Wywiady i reportażeWydarzenia
Więcej o świętychW liturgii, zwyczaje
RefleksjePrezentacje, opracowania
Nowe książkiLudzie
LokalneKultura, w prasie
InternetFormacja i nauka
DokumentyBiblioteka serwisu
AktualnościKlasztory franciszkańskie
Na świecie800-lecie franciszkanów
Wiadomości z tematu: Aktualności:
Albania: papież Franciszek w kraju orłów
Montero: Nuestra Señora de las Mercedes
Kalwaria: Podwyższenie Krzyża Świętego
Warszawa: Częstochowa w Siekierkach
Wąchock: 75 lat Polskiego Państwa Podziemnego
Horyniec: Warsztaty „Horynieckich Aniołków”
Harklowa: pamięci Tadeusza Świerz-Zaleskiego
Nauka: Ziemia Matką czy macochą?
Harmęże: kolejne powołanie franciszkańskie
Kalwaria: franciszkański początek drogi do świętości
Kraków: Franciszkanie naprzeciw zapotrzebowaniom
Wrocław: Porcjunkula w Białym Dunajcu
Harmęże: zakończony pierwszy etap projektu
Uganda: nowe relikwiarze dla Munyono
Kraków: zagrają i zaśpiewają dla swojego Ojca
Pieńsk: franciszkański Namiot Spotkania
Warszawa: peregrynacja obrazu Czarnej Madonny
Kraków: z Franciszkiem śpiewamy Panu
Uganda: o życiu dzieci z Kakooge
Lwów: triduum ku czci bł. Jakuba Strepy
   Następne Następne
Reportaż: Komu w drogę, temu... rower!
2006-10-19 15:11:58
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, powiadają. Faktycznie, i łatane polskie ulice, i czeskie wertepy, i austriackie ścieżki rowerowe, i włoskie dziurawe drogi szybkiego ruchu zaprowadziły nas niedawno do Wiecznego Miasta.

Jesteśmy pięciorgiem młodych pielgrzymów z różnych miejsc Polski, a naszym przewodnikiem duchowym jest ojciec Grzegorz Barcik, franciszkanin konwentualny.

Nazywano nas "szaleńcami Bożymi" - gdyż pokonaliśmy w trzy tygodnie dystans prawie 1900 km na rowerach, modląc się w intencji pokoju, doświadczając Bożej opieki i wprowadzając Boży entuzjazm wszędzie, gdzie się pojawialiśmy.

Wyruszyliśmy 8 września 2006 roku (w Dzień Narodzenia NMP) z Zielonej Góry, pod Bazyliką św. Piotra byliśmy 29 września (w Dzień Archaniołów Bożych), a do Krakowa wróciliśmy 3 października (we wspomnienie św. Franciszka z Asyżu).

Dziennie przejeżdżaliśmy ok. 100 km, lecz kilkakrotnie liczba ta wzrastała do 130, 140, a nawet 150 km. Z drugiej jednak strony czasem trochę odpoczywaliśmy, przejeżdżając tylko 50, 60 km. Samej jazdy było 19 dni, ponieważ zatrzymaliśmy się w Pradze, Wenecji i Asyżu, poza tym po pół dnia spędziliśmy w Salzburgu, Padwie, Motta di Livenza, Rawennie, Rimini i Gubbio. W samym Rzymie i Watykanie byliśmy 5 dni.

Trudno opisać, co przeżyliśmy. Ten miesiąc był kumulacją najróżniejszych sytuacji z różnymi ludźmi w różnych miejscach Europy. Poznawaliśmy dzięki nim świat, ludzi, także siebie samych. Wędrowaliśmy na południe po dolinach i górach, wzdłuż rzek i morza, poprzez wsie i metropolie, ale każdy z nas odbył też wędrówkę w głąb siebie. Nie było dnia bez Eucharystii. Cały czas towarzyszył nam Pan ze swymi Aniołami i Świętymi, odczuliśmy to niejednokrotnie bardzo realnie na własnej skórze. Doświadczyliśmy niesamowitej życzliwości ludzi, ich dobroci i opieki, a także niesamowitych zwrotów wydarzeń.

Pękło kilka dętek, jedna opona była nawet szyta, zepsuł się bagażnik, ze trzy hamulce... Oprócz jednej wywrotki wypadków żadnych nie było. Spaliśmy w parafiach i klasztorach, raz tylko w garażu (w Kubova Hut w Czechach na wysokości pow. 1100 m n.p.m.) i raz kilometr od Adriatyku, w lesie koło Rosaliny. Nasze sakwy mogły ważyć ok. 20-25 kg.

Najwolniej jechaliśmy po podjazdach, ok. 4 km/h, czasem prowadząc rower po stromiznach (dochodzących czasami nawet do 20%!). Najdłuższy podjazd mieliśmy w Austrii, przed granicą z Włochami - 13 %, 14 km non stop pod górę, szczyt był na wysokości 1357 m n.p.m. Za to na zjazdach osiągaliśmy zawrotne szybkości, do 65-70 km/h!

Pogoda była cudowna. Cały czas słońce, 30-stopniowe upały, tylko w Alpach i w Apeninach padał deszcz. Najzimniej było chyba w Karkonoszach, ok. 5 stopni, kiedy wyruszaliśmy skoro świt na trasę. Na rowerach spędzaliśmy dziennie ok. 5 h, drugie tyle poświęcaliśmy na posiłki i odpoczynek. Staraliśmy się ok. godz. 19.00 osiągać już miejsce docelowe, w praktyce jednak zdarzało sie, że jechaliśmy już w ciemności, ok. 20.00, a nawet 21.00.

Pytają nas, czy mamy teraz dosyć rowerów. Nigdy w życiu! Już planujemy kolejną pielgrzymkę, bardzo prawdopodobne, że tym razem do Santiago di Compostela. Taka pielgrzymka przynosi zaskakujące owoce dla wszystkich, jest to niesamowita przygoda, fascynujące spotkanie z Bogiem - we własnym sercu, w drugim człowieku, w przyrodzie, w trudnym doświadczeniu.

Magda Weimann

Na zdjęciach, uczestnicy w czasie rowerowej pielgrzymki do Rzymu, 8 września - 3 października 2006 r.

Kalwaria: ukraińska pielgrzymka pokoju
Szczególnym błaganiem o pokój na Ukrainie była tegoroczna XIII Lwowska Piesza Pielgrzymka do franciszkańskiego sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej.
Horyniec-Zdrój: na modlitwie z chorymi
Blisko 40-osobowa grupa chorych i niepełnosprawnych uczestniczyła w dniu skupienia wraz z ich opiekunem o. Bogdanem Klóską.
Media: franciszkanin odpowiada na pytania w TVP2
W nowej, jesiennej edycji programu „Coś dla Ciebie”, która rozpoczęła się w TVP2 franciszkanin o. Jan Maria Szewek odpowiada na pytania telewidzów.
Gołonóg: czas mocy i łaski na Górce
Od 5 do 7 września 2014 r. figura Świętego Michała Archanioła z Groty Objawienia w Gargano nawiedziła franciszkańską parafię w Dąbrowie Górniczej-Gołonogu.
Fier: św. Maksymilian w Albanii
Postać św. Maksymiliana jest bardzo bliska franciszkanom w Albanii. Dzielą z nim zapał misyjny i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.
BOŁSZOWCE: RADOŚĆ EWANGELII

Na tegoroczne Spotkanie Młodych w Bołszowcach (Ukraina) przybyło ponad trzystu uczestników. Z Polski przyjechała młodzież, która pomagała w organizacji tego wydarzenia.

copyright © franciszkanie.pl 2001-2012, więcej o franciszkanie.pl - [ statystyki ] - kontakt - Strefa użytkowników Strefa - nowa wersja