Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Franciszek: odkłamany czy na nowo zakłamany?

17.02.2017 kg .

Lublin | Lublin - Klasztor bł. Jana Dunsa Szkota

Na polskim rynku wydawniczym ukazała się niedawno kolejna książka poświęcona św. Franciszkowi z Asyżu zatytułowana „Święty Franciszek odkłamany”. O prezentacji tej publikacji pisaliśmy tutaj: Franciszek odkłamany. Dziś zapraszamy do zapoznania się z refleksją na temat książki, którą przesłał nam o. Andrzej Hejnowcz OFMConv.

Zachęcony reklamą na „naszej stronie” i komentarzem o. Andrzeja Zająca, dyrektora ISF-u, zabrałem się do lektury książki „Święty Franciszek odkłamany”. Po dokonaniu tego mam dziwne odczucia, którymi chciałbym się podzielić z innymi. Nie jest to recenzja książki. Są to raczej myśli spisane „na gorąco”, które być może „na zimno” okażą się nietrafione, ale czy to właśnie nie błędy popychają naukę do przodu?

Wydaje się, że autor postawił sobie pewną tezę albo raczej ideę Franciszka, a później próbuje wykazać, że jest ona prawdziwa, do czego używa cytatów z… no właśnie, z czego? Chciałoby się powiedzieć, że z Franciszka. Jednak odniesień do pism Asyżanina jest tam niewiele. Więcej jest hagiografii Tomasza z Celano i Bonawentury i tego, co ci autorzy włożyli w usta Franciszka, komentując pewną sytuację w Zakonie lub chcąc osiągnąć swoje cele. Najlepszym tego przykładem jest powoływanie się na wypowiedzi Franciszka w Regule III Zakonu, a w przypisach, zgodnie z prawdą, podawanie, że jest to dzieło papieża Mikołaja IV. To tak jakby zacytować jako wypowiedz Asyżanina to, co mówi Święty w „Innych kwiatkach” Romana Brandstaettera…

Autor, o którym nie mamy żadnej informacji, chcąc przeciwstawić się temu, czego dokonał pod koniec XIX w. Paul Sabatier, sam wpadł w jego sieci. Albo, jak powiedział jeden ze współczesnych historyków, „pozostajemy w zaklętym kręgu Sabatiera”. Protestancki pastor miał rację twierdząc, że aby poznać Franciszka musimy zacząć od jego pism. Później jednak zajął się nie pismami Świętego, ale hagiografią i tym, co inni napisali o Franciszku. Podobnie nasz autor zajął się w większości tym, co o Franciszku napisali inni. Ma też, podobnie jak Francuz, wielkie upodobanie do „Zwierciadła doskonałości”. Sabatier błędnie uważał, że jest to najstarszy tekst, powstały w roku 1227 i napisany przez brata Leona, więc oddaje najlepiej „prawdziwego Franciszka”. Guido Vignelli odwołuje się często do tego dzieła, co dziwi przy ostrej krytyce tzw. spirytuałów, a właśnie w ich środowisku powstał ten tekst na początku XIV w.

Jeśli chodzi o inne źródła, do których odwołuje się autor, to dziwi wybór wypowiedzi papieży i nauki Kościoła. Autor prawie w całości ogranicza się do Piusa XI i Leona XIII, czyli do XIX w. Nie istnieje dla niego Sobór watykański II i jego dokumenty, takie jak choćby „Gaudium et spes” lub „Nostra aetate” – deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Nie ma nic o współczesnej nauce społecznej Kościoła. Nie znajdziemy nic o Janie XXIII czy Pawle VI i ich encyklikach, co na pierwszy rzut oka dziwi, gdy tematem jest wojna, pokój lub ekumenizm, zgodne jest to jednak z pewnymi założeniami autora. Jedynym współczesnym papieżem przywoływanym przez Vignellego jest Jan Paweł II. Są to jednak tylko dwie wypowiedzi: jedna do braci zgromadzonych na kapitule generalnej i list z okazji 800-lecia urodzin Franciszka. Nie ma nic o jego encyklikach społecznych. Brakuje wypowiedzi na temat wojny, ekumenizmu, kary śmierci itp. A już całkiem dziwi, gdy mówiąc o ekologii, autor nie odnosi się do „Inter santos” ustanawiającej Franciszka patronem ekologów!

Uważam, że książka może stać się swoistym wywołaniem do tablicy. Czyli do dyskusji. Miejmy nadzieję, że się tak stanie. Że pobudzi odpowiedzialnych za ekologię (REFA), czy tych, którzy zajmują się ekumenizmem i tzw. „duchem Asyżu”. Guido Vignelli twierdzi bowiem, że Franciszek nie „był prekursorem współczesnego ekumenizmu” (s. 36), a „duch Asyżu” to coś całkiem fałszywego. Interesuje mnie jak odpowiedzialni za te dzieła w Zakonie odpowiedzą na takie tezy jak np. ta: „Franciszek z odwagą usprawiedliwiał krucjatę” (s. 31). Są też pytania dla uczniów i profesorów ISF-u, by odnieśli się np. do takich wypowiedzi: „Zakon franciszkański to zakon kaznodziejski” lub „wyraźny nakaz serafickiego świętego spisywania i śpiewania w języku ludowym”. Ciekawe jak to połączyć z rękopisami Franciszka, które są po łacinie (sic!)? Jest też coś dla historyków: „Inkwizycyjne zaangażowanie zakonu franciszkańskiego rozpoczęło się już za życia jego założyciela” (s. 41) lub że Leon z Perego, który w 1241 r. został pierwszym biskupem franciszkańskim, należał do pierwszych towarzyszy Franciszka (s.40)?

Są też inne kwestie, jak np. sprawa tłumaczenia. Nie podano tytułu dzieła w języku włoskim ani gdzie i kiedy się ukazało. Nie ma imienia i nazwiska tłumacza. Widać z tekstu, że tłumacz nie ma styczności ze światem franciszkańskim, bo np. tzw. „kwestię franciszkańską” przekłada jako „kwestię Franciszka”, a kapitułę generalną nazywa „zgromadzeniem duchowym”.

To tylko niektóre problemy, które zrodziły  się we mnie po lekturze. Mam jednak nadzieję, że ma rację o. Andrzej Zajac twierdząc w słowie wstępnym, iż „domeną inteligentnego czytelnika jest zdolność krytycznej i twórczej lektury […] proponowanych treści”. Oby takich czytelników znalazła ta książka. Jeśli nie, to zamiast odkłamać św. Franciszka, jeszcze bardziej go zakłamie.

o. Andrzej Hejnowicz OFMConv



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij