Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Boże Miłosierdzie bez granic

18.04.2018 Sekretariat Misyjny

Paragwaj Misje franciszkańskie | Sekretariat Misyjny

18 kwietnia 2018 r. przypada 25. rocznica beatyfikacji siostry Faustyny Kowalskiej - apostołki Bożego Miłosierdzia. Na przestrzeni lat wieść o nieskończonym Miłosierdziu Boga rozeszła się aż na krańce świata. Stało się tak również dzięki pracy misjonarzy. O kulcie Bożego Miłosierdzia w Paragwaju pisze o. Tadeusz Pobiedziński, misjonarz z Gurambare. 

Miłosierdzie Boże jest wszechpotężne i bez granic... Właśnie na określenie „bez granic” chcę zwrócić szczególną uwagę.

Kult Miłosierdzia Bożego, który zrodził się w Polsce dzięki św. Siostrze Faustynie, został rozpowszechniony i uznany w całym świecie dzięki św. Janowi Pawłowi II. Do Paragwaju natomiast kult ten dotarł w latach 80-tych XX wieku. Jego prekursorem w tym kraju był o. Rufin Orecki, który zapoczątkował naszą polską i franciszkańską obecność w tym kraju. O. Rufin do tego stopnia był związany z kultem Bożego Miłosierdzia, że nawet nasz Zakon nazywano tutaj "Franciszkanie od Bożego Miłosierdzia".

W niedzielę Miłosierdzia Bożego, w naszym kościele parafialnym odbyła się Msza Święta, poprzedzona Koronką do Bożego Miłosierdzia o godz. 15.00. Bardzo wiele osób przystąpiło do spowiedzi świętej, a także wielu wiernych przyniosło z domów swoje obrazy Jezusa Miłosiernego. Widok był spektakularny…

Dla nas, Polaków to trochę dziwne i obce, tu jednak wiara wyraża się między innymi przez przyniesienie swojego obrazu czy figurki. Muszę przyznać, że „galeria” obrazów Miłosierdzia Bożego robiła wrażenie.

Niestety nie dałem rady sfotografować tego, co najbardziej chciałem uwiecznić na zdjęciu. Chodzi mi o sam moment przynoszenia obrazów. To robiło wrażenie -  ludzie w różnym wieku, z różnym statusem społecznym, przynosili do kościoła swoje obrazy Jezusa Miłosiernego. Tu nie ma wstydu ani skrępowania z powodu wiary…

Nie zrobiłem tych zdjęć, bo w czasie, gdy ludzie przychodzili, ja spowiadałem. Gdy Msza się kończyła i wierni wychodzili,  musiałem już pojechać na „moją” Mszę do jednej z kaplic. Tylko jedną fotkę zdołałem zrobić po powrocie z kaplicy, gdy jedna z parafianek ze swoim obrazem jeszcze była w naszym klasztorze.

o. Tadeusz Pobiedziński/red.

Więcej historii z misji w Paragwaju na blogu o. Tadeusza

Przeczytaj również wywiad "Powołani do miłosierdzia"



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij