Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

16 października - niezwykła data

16.10.2019 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Św. Jadwiga Królowa, św. Jadwiga Śląska, św. Maksymilian M. Kolbe, św. Jan Paweł II – wszystkich ich łączy data 16 października. Przypominamy  opowieść Marioli Wiertek pełną niezwykłych historii.​

Zdarzyło się pewnego wieczoru, iż najjaśniejsza królowa i pani Jadwiga przyszła do świątyni wawelskiej. A był tam już w owe czasy krzyż ten sławny, na którym Zbawiciel dziwnie czarny wisi i łask ludziom nie odmawia, nad każdą nędzą się litując. Często zjawiała się tutaj królowa, ażeby w modlitwach i medytacji tkwić przed onym smutnym, jakby ściemniałym od samych bólów i mąk wszelakich obliczem Chrystusowym. Często wyklękiwała pokornie, gdyż zawsze milsza jej była rozmowa z niebem, niźli przyjemności, którymi możny dwór Jagiełłowy się trudnił i rycerstwo z najprzedniejszych krajów chrześcijańskich do siebie wabił.

Wszelako tamtego wieczoru królowa przyszła do katedry okrutnie zasmucona, a widoczna szata żebracza (w jaką dla niepoznaki się odziewała), jeszcze większego przymnażała jej rysom frasunku. Zaraz też święta wnuka Kazimierzowi padła przed krzyżem, ukryła twarz w dłoniach i zaczęła płakać, lament niepodobnie wielki wydając. Jakież strapienie miała, iż krom szlochów i nadziei w Panu Bogu nie stało na nie już innej rady?

Ach, żaliła się królowa…

Jadwiga Andegaweńska, córka Ludwika – króla Węgier i Elżbiety Bośniaczki, urodziła się w Budzie pomiędzy 3 października 1373 a 18 lutego 1374 r. (dokładna data nie jest znana). Zmarła 17 lipca 1399 r. w Krakowie. 31 maja 1979 r. została beatyfikowana, zaś 8 czerwca 1997 r. św. Jan Paweł II kanonizował ją na krakowskich Błoniach, wypowiadając pamiętne słowa: „Długo czekałaś, Jadwigo….”. Jadwiga rzeczywiście umiała czekać i nigdy nie myślała  tylko o sobie. Potrafiła też sprostać trudnym wyzwaniom. (Jako ciekawostkę dodam, że Jadwiga nosiła też  prawdopodobnie również słowiańskie imię Draga, pod którym występuje w kronice Pawła Pavlovica. W Polsce nigdy nie było używane).

Wspomnienie liturgiczne Jadwigi Królowej przypada 8 czerwca, ale gdy przyjrzymy się bliżej zauważymy, że miejsca i daty z nią związane splatają się ze sobą tworząc wymiar symboliczny. Swoje chrzestne imię królewna otrzymała na cześć księżnej wrocławskiej Jadwigi Śląskiej lub – być może – swojej prababki – żony Władysława Łokietka. Święto Jadwigi Śląskiej przypada 16 października... Od 1978 r. Polakom ta data kojarzy się jednoznacznie z osobą św. Jana Pawła II. To właśnie w tym dniu biały dym nad Watykanem obwieścił miastu i światu, że papieżem został przybysz z dalekiego kraju – krakowski biskup Karol Wojtyła. 16 października 1917 r. Maksymilian Maria Kolbe OFMConv założył w Rzymie Rycerstwo Niepokalanej

„Ojciec Kolbe odkrył tajemnicę Niepokalanej, a odkrył ją nie tylko jako największe piękno, ale nade wszystko jako siłę, potężną energię, którą chciał przekazać też innym. I w tym celu założył stowarzyszenie, dając mu nazwę Rycerstwa Niepokalanej” – to słowa Karola Wojtyły, który jako papież też całkowicie zawierzył się Maryi, obierając za motto słowa Totus Tuus. Zaś swoja Mszę Świętą prymicyjną odprawił w katedrze wawelskiej. 16 października 1384 r. w tym świętym dla Polaków miejscu biskup Bodzanta dokonał obrzędu  koronacji Jadwigi na króla Polski.

Łatwo policzyć, że dziewczynka miała zaledwie 10 lat, gdy powierzono jej pełnię władzy w państwie. Nie była zbyt zaskoczona, gdyż od wczesnego dzieciństwa ją na to przygotowywano, dbając staranne wykształcenie i rozwijając zamiłowanie do muzyki, sztuki i nauki. Co więcej – była już zaręczona…

5 czerwca 1378 r. odbyła się ceremonia jej zaręczyn z Wilhelmem Habsburgiem. Takie zaręczyny miały charakter formalnego ślubu pomiędzy dziećmi (sponsalia de futuro). Nie był to jednak kontrakt nierozerwalny. Podpisano zobowiązanie, że strona, która zerwałaby zaręczyny, wypłaci drugiej stronie 200 000 florenów w złocie.

Wobec małoletności królowej ster rządów w państwie dzierżyli możnowładcy małopolscy, pozostający w kontakcie z jej matką Elżbietą Bośniaczką, jednakże nie powołano regenta, ponieważ, jak pisze Jan Długosz, wszystko co mówiła lub czyniła znamionowało sędziwego wieku powagę.

Jak łatwo się domyśleć, hipoteza, aby na polskim tronie zasiadł niemiecki książę, nie zyskała  akceptacji. Możnowładcy postanowili, że w związku z ustaleniami unii w Krewie, Jadwiga poślubi księcia litewskiego Jagiełłę, który na chrzcie przybrał imię Władysław. Propozycja ta nie była dla młodej królowej spełnieniem marzeń.

Jednak Wilhelm Habsburg przybył do Krakowa... Na Wawel go nie wpuszczono, więc zamieszkał w klasztorze franciszkanów i tam potajemnie spotkał się z narzeczoną. Możemy się tylko domyślać, o czym rozmawiali. Jadwiga miała wiele dylematów. Pragnęła iść za głosem serca i dotrzymać złożonej przysięgi. Postanowiła uciec z Wawelu i wyjechać z Polski. Panowie przewidzieli to i rozkazali zamknąć bramy. Nie otwarto ich nawet na rozkaz królowej. Doszło do awantury. Jadwiga wyrwała strażnikowi topór i próbowała siłą otworzyć bramę. Nic nie wskórawszy, pobiegła do katedry i uklękła pod czarnym hebanowym krucyfiksem. Podobno wtedy po raz pierwszy przemówił do niej Chrystus… Po jakimś czasie już spokojna wyszła na dziedziniec i oznajmiła, że poślubi Jagiełłę. Hebanowy krucyfiks stał się dla niej ulubionym miejscem modlitwy.

Krzyż św. Jadwigi Andegaweńskiej stanowi do dziś cenną relikwię dla krakowian i turystów. Jest umieszczony w barokowym ołtarzu z czarnego  marmuru niedaleko zakrystii. Widnieje na nim  łaciński napis: ten Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukrzyżowany wizerunek przemówił do świętej Jadwigi Królowej Polski. Krucyfiks znajduje się tu najprawdopodobniej od samego początku, to znaczy od chwili, kiedy przywieziono go do Krakowa. Pierwsza wzmianka, która potwierdza jego obecność w katedrze, pochodzi z 1403 r. i wiemy, że już wtedy znajdował się tam, gdzie można go oglądać dzisiaj. Zapewne pojawił się na Wawelu w roku 1384 i przyjechał jako jeden z przedmiotów królowej. Jeśli wierzyć źródłom, zawieszono go od razu właśnie w tym zakątku.

Rzeźba Chrystusa ma dwa metry. Wykonano ją z drewna lipowego. Wisi na dębowych belkach, przybita do nich trzema gwoździami. Ciało Zbawiciela jest lekko skręcone w prawo i przepasane kunsztownie udrapowaną przepaską biodrową. Także głowa Umęczonego jest skręcona w prawo i opuszczona, twarz wyraża głębokie cierpienie. Pod krzyżem, w mosiężnej skrzyni, spoczywają relikwie Jadwigi, przeniesione tu w czerwcu 1987 r., przed beatyfikacją. Być może czasami nadal z Jezusem rozmawiają... A oprócz nich mówią wieki…

A kiedy tak żaliła się królowa, snadź czymś nader niemiłym do podobnego smutku przywiedziona, nagle poruszyła się czarna figura Chrystusowa. Ledwo tchu łapiąc, umęczony, rozpięty na krzyżu Jezus przemówił do klęczącej!
Mówił, iż prosi ją, by spokój ducha zachowywała.
Mówił, iż każde cierpienie, to cząstka Jego krzyża, pożytek swój mająca.
Mówił, iż kto chce iść za Nim, ten krzyż pospołu dźwigać musi.
Mówił, iż ten, kto Go nie naśladuje, nie jest godzien Jego serca.
I mówił, iż zawsze na świecie jedni płaczą, a drudzy się weselą, ale zaprawdę nadejdzie dla onych płaczków dzień, kiedy smutek ich w radość się obróci, której nikt już im nie odbierze.
A potem, powiedziawszy to wszystko, czarny Jezus uniósł rękę wysoko i pobłogosławił czcigodną królową, ona zaś uczuła, iż znaczna moc i pocieszenie w niej zamieszkały i rychło poczęła inszych dobrym a miłosiernym słowem wspierać.

Mariola Wiertek

Legenda według: J. Szczypki, źródło Sieradzon Juliusz, Dynastia Jagiellonów na lekcjach historii i języka polskiego, Płock 1998.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij