Wywiady i reportażeWydarzenia
Więcej o świętychW liturgii, zwyczaje
RefleksjePrezentacje, opracowania
Nowe książkiLudzie
LokalneKultura, w prasie
InternetFormacja i nauka
DokumentyBiblioteka serwisu
AktualnościKlasztory franciszkańskie
Na świecie800-lecie franciszkanów
Wiadomości z tematu: Aktualności:
Kraków: Rycerstwo Niepokalanej u franciszkanów
Kalwaria: 13. Podkarpacka Pielgrzymka Dawców Krwi
Lwów: franciszkanie na XIII Dniu Młodzieży
Media: franciszkański strzał w dziesiątkę
Montero: trzydniowa dawka teologii
Boryspol: franciszkańskie przemienienie
Więcej o świętych: latający patron studentów
Wywiady: uczyć się na franciszkańskich misjach
Kalwaria: ukraińska pielgrzymka pokoju
Horyniec-Zdrój: „Dzień skupienia dla chorych”
Kraków: franciszkanin przy pomniku jezuity
Gołonóg: pamięć Porozumień Katowickich
Wrocław: formacja do modlitwy wstawienniczej
Kraków: renowacja pomnika kard. Sapiehy
Media: Franciszkanin odpowiada na pytania
Wrocław: Msza św. i modlitwa o uzdrowienie
Fier: ze św. Maksymilianem w Albanii
Kraków: uczyć się w szkole św. Franciszka
Prasa: słowa człowieka mają moc
Ogłoszenia: franciszkanin wśród mężczyzn
   Następne Następne
Reportaż: Komu w drogę, temu... rower!
2006-10-19 15:11:58
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, powiadają. Faktycznie, i łatane polskie ulice, i czeskie wertepy, i austriackie ścieżki rowerowe, i włoskie dziurawe drogi szybkiego ruchu zaprowadziły nas niedawno do Wiecznego Miasta.

Jesteśmy pięciorgiem młodych pielgrzymów z różnych miejsc Polski, a naszym przewodnikiem duchowym jest ojciec Grzegorz Barcik, franciszkanin konwentualny.

Nazywano nas "szaleńcami Bożymi" - gdyż pokonaliśmy w trzy tygodnie dystans prawie 1900 km na rowerach, modląc się w intencji pokoju, doświadczając Bożej opieki i wprowadzając Boży entuzjazm wszędzie, gdzie się pojawialiśmy.

Wyruszyliśmy 8 września 2006 roku (w Dzień Narodzenia NMP) z Zielonej Góry, pod Bazyliką św. Piotra byliśmy 29 września (w Dzień Archaniołów Bożych), a do Krakowa wróciliśmy 3 października (we wspomnienie św. Franciszka z Asyżu).

Dziennie przejeżdżaliśmy ok. 100 km, lecz kilkakrotnie liczba ta wzrastała do 130, 140, a nawet 150 km. Z drugiej jednak strony czasem trochę odpoczywaliśmy, przejeżdżając tylko 50, 60 km. Samej jazdy było 19 dni, ponieważ zatrzymaliśmy się w Pradze, Wenecji i Asyżu, poza tym po pół dnia spędziliśmy w Salzburgu, Padwie, Motta di Livenza, Rawennie, Rimini i Gubbio. W samym Rzymie i Watykanie byliśmy 5 dni.

Trudno opisać, co przeżyliśmy. Ten miesiąc był kumulacją najróżniejszych sytuacji z różnymi ludźmi w różnych miejscach Europy. Poznawaliśmy dzięki nim świat, ludzi, także siebie samych. Wędrowaliśmy na południe po dolinach i górach, wzdłuż rzek i morza, poprzez wsie i metropolie, ale każdy z nas odbył też wędrówkę w głąb siebie. Nie było dnia bez Eucharystii. Cały czas towarzyszył nam Pan ze swymi Aniołami i Świętymi, odczuliśmy to niejednokrotnie bardzo realnie na własnej skórze. Doświadczyliśmy niesamowitej życzliwości ludzi, ich dobroci i opieki, a także niesamowitych zwrotów wydarzeń.

Pękło kilka dętek, jedna opona była nawet szyta, zepsuł się bagażnik, ze trzy hamulce... Oprócz jednej wywrotki wypadków żadnych nie było. Spaliśmy w parafiach i klasztorach, raz tylko w garażu (w Kubova Hut w Czechach na wysokości pow. 1100 m n.p.m.) i raz kilometr od Adriatyku, w lesie koło Rosaliny. Nasze sakwy mogły ważyć ok. 20-25 kg.

Najwolniej jechaliśmy po podjazdach, ok. 4 km/h, czasem prowadząc rower po stromiznach (dochodzących czasami nawet do 20%!). Najdłuższy podjazd mieliśmy w Austrii, przed granicą z Włochami - 13 %, 14 km non stop pod górę, szczyt był na wysokości 1357 m n.p.m. Za to na zjazdach osiągaliśmy zawrotne szybkości, do 65-70 km/h!

Pogoda była cudowna. Cały czas słońce, 30-stopniowe upały, tylko w Alpach i w Apeninach padał deszcz. Najzimniej było chyba w Karkonoszach, ok. 5 stopni, kiedy wyruszaliśmy skoro świt na trasę. Na rowerach spędzaliśmy dziennie ok. 5 h, drugie tyle poświęcaliśmy na posiłki i odpoczynek. Staraliśmy się ok. godz. 19.00 osiągać już miejsce docelowe, w praktyce jednak zdarzało sie, że jechaliśmy już w ciemności, ok. 20.00, a nawet 21.00.

Pytają nas, czy mamy teraz dosyć rowerów. Nigdy w życiu! Już planujemy kolejną pielgrzymkę, bardzo prawdopodobne, że tym razem do Santiago di Compostela. Taka pielgrzymka przynosi zaskakujące owoce dla wszystkich, jest to niesamowita przygoda, fascynujące spotkanie z Bogiem - we własnym sercu, w drugim człowieku, w przyrodzie, w trudnym doświadczeniu.

Magda Weimann

Na zdjęciach, uczestnicy w czasie rowerowej pielgrzymki do Rzymu, 8 września - 3 października 2006 r.

Kraków: rosnąca popularność bł. Salawy
Z roku na rok systematycznie rośnie rzesza modlących się za przyczyną bł. Anieli Salawy, przy jej grobie we franciszkańskiej bazylice w Krakowie.
Legnica: największy w historii nabór
Mimo tegorocznego niżu demograficznego, rekordową liczbę blisko pół tysiąca uczniów przyjęli franciszkanie do prowadzonych przez siebie szkół w Legnicy.
Fier: ze św. Klarą w młodej Albanii
Oryginalny sposób na prezentację życia i przesłania św. Klary wymyślili podczas wakacji franciszkanie ze słowackiej kustodii pracujący na misjach w Albanii.
Refleksje: patrząc na skrzydeł orła cień
Franciszkański misjonarz o. Marian Gołąb proponuje duchową lekcję uczenia się od ptaków, analizując tym razem biblijną i zarazem chrześcijańską wymowę skrzydeł orła.
USA: franciszkańska Afryka w Stanach
Oryginalną misję w Stanach Zjednoczonych przeżył w pracowitym czasie wakacji franciszkański misjonarz z Ugandy o. Bogusław Dąbrowski.
BOŁSZOWCE: RADOŚĆ EWANGELII

Na tegoroczne Spotkanie Młodych w Bołszowcach (Ukraina) przybyło ponad trzystu uczestników. Z Polski przyjechała młodzież, która pomagała w organizacji tego wydarzenia.

copyright © franciszkanie.pl 2001-2012, więcej o franciszkanie.pl - [ statystyki ] - kontakt - Strefa użytkowników Strefa - nowa wersja