Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

„Czyż Chrystus jest podzielony?” (1 Kor 1,13)

23.01.2020 Andrzej Prugar

„Czyż Chrystus jest podzielony?” (1 Kor 1,13). Oczywiście dla św. Pawła jest to pytanie retoryczne. Chrystus Pan jest Jeden. Jeśli jest podzielony - zawłaszczany (dosł. "rozczłonkowany") to przez nas. Jezus Chrystus jest Jedynym Zbawicielem wszystkich, bo ukrzyżowany za wszystkie grzechy, wszystkich ludzi. W Zbawiciela i łaskę zbawienia jesteśmy zanurzeni przez wiarę i chrzest święty. Poziom, czy może głębia naszej wiary, życia sakramentalnego jest jednak bardzo różna. Różny jest więc poziom jedności z Bogiem i z innymi wierzącymi. Mamy więc jako wierzący wpływ na jedność; im bliżej Chrystusa tym bliżej Boga i siebie, tym bardziej otwarci na prowadzenie Ducha Świętego - Pana i Ożywiciela Kościoła.  

W Księdze Jozuego czytamy o pewnym epizodzie w czasie walk o ziemię obiecaną (Joz 7,1-26). Akan popełnił ciężki grzech przy zdobywaniu ziemi obiecanej. Bitwa o miasto Aj była podjęta przez Żydów na fali euforii po zdobyciu Jerycha. Akanowi spodobały się rzeczy pogan obłożone klątwą. Nie wolno ich było zabierać. Zapragnął pięknego płaszcza z Szinearu, srebrnych monet i złotego prętu. Ukradł te rzeczy i ukrył je w namiocie. Miał być wolnym pielgrzymem w drodze do obiecanej ojczyzny, do szczęścia, które daje Pan. Co jednak nosił w sercu? To, co każdy z nas, bardziej czy mniej. Wizję starego człowieka, niewolnika tej ziemi! Chciał być ładnie ubrany, ładnie wyglądać, chciał mieć złoty pręt w ręce jak pasterz i król, i chciał mieć pieniądze przy sobie. Chciał więc chodzić bardzo dumnie po ziemi. Bitwa o miasto Aj została przegrana za pierwszym razem, ponieważ zachowanie Akana było nieposłuszeństwem Bogu. Grzech jednego zatrzymał wszystkich w drodze. Bóg wezwał Jozuego do odkrycia prawdy. Wojownik uznał swój grzech, został osądzony i zginął – ukamienowany, wraz z całą rodziną w dolinie Akor. 

Bóg przez proroka Ozeasza mówi, że przyjdzie czas kiedy „z doliny Akor uczynię bramę nadziei” (Oz 3,17). Akan wraz z rodziną zginął za swój grzech, ale my - z naszej perspektywy - doświadczamy obietnicy Boga wyrażonej przez Ozeasza. W niedzielę Słowa Bożego jest nam przypomniane, że należy patrzeć na Biblię, której Centrum jest Chrystus! To właśnie Jezus został ukrzyżowany za nasze grzechy i Jego głosimy (1 Kor 1, 23). Dolina hańby, w której zostaje odkryte nasze przywiązanie do zła, jest tą doliną, w której mieliśmy ponieść śmierć, ale została zamieniona na bramę nadziei. Jak dzieje się to dzisiaj? Kiedy grzech uznajemy-wyznajemy! Kiedy przyjmujemy rozgrzeszenie! Przechodzimy wtedy, dzięki śmierci Chrystusa za nas, do nowego życia. Dolinę śmierci i oskarżenia, zamienił Chrystus na bramę nowego życia. 

„Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli… myślę o tym, co każdy z was mówi: ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa” (1 Kor 1, 10.12). 

Co nas dzisiaj dzieli, zatrzymuje w drodze, nie pozwala iść ku Bogu, niebu, ku innym w wierze? Co to znaczy dzisiaj być Appolosa, Kefasa, Pawła, Chrystusa?

Upodobanie w Appolosie jest jak zatrzymaniem wzroku, a nawet bywa kradzieżą pięknego płaszcza Akana… Appolos to bardzo dobrze wykształcony Żyd z Aleksandrii, znający Pisma i gromadzący przy sobie bardziej wykształconych. Chodzi więc o „szatę słów”, wyrafinowane słowo, o piękno zewnętrzne ponad myśli od Boga (myśli i słowa od Boga są jednocześnie łagodne i surowe. To jest piękno, ponieważ prowadzi grzesznika do Jedynie Pięknego). Nie chodzi więc w naszym życiu wiary o wyszukane emocje, słowa dla słów. Chodzi o  prawdę o nas i o Bogu. I dziś mamy w Kościele poszukiwaczy ozdób, wyjątkowości. 

Upodobanie w Kefasie może się stać jak złota laska Akana. Stronnictwo Kefasa to kolejna grupa we wspólnocie albo też osobista postawa. Chodzi o bezkrytyczne zapatrzenie się w pasterza. Nie wiemy czy Św. Piotr odwiedził Korynt, ale Jego imię było używane przez niektórych jak szyld i gromadziło tych, którzy szli za szyldem, ale czy za Chrystusem? Ale wymachiwanie szyldem, nawet złotym, to droga w ślepą uliczkę albo skupienie się na samej złotej czy drewnianej lasce. 

Upodobanie w Pawle może się stać jak pożądanie srebrnych monet przez Akana. Paweł żył ubogo, a Bóg obdarzył go wszelkimi charyzmatami w posłudze, którą od Boga otrzymał. Pieniądze mogą być celem samym w sobie, ale również są symbolem pożądania bogactwa charyzmatycznego. Coraz częściej wielu ochrzczonych chce posiadać dary duchowe jakie miał... np. Paweł. Czy pragnienie mocy mistrza ludzkiego jest pragnieniem Mocy Jedynego Mistrza Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego? Bardzo ważne słowa słyszymy w Napomnieniu 18 św. Franciszka z Asyżu, napomnieniu chyba nie tylko do swoich braci: „Błogosławiony sługa, który Panu Bogu oddaje wszystkie dobra, kto bowiem cokolwiek zatrzymuje dla siebie, ukrywa w sobie pieniądze Pana Boga swego (por. Mt 25, 18) i to, co sądził, że ma, będzie mu odjęte (por. Łk 8, 18).

Byli i są tacy „nieskazitelni” w Kościele, którzy wprost odwoływali się do Chrystusa, może tylko dlatego, że inni odwoływali się do innych, ale nie chcąc też żadnych ludzkich pośrednictw, struktur, wspólnoty. Tworzą grupę, choć nie są razem, ale też o to zabiegają, uważając się jednak za bliższych ideałowi. Czy nie wszyscy jesteśmy grzesznikami i nie wszyscy potrzebujemy tak samo łaski Krzyża Jezusa? Czy nie wszyscy potrzebujemy razem uklęknąć i Krzyż Pana adorować? Postawa wywyższania się ze względu na bezpośredni kontakt z Chrystusem zawsze godzi w jedność Kościoła. 

Wszystkie te i inne nasze błądzenia, oświetla Jezus: „osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego… lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie… odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się” (Iz 8, 23b-9,1; Mk 4,13nn). Czy światło przyniesione przez Jezusa jest tylko dla innych czy oświetla moje pogranicza? W tym świetle widzę płaszcz emocji, ozdób, szyldy pod którymi łatwiej działać, bogactwo prawie codziennych demonstracji mocy, które czyni mnie lepszym od innych.

Zobaczyć i oddać płaszcz, laskę, kradzione monety, przynależność do stronnictw… przez szczerą w skruchę i modlitwę. Jeśli nie oddamy tego, w co jesteśmy przebrani, co nas obciąża jako pielgrzymów w jednej wspólnocie do ziemi obiecanej, do nieba, nie stanie się głębsza jedność. Jeśli mamy wpływ na coś w Kościele to przede wszystkim na nasze osobiste nawrócenie, aby nie osłabiać wspólnej drogi ku królestwu Bożemu.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij