Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Dwa wyjścia. Św. Franciszek uczy jak wybierać

06.06.2022 Emil Kumka

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Asyżanin spędzał około dwustu dni w odosobnieniu, oddalony od ludzi, w samotności przed Bogiem. Dwie trzecie swojego czasu poświęcał kontemplacji, a tylko trzecią część działaniu. Ale to nie wszystko. Biografowie potwierdzają, że Franciszek po swojej codziennej pracy chciał spędzić większość nocy na modlitwie. Nawet w podróży potrafił nieustannie się modlić – pisze o. Emil Kumka. Zapraszamy do lektury.

Franciszek, prawdziwie brat mniejszy, nie wstydził się szukać rady u maluczkich, on, który tak wielkiej mądrości nauczył się od największego Mistrza. Ze szczególnym oddaniem starał się poznać, na jakiej drodze i w jaki sposób mógłby doskonalej służyć Bogu, zgodnie z Jego upodobaniem. Na tym polegała jego największa filozofia i jego największe pragnienie, że jak długo żył, radził się mądrych i niewykształconych, doskonałych i niedoskonałych, małych i wielkich, w jaki sposób mógłby pewniej osiągnąć szczyt doskonałości. Wybrał więc dwóch braci i wysłał do brata Sylwestra, który widział krzyż wychodzący z jego ust. Brat ten przebywał na górze wznoszącej się nad Asyżem, gdzie cały czas poświęcał się modlitwom. Jemu to polecił Franciszek, aby prosił Boga o odpowiedź na dręczące go pytanie, gdyż chciał, aby ta odpowiedź pochodziła rzeczywiście od Boga. Sprawę tę polecił także świętej dziewicy Klarze, aby poszukiwała woli Pana modląc się razem z siostrami, lub też przez którąś z bardziej czystych i obdarzonych większą prostotą dziewic spośród tych, które żyją pod jej kierownictwem. Czcigodny kapłan i dziewica oddana Bogu, dzięki objawieniu Ducha Świętego, byli przedziwny zgodni, że jest wolą Bożą, aby herold Chrystusa wyruszył na głoszenie słowa Bożego. Po powrocie bracia wskazali, jaka jest wola Boża, zgodnie z tym czego się dowiedzieli. Franciszek wstał natychmiast, przepasał się i nie zwlekając ani chwili, wyruszył w drogę. Szedł zaś z takim zapałem, aby wykonać Boży rozkaz i tak szybko biegł, jak gdyby uzbroił się nową mocą z nieba, skoro spoczęła na nim ręka Pana (Ez 1,3); (1B 12,2).

 

Rozterka duchowa towarzyszyła nawet św. Franciszkowi. Fragment z pierwszej biografii napisanej przez św. Bonawenturę na przełomie 1262 i 1263 roku daje temu wiarę. Asyżanin nie był do końca pewien, która forma życia ewangelicznego – aktywna czy kontemplacyjna – jest najlepszą formą wsłuchania się w wolę Boga. Tę wątpliwość przeżywał po raz kolejny, gdyż Żywot św. Franciszka autorstwa Tomasza z Celano opisuje podobny fakt na początku istnienia braterstwa (VbF 35). Wybór duszpasterstwa oparty na wędrownym głoszeniu słowa Bożego i kazaniach pokutnych, był jednak tylko jedną z metod. Ta forma życia, która jest doskonałym naśladowaniem życia Chrystusa, nie umniejszyła powołania kontemplacyjnego Franciszka, który podjął je z hojnością. Biografie mówią o pięciu corocznych postach Franciszka z dala od świata, sam na sam z Bogiem w modlitwie i wyrzeczeniu, w ciągłej tęsknocie do doskonałego nawrócenia. Są to: post Adwentu, post Objawienia Pańskiego, Wielki Post, post od uroczystości Apostołów Piotra i Pawła do Wniebowzięcia, post św. Michała. To właśnie podczas tego ostatniego Franciszek, dwa lata przed swoją śmiercią w 1224 roku, na górze La Verna, otrzymał najwyższy dar stygmatów. Asyżanin spędzał około dwustu dni w odosobnieniu, oddalony od ludzi, w samotności przed Bogiem. Dwie trzecie swojego czasu poświęcał kontemplacji, a tylko trzecią część działaniu. Ale to nie wszystko. Biografowie potwierdzają, że Franciszek po swojej codziennej pracy chciał spędzić większość nocy na modlitwie. Nawet w podróży potrafił nieustannie się modlić. Kiedy wypełniała go obecność Wszechmogącego, pozwalał swoim towarzyszom wyprzedzić go, zatrzymywał się, by czerpać radość z tych chwil. Kiedy nie mógł oddzielić się od ludzi, zakrywał się płaszczem, by chronić skupienie i ukryć wewnętrzne i zewnętrzne wzruszenie. Tomasz z Celano zauważał, że wszystkie myśli, wola i miłość Franciszka były w komunii z Bogiem, do tego stopnia, że cały stał się nie tyle modlącym się, co samą modlitwą (Mem 95). Pozostaje nam czerpać z jego przykładu.

Emil Kumka OFMConv



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij