Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Droga do radości

15.12.2019 Andrzej Prugar

Prorok Izajasz w Imieniu Boga mówi, że pustynia jest w stanie rozkwitnąć jak lilia (Iz 35,1-2). Nie jest to ciekawostka przyrodnicza, ale ogłoszenie mocy Bożej, obecności Bożej: „On sam przychodzi, aby nas zbawić” (Iz 35,4). W tym samym czwartym wersecie jest mowa o Bożej pomście. Tak się objawia Boża pomsta? 

Bo kiedy Jezus, Zbawiciel świata i każdego człowieka przychodzi, to przychodzi Bóg we własnej Osobie. Znakiem zaś Jego obecności jest to, że spełnia się obietnica: ślepy, głuchy, chromy i niemowa, dozna uzdrowienia (por. Iz 35,5-6). Jezus do tych znaków obecności dodaje jeszcze trzy inne: uwolnienie z trądu, pokonanie śmierci i głoszenie Dobrej Nowiny ubogim (por. Mt 11,5). Cały człowiek i wszyscy ludzie w spotkaniu z Nim mogą rozkwitnąć jak lilie, to znaczy stać się zdrowi i dlatego prawdziwie radośni. 

Ale wcześniej trzeba stanąć przed Nim samym, uznać, że jest się jak pustynia. I to jest sąd! Kto wytrzyma ten sąd? Człowiek i wierzący w jednej osobie: cierpliwy jak rolnik, czekający na plony, który dokonuje zasiewu i czeka. Człowiek i wierzący podobny do proroka, który mówi, ale nie od razu widzi owoce wypowiedzianych słów w Imieniu Boga. Nie przestaje jednak żyć i mówić (por. Jk 5,7-10). Człowiek, który nie zwątpi, że Jezus jest obecny w Krzyżu, w Hostii, sakramentach, w Ewangelii, w Kościele (Mt 11,6).  

Jesteśmy dziś coraz piękniejsi zewnętrznie, ładnie ubrani, lepiej wykształceni, mamy więcej możliwości, aby lepiej żyć, fizycznie i psychicznie łatwo osiągamy komfort. Ale jesteśmy równocześnie coraz słabsi duchowo. Nie potrzebujemy Zbawiciela, Jego sądu - pomsty, to znaczy prawdy o tym jak przyjąć Zbawiciela i zbawienie. Jednocześnie chcemy być radośni. Święta bez Adwentu to norma od wielu lat nie tylko na naszych ulicach i sklepach.

Zdrowie osiągamy wtedy, kiedy nasza choroba jest dobrze zdiagnozowana i otrzymujemy odpowiednie lekarstwo.

Jestem jak pustynia - pusty, nic i nikt nie zaspokoi mojego serca, nic i nikt nie jest w stanie wypełnić tak do końca mnie samego, po brzegi; jestem niewidomy, bo nie widzę wszystkiego i nie widzę tak jak trzeba; jestem głuchy, bo nie słyszę, co do mnie mówi Bóg; jestem chromy, bo żle lub wcale nie chodzę tam gdzie trzeba; nie umiem mówić, bo ani to jest trafne, ani pożyteczne jak otwieram usta; jestem trędowaty, to znaczy bardzo brzydki i oszpecony przez grzechy; jestem umarły, który potrzebuje wskrzeszenia, zwycięstwa nad śmiercią; jestem ubogi, który szuka i czeka na skarb, który go wybawi od wszelkich nieszczęść na zawsze.

Czy Bóg jest daleko, czy ja jestem po prostu nieszczery i niecierpliwy? Albo stanę przed Sędzią, przyjmę pomstę - prawdę o sobie i Jego zbawienie, albo będę oskarżał Boga i innych w obliczu Sędziego, który stoi u drzwi! (por. Jk 5,9b). Jeśli odrzucę wszystkie możliwości Bożej pomsty nade mną (a Bóg i tylko Bóg o tym tylko wie), On sam drzwi otworzy i stanę przed Sędzią, i co wtedy? Bez Boga jestem jak przystrojony badyl, którego zżerają robaki! 

Jak widać droga do radości nie jest drogą łatwą. Jest drogą przez prawdę. Jan Chrzciciel dużo wiedział o Mesjaszu, a nawet widział i wskazał na Mesjasza. Przyszedł jednak czas kiedy miał wątpliwości. Dlatego pyta (por. Mt 11,2-3). Jego pustynia rozkwitła, ponieważ był szczery, wierny i nie zwątpił. Zakwestionować Obecność, swoje o niej wyobrażenie, czy zakwestionować siebie, czyli uznać, że hojność Boża okazała się większa, że Bóg wzywa mnie na sąd prawdy i może dać mi zbawienie sięgające do korzeni mojej istoty. Pan sam pragnie być lilią w nas. I to jest radość. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij