Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Czysty strumień i kałuże błota - XXV niedz. zwykła

19.09.2021 Andrzej Prugar

W drodze za Jezusem wypłynął kolejny skandal, czyli został ujawniony grzech uczniów (Mk 9, 30-37). Najbliżsi Jezusowi pokłócili się w drodze o to, kto z nich jest największy.

Jezus nie wybrał na uczniów ludzi nieskazitelnie czystych. Apostołowie noszą w sobie słabość, wielką słabość, a jeden nosi w sobie nawet recydywę (seryjne, świadome zło - chodzi o Judasza, jego myślenie i czyny wobec Jezusa).

Jezus jest jak czysta rzeka o bardzo wartkim strumieniu, który „wpłynął” na świat: „Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta…” (Jk 3,17). My wszyscy, jesteśmy jak kałuża błota, przez którą czystość Boga przepływa, aby nas oczyścić. W nas, w ludziach, jest zazdrość, bezład i wszelki występek. Po pierwsze, objawia się to w uczniach, czyli najbliższych Jezusowi! Chcemy być lepsi, najlepsi, skuteczni - źle się modlimy - o zaspokojenie własnych żądz (Jk 3,18-4,3). Stąd są wszelkie wojny.

Można się tak zafiksować w swoim błocie, jakby było samo w sobie niepokalane. Można, do czasu, bo ostatecznie będzie sąd -   nagroda albo kara. Niebo albo piekło. "Tertium non datur", czyli trzeciej możliwości nie ma! Rozum sam to podpowiada: dwa zdania sprzeczne ze sobą, nie mogą być jednocześnie fałszywe: albo mamy, bo chcemy mieć, życie Jezusa w sobie i wzrastamy w Nim, albo nie. Wielu się wydaje i myślą, że wiedzą, co robią, że idą za Jezusem, a ciągle biegną za swoją pożądliwością.

Skłóconym apostołom Jezus pokazuje dziecko. Właściwie stawia je w centrum kłótni apostołów i obejmuje je ramionami (Mk 7,36) jak żywa woda brudną rzekę świata. Dziecko jest zależne i potrzebuje bliskich. Inaczej nie potrafi żyć. Nie ma ono z siebie nic mocnego, jest zdane na łaskę rodziców, na łaskę drugiego.

Jezus kończy więc fałszywą medytacje o super człowieku, wydobywa uczniów z nurtu sił tego świata, siły komiksowej i komicznej przed Bogiem. Czy Bóg chce "supermenów"? To Bóg wszystko nam daje. Co my mamy z siebie, czego byśmy nie otrzymali? Potrzeba nam wdzięczności wobec Boga i otwarcia na siebie, służenia sobie tym darem, który każdy otrzymał dla drugiego, a nie dla siebie.     

Jedyna wojna, godna sprawiedliwego, to próba jego cierpliwości. Księga Mądrości objawia, że  świat i bezbożni chcą nieustannie sprawdzać czy mamy w sobie Baranka i Lwa? To są bitwy godne sprawiedliwego, do których jesteśmy wezwani teraz i w każdym czasie (Mdr 2,12.17-20). Wygrane łączą nas z Jezusem. Z Nim i tylko z Nim możemy ratować faktycznie innych.

Ojciec Pio, został zapytany - przez Biskupa V.R.C. Rossi, w imieniu Świętego Oficjum - w jaki sposób otrzymał stygmaty. Ojciec Pio odpowiedział wizytatorowi: "Zobaczyłem Naszego Pana w postawie jak na krzyżu, choć miałem wrażenie, że nie było krzyża, skarżącego się na brak wzajemności u ludzi, szczególnie tych, którzy Mu się poświęcili i przez Niego bardziej są umiłowani. Widać było, że cierpi i chce, by dusze ludzkie dzieliły z Nim Jego cierpienie. Zapraszał mnie, bym przejął się Jego cierpieniem i medytował nad nim, a jednocześnie troszczył się o zbawienie braci. Na te słowa poczułem się przepełniony współczuciem dla cierpienia Pana i zapytałem Go, co mógłbym zrobić. Usłyszałem głos: «Weź udział w mojej męce». Po tych słowach, gdy wizja już się zakończyła, wszedłem w głąb siebie i rozpamiętywałem to, co się wydarzyło. Wtedy zobaczyłem te znaki, z których kapały krople krwi” (Błażej Strzechmiński OFMCap, Stygmaty Ojca Pio, https://www.zycie-duchowe.pl/os-48.blazej-strzechminski-ofmcap.htm).

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: Św. Ojciec Pio w czasie Mszy Świętej, zdjęcie ze strony internetowej: zycie-duchowe.pl, z dnia 19 wrzesień 2021 r.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij