Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Czy każdy wie? Wszystkich Świętych 2021 r.

01.11.2021 Andrzej Prugar

Powszechnie przyjmuje się, że tekst (ale i sam utwór muzyczny) Leonarda Cohena: „Everybody knows” („Każdy wie”) jest bardzo pesymistyczny i raczej ironiczny. Ale czy nie jest to również diagnoza naszych czasów, w których człowiek przestał widzieć punkt odniesienia i sądzi, że wszystko jest jakoś ustawione i zmierza do nieuchronnej, kolejnej zarazy? Jest jednak jeden passus, który mnie osobiście porusza, i nawet jeśli jest dla wielu jakimś odniesieniem ironicznym, to mimo wszystko ma ukrytą gdzieś głęboko nadzieję:    

„…Każdy wie że losem twym jest ból

Od krwawego krzyża na Kalwarii

Aż po plaże w Malibu

Każdy wie że ziemia trzeszczy w szwach

Więc na Święte Serce spójrz choć raz

Nim pęknie w szerz

Czy już o tym wiesz…”

(tłumaczenie Maciej Zembaty)

[„Święte Serce” pozwoliłem sobie napisać z dużej litery, ponieważ kontekst Kalwarii jest wystarczający, aby odnieść całość strofy do Jezusa.]

W Katechiźmie naszym czytamy: W większości liturgii wschodnich celebrans, ukazując święte Dary Ciała i Krwi Jezusa, przed udzieleniem komunii świętej, wypowiada następujące słowa: „To, co święte, dla tych, którzy są święci” (Sancta sanctis!). Wierni (sancti) są karmieni Ciałem i Krwią Chrystusa (sancta), by wzrastać w komunii Ducha Świętego i przekazywać ją światu. Tak też należy ostatecznie rozumieć Kościół jako komunię świętych (por. Katechizm, pp. 946-948).

Nawet jeśli ciemności wzrastają, to nie zabraknie nigdy tych, którzy wpatrują się w Świętego i to nie raz, nie dwa, ale mają Go zawsze przed swymi oczami (por. Ps 16,8).

To są właśnie święci, nadzieja świata, tak jak Jezus, którego niosą innym. Są szczęśliwi, ponieważ ubodzy; wszystko mają w Bogu. Są cisi, spragnieni sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój, prześladowani…” (Mt 5, 1-12a), bo taki jest Jezus, Zbawiciel świata. Świętych ciągle przybywa. Św. Jan zobaczył „po tamtej stronie”: „wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka” (Ap 7,9-10).

Czy można jednak inaczej interpretować świat i patrzeć na wszystko jak na labirynt, z którego nie ma wyjścia? Oczywiście, że można. Jaki wtedy obraz człowieka i jego działania pozostanie? Będzie w nas ostatecznie to, na co usilnie patrzymy i czego naprawdę chcemy. Zaprzeczeniem ubóstwa ducha jest liczenie na siebie, na własne siły, możemy więc pozostawić Boga i całe dzieło dokonane przez Chrystusa „na boku” lub odrzucić je. Zamiast spokoju, cichości i wierności dobru w działaniu, zamiast zaufania, spokojnego czekania na ostateczny finał na końcu czasu, możemy zacząć się oburzać i złościć z byle jakiego powodu. Alternatywą pozostanie bycie niemiłosiernym czyli obojętnie przechodzącym obok pobitego na drodze. Zamiast czystości serca – nieczystość, rezygnacja z przekształcania, z pomocą Ducha Świętego, spontanicznych i grzesznych reakcji serca. Przecież to rezygnacja z szacunku wobec człowieka i siebie oraz zamykanie sobie drogi do „widzenia Boga” (por. 1 J 3, 1-3). A człowiek niepokoju i bojący się cokolwiek stracić z powodu przyznawania się do Ewangelii? Taki nie może ani objawić dobroci Jezusa, ani zachwycić nią innych. Jaki więc objawia się człowiek, dla którego Imię Jezus nie jest Najwyższe i co najwyżej ironizuje patrząc na tych, którzy wpatrują się w Niego? Jakim się stanie człowiekiem? Ewangelicznym, nowym, czy słabnącym w dobroci? „Nie myśl, że wystarczy odnowienie życia dokonane raz na zawsze, na początku; ciągle, każdego dnia, trzeba odnawiać tę samą nowość” (Orygenes).

Teresa od Dzieciątka Jezus pisała: „Kiedy porównuję się z wielkimi świętymi to widzę, że jest między nimi a mną wielka różnica tak jak między górami potężnymi a ziarenkiem piasku deptanym przez tłum ludzi… dla Boga nie ma nic niemożliwego, skoro z kamieni może wzbudzić potomstwo Abrahamowe to z ziarenka piasku może uczynić górę potężną, której szczyty ukryte są w chmurach”.

Jeśli z Niej i z wielu innych uczynił „potężne góry”, dlaczego wątpić, że może to samo uczynić z nami? Skoro oni wpatrując się w Jezusa, stali się jak On, dlaczego my nie mamy tego czynić, widząc, że możliwe jest być szczęśliwym, świętym - dzięki Chrystusowi? Ale czy każdy to już wie?

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, z ogrodu franciszkanów w Krakowie



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij