Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Co na ustach, to w sercu (por. Łk 6,45)

27.02.2022 Andrzej Prugar

Skoro „z obfitości serca mówią usta” (Łk 6,45) i dopiero jak ktoś przemówi (nie wcześniej), możemy go poznać (por. Syr 27,7), to językiem Boga jest miłość, bo Słowem Boga wypowiedzianym do nas jest Jezus Chrystus. Nie ma więc bogatszego Serca jak Serce Boga, nie ma najkrótszego słowa, w którym jest wszystko, a nawet więcej odpowiedzi niż mamy pytań.

W tej jedynej i niepowtarzalnej oraz absolutnie kompletnej wypowiedzi Boga - jak zauważa dziś św. Paweł - to, co jest śmiertelne, przyodziewa się w nieśmiertelność i już widzimy w Nim zwycięstwo, które pochłania śmierć. Ostateczne potwierdzenie „wypowiedzi Boga” zobaczymy na końcu czasu, kiedy doświadczymy tego, co stało się już w Chrystusie. Z tego wypływa nasza ofiarność w życiu i działaniu na podobieństwo Chrystusa, Jego czynów (por. 1 Kor 15, 54b-58).

Jeśli mamy więc otwierać usta, aby coś powiedzieć jako ludzie wierzący, to warto zwrócić uwagę na trzy ważne czasowniki, które podpowiada nam dziś Psalmista::

„Dobrze jest dziękować Panu, śpiewać Twojemu imieniu, Najwyższy, rano głosić Twoją łaskawość, a wierność Twoją nocami (Ps 92,2-3).

Dziękować za łaskę - dar Słowa Jedynego i każdą łaskę jaka z Nim przyszła i przychodzi. Bo wyzwolił nas z grzechu i śmierci, i w Nim uczymy się języka nieba: miłości i miłosierdzia Ojca.

Śpiewać - to coś jeszcze więcej niż tylko mówić, to pozwolić sercu i ustom połączyć się z niebem, z aniołami w uwielbieniu dla Boga, już może nie tylko za „coś”, ale z powodu Jego Samego!

Głosić  - to w dzień (od rana!) opowiadać o łaskawości Boga na każdym miejscu, a w nocy głosić wierność, kiedy z ufnością zasypiamy i powierzamy się Jemu Samemu, tak jak to chcemy uczynić w naszej śmierci.

Rzeczywistość wokół nas objawia jednak coraz mocniej słowa pełne kłamstwa, przemocy. Językiem - na naszych oczach - uzasadnia się konieczność wojny i przemocy. Słyszymy przekleństwa, fake newsy, ogrom wzajemnych oskarżeń… Co my - ludzie, chrześcijanie, katolicy - mamy w sercu?

Jezus powiedział, że język i mowa nasza, to kryterium oceny najgłębszych pokładów człowieka - serca. Słowo, mowa nasza - i objawia, i zdradza nas. Jeśli siebie krytycznie nie osądzamy i nie trzymamy się dyscypliny słowa (mówmy to, co prawdziwe, konieczne, dobre), a jednocześnie wypowiadamy się na każdy temat i osądzamy wszystko i wszystkich - jesteśmy ślepcami, którzy chcą prowadzić innych ślepców.

Ślepota nie może być przewodnikiem innych, dopóki sami nie przejrzymy i nie zobaczymy swojej winy, swojego grzechu, swojej obłudy: „Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata” (Łk 6,42). Czy zauważyliście, że człowiek, który wskazuje palcem na drugiego i oskarża jednocześnie, to wtedy trzy palce kieruje w swoją stronę? Trzykrotnie więc, czyli wielokrotnie częściej, trzeba siebie widzieć krytycznie niż drugiego. Czy taka postawa nie jest piecem oczyszczenia i wzmocnienia, który „wystawia na próbę naczynia garncarza”? (Syr 27,5).

Mocno wypalone naczynie jest gotowe, aby przechowywać i nosić w sobie Skarb, z każdym człowiekiem skarbem tym dzielić się, a wtedy kiedy „walą się fundamenty” - a walą się na naszych oczach (Ps 11,3) - całym sobą dziękować, śpiewać, głosić, że Jedyne Słowo już zwyciężyło. Skoro zwyciężyło we mnie, może i w Tobie.

Andrzej Prugar OFMConv 

grafika: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij