Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

106. rocznica święceń kapłańskich o. Wenantego Katarzyńca

02.06.2020 . kg

Kalwaria Pacławska | Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej

2 czerwca 1914 r., po trzecim roku teologii, diakon Wenanty Katarzyniec otrzymuje święcenia kapłańskie z rąk bpa Anatola Nowaka w kaplicy Matki Bożej Bolesnej w kościele franciszkanów w Krakowie. W liście do rodziców, który wysłał klika miesięcy przed święceniami (12 października 1913 r.) napisał, m.in.: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Najdrożsi Rodzice! […] Za dwa lata, a może za rok mam przyjąć święcenia kapłańskie. Obym mógł je przyjąć jak najgodniej! Proście za mną o to Pana Boga – żebym, jeżeli mam zostać kapłanem, był dobrym i świątobliwym kapłanem. Na prymicye przyjechałbym do Was (kiedy to będzie, nie wiem). […] Pozdrawiam serdecznie wszystkich krewnych i znajomych i całuję ręce Wasze. Kochający syn, Wenanty, Franciszkanin”.

 

Parafianie z Czyszek k. Lwowa, gdzie został zaraz po święceniach skierowany o. Wenanty na swoją pierwszą placówkę, tak wspominają swojego młodego kapłana (26 l.): „Pod wpływem o. Wenantego jako spowiednika zaczęłam już w tak młodzieńczym wieku uczęszczać prawie codziennie do komunii św. Jego porady i wskazówki duchowne wywarły na mnie wpływ tak silny, że do dzisiejszego dnia, mając już 34 lata życia, żyję nimi i wiernie chodzę często do spowiedzi św. i codziennie przystępuję do Stołu Pańskiego. Nie wiem, czybym tak postępowała od wczesnej młodości, gdybym była nie otrzymała zbawiennych wskazówek od o. Wenantego”. (Michalina Kępa)

„Bardzo dużo spowiadał i wobec penitentów był wyrozumiały i wielce cierpliwy, na każde zawołanie był zawsze gotowy zasiąść do konfesjonału, choć nieraz miał inne pilne zajęcie. Nigdy nie można było w nim zauważyć jakiegokolwiek zniecierpliwienia, nawet w chwilach, kiedy inny na jego miejscu silnie by się podenerwował. Nieraz, czy było to jeszcze w Czyszkach, czy później we Lwowie, gdy przygodnie, głównie w porze popołudniowej, wstępowałam do kościoła, zastawałam o. Wenantego klęczącego przed tabernakulum w bardzo pokornej i skupionej postawie, co mnie wielce pociągało do pobożności, a nawet silnie rozrzewniało. Muszę się przyznać, iż budziła się we mnie także zazdrość: czemu ja się tak nie umiem modlić jak o. Wenanty”. (Agata Lecyk)

„Moim tytułem dla niego było: Nasz ksiądz święty. Toteż nieraz głośno wypowiadałam czy to w kuchni, czy gdzie indziej: Nasz ksiądz święty nigdy się nie pogniewa... nigdy nie grymasi... zawsze zadowolony. Żeby to inni księża tacy byli, byłoby niebo na ziemi”. (Teresa Pałka)

oes



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij