Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Dlaczego Zielone Świątki?

09.06.2019 . kg

Posłaniec św. Antoniego | Redakcja dwumiesięcznika franciszkańskiego

Zesłanie Ducha Świętego, Pięćdziesiątnica, Zielone Świątki – to nazwy tego samego wielkiego święta w Kościele. Zapraszamy do lektury. Będzie o tym dlaczego takie nazwy i skąd ta najbardziej „nie-biblijna”?


Zielone Świątki to ruchome święto kościelne obchodzone na pamiątkę Zesłania Ducha Świętego. Należy do najstarszych świąt chrześcijańskich i choć jego data jest zmienna w zależności od Wielkanocy, to zawsze przypada w rozkwicie wiosny, stąd na naszych terenach połączyło się ze świątecznym dniem rolników i pasterzy, zastępując starosłowiańskie „nowe latko” – powitanie nadchodzącego lata.

Zesłanie Ducha Świętego

Dzień zesłania Ducha Świętego, zwany jest potocznie Zielonymi Świątkami albo też Pięćdziesiątnicą. Przypada 50 dni po Wielkanocy. Jest jednym z najważniejszych świąt kościelnych i upamiętnia wydarzenie opisane w Dziejach Apostolskich, które miało miejsce w pierwsze po zmartwychwstaniu Jezusa święto Pięćdziesiątnicy. Na zebranych w wieczerniku apostołów zstąpił Duch Święty: „Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. […] Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów! […] Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim. […] I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dz 2,1-42). Zesłanie Ducha Świętego można uważać niejako za początek Kościoła. Dopełnia ono bowiem objawianie się Boga ludziom: Bóg Ojciec objawił się w Starym Testamencie, Syn już się narodził, umarł i zmartwychwstał, a teraz Duch Święty zstępuje na apostołów.

Dlaczego „Zielone Świątki”?

W związku z tym, iż święto zawsze przypada w rozkwicie wiosny, na naszych terenach w pewien sposób przejęło obrzędowość święta rolników, pasterzy i powitania lata, zastępując starosłowiańskie „nowe latko”. Jak pisał ks. Eugeniusz Janota, taternik, badacz folkloru i przyrodnik, „W wilię Zielonych Świątek wtykają w izbie do szpar, koło okien i w stajni gałązki jesionowe. W te dwa święta izby nie zamiatają, rozrzuciwszy po nich sasyny (tataraku, tatarczuchu). Drzwi i okna ozdabiają gałęźmi z drzew liściastych, mniemają bowiem, że mają moc odwracania nawałnic, gradów i piorunów, używają szczególnie czarnej olszy, która jest także środkiem wypędzającym krety”. Co więcej, nie dość, że zieleń była wszędzie, bo i na głowach dziewcząt, na szyjach i rogach zwierząt, na drzwiach domostw, to i rodzaj gałązek miał znaczenie: brzoza na przyjaźń, sympatię i szczęście, dąb na siłę i długie życie, klon na zdrowie, tatarak na oczyszczenie.

Pogańskie początki

Od zawsze Zielone Świątki były radosne i związane z nadejściem lata. Nie dziwi więc, że polska ludowość chciała sobie zaskarbić jego przychylność godnie je witając, szczególnie na wsiach, gdzie całoroczny dobrobyt zależał od urodzaju. Na polanach rozpalano zatem ogniska, biesiadowano przy nich i tańczono. Zabawy bywały na tyle frywolne, że już w średniowieczu wzbudzały sprzeciw Kościoła, który ganił je jako pozostałości pogańskie, a niezadowolony kronikarz, Jan Długosz, pisał: „Obrządki takowe i niektóre ich zbytki lubo od pięciuset lat, jak wiadomo Polacy wiarę chrześcijańską przejęli, aż do dzisiejszych czasów powtarzają corocznie w dni Zielonych Świątek, przypominając bałwochwalstwo, igrzyskiem zwanem w ich języku stado, ponieważ na nie gromady zbierają się ludzi, podzieleni na stada czyli rzesze szaleńców i rozkoszników”.

Zielone Świątki na Bielanach

Jednak zielonoświątkowe zabawy nie wymarły w średniowieczu. Rozwijały się i utrzymywały, przenosząc w XVIII w. do miast. Mieszczanie urządzali wycieczki na łono natury, przyozdabiali domy i urządzali radosne biesiady. Szczególne miejsce święto zajmowało w życiu mieszkańców Warszawy i Krakowa. Warszawiacy świąteczne dni (bo trzeba wiedzieć, że do roku 1957 Zielone Świątki trwały 2 dni) spędzali na Bielanach, gdzie u kamedułów urządzano odpust, na którym sprzedawano wszelkiego rodzaju zielone gałęzie, które każdy z uczestników musiał zakupić i zabrać do domu. Święta u kamedułów chętnie spędzali także królowie, m.in. Władysław IV czy Stanisław August Poniatowski. Warszawiacy rozstawiali na Bielanach namioty, ucztowali i bawili się do białego rana. Tradycja ta zanikła niestety po II wojnie światowej. Krakowiacy także mieli swoje Bielany. Tam się zbierali, ucztowali i radowali, paląc do później nocy ogniska i tańcząc przy góralskiej muzyce.

Zielonoświątkowa pogoda

Jak to zwykle u nas bywa, takie wielkie święto nie mogło nie zrodzić ludowych wróżb i powiedzeń. Zatem wpatrując się w niebo 9 czerwca 2019 r. miejmy na uwadze, że „Gdy deszcz w Zielone Świątki, da Bóg wielkie sprzątki” (dobry zbiór siana).

Katarzyna Gorgoń



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij