Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Błyszczeć czy świecić? - V niedz. zwykła

05.02.2017 Prugar Andrzej

Błysk jest chwilowy, a światło czymś trwałym. Św. Paweł mówi: „nie przybyłem, aby błyszcząc… dawać wam świadectwo Boże” (1 Kor 2,1). Apostoł jest świadomy, że dbać o dobór słów, objawiać się jako znawca wielu rzeczy (wszystkiego), wykazywać się polotem, podpierać się słowami innych, mówić według przyjętych kanonów: ciekawie, dowcipnie, dosadnie, zawsze kogoś „przekrzyczeć” czy występować zawsze jako ostani, to objaw pychy, skupianie na swojej, ludzkiej mądrości. To błysk pychy, która prowadzi w ciemność, nie wskazuje światła prawdy. Taki błysk nie może być troską apostoła czyli posłanego przez Jezusa Chrystusa! 

Pragnieniem Pawła, prawdziwego ucznia Pana, jest poznawanie Jezusa Ukrzyżowanego i mówienie o nim w słabości, bojaźni i wielkim drżeniu (1 Kor 2,3). Mówić o Jezusie to po prostu mówić prawdę z osobistego doświadczenia, nie uciekać od ludzkich ograniczeń i mieć zawsze szacunek wobec Boga, w obecności którego wypowiada się Jego słowa. Paweł spotkał Światłość - Jezusa pod Damaszkiem, a potem wiele razy na modlitwie. O tym świadczył. Wszystko było prześwietlone tym doświadczeniem i takie właśnie świadectwo stało się początkiem wiary Koryntian. 

Każdy uczeń Jezusa jest wezwany, aby świecić, a nie błyszczeć. Jest to wezwanie, które płynie z ust samego Jezusa: „Wy jesteście światłem świata… Nie zapala się światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,14-16). 

Chrystus „zapala” swego ucznia wtedy, kiedy uczeń jest z Nim. Dla Żydów w czasach Jezusa, rzeczownik „światło” odnosiło się wyjątkowo do ludzi, było przede wszystkim metaforą odnoszącą się do Boga: „Pan moim światłem i zbawieniem moim” (Ps 27,1); do Jerozolimy i świątyni: „Powstań! Świeć…, (Iz 60,1); do Prawa: „Prawo moje zabłysło jak światło” (Oz 6,5). Sam Jezus jednak odnosi to porównanie do uczniów, ponieważ sam Bóg stał się człowiekiem i jeśli uczeń jest przy Nim i idzie drogą Syna Bożego staje się, poprzez zjednoczenie z Chrystusem, trwałym odbiciem Jego życia i słów (ks. A. Paciorek). 

Jeśli trwałe „promieniowanie” Bogiem jest konsekwencją przyjaźni z Nim, to mamy tu również odpowiedź dlaczego jest tak szaro, więcej chwilowych błysków niż jasnego i trwałego światła wokół nas…

Od czego zacząć, co jest naszą codzienną „rozpałką”? Odpowiedź daje nam Bóg przez Izajasza. Początek światła przychodzi przez czyn miłosierdzia: „jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem” (Iz 58,10). 

Co jest „moim chlebem”, który dając głodnemu, zainicjuje lub wzmocni światło Boże w nas? Po pierwsze jest to moja kromka chleba (jałmużna), którą dzielę się z bliźnim w potrzebie lub - po drugie - moja nadzieja, którą wyniosłem ze spotkania z Jezusem; On sam mi ją dał, więc dzielę się szczerze z przygnębionym i doświadczającym beznadziei. Bo zanim staniemy się solą dla świata mamy być szczyptą soli dla brata w jego niezadowoleniu i niesmaku życia; zanim staniemy się światłem dla wielu, mamy być światełkiem w mroku człowieka obok mnie.

Św. Jadwiga, Król Polski, św. Brat Albert Chmielowski czy św. Faustyna dobrze ilustrują nam prawdę o prawdziwym poznaniu Chrystusa, przełożeniu poznania Chrystusa na codzienność. Światło Pana nieustannie od nich bije dla nas i dla wielu.

Andrzej Prugar OFMConv

fot. Św. Brat Albert Chmielowski, ze strony www.albertynki.pl 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij