Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Całym sercem

28.10.2017 Andrzej Prugar

„Bóg jest miłością” (1J4,16) i jako agape - miłość wzajemnego oddania Trzech Osób Boskich - jest przedstawiana nam w Biblii np. „jak żar ognia” czy „płomień Pana” (Pnp 8,6), ale i jako coś co jest rozlane (jak ocean?): „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Dodajmy tutaj „darmo dany”, bo taka jest natura miłości. 

Wzajemne oddanie siebie Trójcy Osób jest niezgłębioną dla nas rzeką wody życia. Jest to miłość, która stwarza i jest cała oddana stworzeniu, szczególnie i mocno dla tych, którzy uwierzyli Bogu. Choć jako grzesznicy, mamy udział w ograniczeniu strumienia życia płynącego od Boga, to chcemy być jednocześnie oczyszczeni tym ogniem i napojeni wodą, bo tam gdzie rozlał się grzech jeszcze mocniej rozlewa się łaska Boga (por. Rz 5,20). Stworzyciel więc rozpala swą miłość w Synu - Jezusie i jako Zbawiciel napełnia na nowo człowieka swoim życiem. Każdy może Go poznać i nie pozostawać już obojętnym, ledwie tlącym się ogniem i wyschniętą, spękaną ziemią.

Miłość - ogień rozlany jak woda? Jak widać nawet Biblia „gubi się” w słowach mówiąc o miłości, a może to sam Pan rozmiłowany w człowieku pragnie wyrazić swoje serce i brak jest słów? Wszak czytamy rownież, aby nie miłować "słowem i językiem, ale czynem i prawdą” (1J3,18). Bóg miłuje nas czynami i życiem Syna, i w ten sposób wzywa ku sobie, prosząc „daj mi swoje serce” (Syr 23, 26).

W Boga „żywego i prawdziwego” uwierzyli Tesaloniczanie. Jest to radość dla św. Pawła, który głosił im słowo Boże. Pod wpływem słowa Dobrej Nowiny odwrócili się od bożków, ubóstwiania natury, łączności z kultami, które nie eliminowały lęku przed pustką, śmiercią i nicością. Były próbą ich oswojenia? Ale po co? Może nie było innego wyjścia. Św. Paweł przynosi orędzie o Bogu żywym i prawdziwym, i stwierdza jednoznacznie: „nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu, i oczekiwać z niebios Jego Syna, którego wzbudził z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu" (1Tes1,10). Śmierć zostaje pokonana, bo jest dotknięta i „przeżyta” miłością z całego Jezusowego serca. „Nadchodzący gniew” zastanie wszystkich, którzy się nie nawrócili całym sercem, pozostając w konwulsjach bezsilności.

Życie Boga może stać się naszym życiem na ile wejdziemy na drogę miłości. To jest „największe przykazanie” (Mt 22,34-40). Jezus potwierdza wezwanie, które przewija się w Prawie i u Proroków. Całość - wszystko - wyraża się przecież przez miłość, a miłość jest miłością jeśli jest totalna, ogarnia całego człowieka: serce, duszę, umysł, wszystkie jego władze. Angażuje całego człowieka, czyni go twórczym, nie pomija żadnej myśli ani zdania Ukochanego. Kochający widzi czyny miłości Boga i z całego serca pragnie je naśladować. Każde poczęte dziecko jest inne, każdy liść i kropla wody jest inna, każdy dzień i noc jest nowa, a my w nich bliżsi Bogu albo bardziej oddaleni od Jego miłości.   

Kiedy miłość jest odrzucona albo zaniedbana, czegoś brakuje w nas i w świecie. Ale Bóg objawia się wtedy jakby wojownikiem, staje w obronie tych, którym dzieje się krzywda, bo z braku miłości ktoś został pominięty, odrzucony, pozbawiony koniecznych rzeczy do codziennego życia. Woła więc Pan: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców… Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę, zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem…” (Wj 22, 20-23).

Bóg żywy, Bóg wrażliwy, Bóg kochający, biorący w obronę najsłabszych. Miłujący, ale i wzywający do miłości. Bóg - Miłość uczynił z niej przykazanie, prawo, ale nie chodzi tu o bezduszny czyn, rytuał poprawności, ale właśnie o taki czyn umysłu, serca, całej istoty naszej, która poznając i wpatrując się w żar miłości Boga, zapala się ciągle mocniej w Jego miłości i rozlewa się wszędzie, a szczególnie tam, gdzie jest jej brak i gdzie On sam jest głodny, spragniony, potrzebujący w bliźnim. 

W każdym uczynku wykonanym z miłości, z całego serca, skrywa się boskość (A. J. Heschel), bo liczy się tylko dar "z całego serca”. Inaczej nie jest to miłość i droga upodobnienia do Boga, którego przecież chcemy ostatecznie nie tylko zobaczyć takim jaki jest, ale być z Nim na zawsze. Takie jest doświadczenie Świętych, którzy upodobnili się do Boga - miłości. Uświadamiamy to sobie, słuchając z ust samego Jezusa „największego przykazania” oraz odwiedzając i modląc się nad grobami naszych zmarłych, po których, to co najtrwalsze, pozostaje, i trwa przez miłość.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij