Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Boże Narodzenie na kartach franciszkańskich kronik (cz. II)

28.12.2019 . kg

Archiwum | Archiwum prowincjalne

Wracamy już do „poświątecznej” rzeczywistości, ale na dziś mamy jeszcze dla Was coś z franciszkańskiej przeszłości. O szukaniu radości w smutnym powojennym Lwowie, trzech Pasterkach w jedną noc i Sylwestrze w towarzystwie arcybiskupa. Zapraszamy!

Boże Narodzenie to czas radości, której warto poszukiwać nawet jeśli okoliczności życiowe zdają się to uniemożliwiać. Wytrwałość w wierze i ufność w Bożą Opatrzność potrafili wykazywać również franciszkanie z klasztoru lwowskiego, którym w 1945 roku przyszło świętować Narodziny Pana w mieście wymęczonym wojną i poddanym władzy sowieckiej. Pomimo trudnych warunków zakonny kronikarz odnotował bowiem:

Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy w dość ograniczonym swym gronie. Ale mimo to było jednak przyjemnie. Wspólnie w refektarzu podzieliśmy się opłatkiem, pośpiewaliśmy kolędy. Zaprosił nas potem ekscell. ks. arcybiskup Baziak do siebie na opłatek i herbatkę. [abp metropolita lwowski Eugeniusz Baziak zmuszony był przez część okupacji zamieszkiwać w klasztorze franciszkanów – przyp. red.]. Właśnie charakterystycznym jest, że on nad zwyczaj życzliwie do nas się odnosił; oczywiście, uprzednio jeszcze w ciągu dnia o. gwardian złożył mu od nas życzenia świąteczne. O. Wincenty [Paryna – przyp. red.] miał świetne powodzenie jeśli chodzi o celebrowanie Pasterek. U nas miał pierwszą wieczorem, o północy zaś u sióstr Nazaretanek, a wcześnie rano pojechał do Kozielnik na trzecią pasterkę. Podobało mu się to, jak na pierwszy raz w życiu.

Nie mniej wesoło spędziliśmy noc Sylwestrową. O. gwardian [o. Aleksander Glinka – przyp. red.] wyjechał do Winnik na zastępstwo tamtejszego księdza na Nowy Rok. Gdyśmy wieczorem śpiewali sobie kolędy, zapukał do nas znowu eksc. ks. arcybiskup wracając ze swoim sekretarzem z kościoła – z chóru, gdzie był na adoracji, i znów tym razem on nam złożył życzenia noworoczne. Byliśmy tym równocześnie zadowoleni i rozbrojeni, bo niby skąd arcybiskup nam składa życzenia. Ale to było z jego strony objawem dużej ku nam życzliwości. Poprostu dzielił i on razem z nami nasz wspólny los okupowanych Polaków we Lwowie. Porozmawialiśmy sobie jak najserdeczniej i wzajemnie złożyli jak najlepsze życzenia wytrwania w Nowym Roku we Lwowie jak najdłużej. Zasadniczo czuwaliśmy,
aż do północy, kiedy to poszliśmy do kościoła na powitanie Nowego Roku. Przy adoracji Najśw. Sakramentu prosiliśmy Boga o lepszy, niż miniony, rok 1946.

Nie pozostaje więc nic innego jak życzyć sobie, aby Boża Dziecina przyniosła nam cierpliwość i wytrwałość w realizacji życiowych zadań, jakich nie brakowało niegdysiejszym franciszkanom.

(Cytat za: Kronika klasztoru Franciszkanów we Lwowie 1939-1946, oprac. Z. Gogola, J. Małocha, A. Oleksiak, Kraków 2008, s. 91).

opr. Joanna Małocha



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij