Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Ikona Zmartwychwstałego

12.03.2022 Andrzej Prugar

Kiedy człowiek zna cel, może śmiało iść ku niemu, nawet wtedy kiedy piętrzą się trudności. Celem naszym ostatecznym jest przemienienie w Jezusie, nowe stworzenie w Chrystusie, życie wieczne w Światłości, w której nie ma żadnej ciemności! Wszystko to zobaczyli uczniowie na Obliczu Jezusa na górze Tabor. Pełne zaś zrozumienie tego wydarzenia przyszło po zmartwychwstaniu Jezusa, kiedy dzięki Duchowi Świętemu uczniowie zobaczyli całość drogi Jezusa i swoje powołanie, i powołanie każdego człowieka do przebóstwienia (Łk 9, 28b-36).

Czy nie trzeba nam oderwać oczu od siebie i od tego, co sami wyznaczamy sobie jako cel najważniejszy? Choć może nas fascynować to, co sami widzimy jako spełnienie. Sami z siebie nie jesteśmy jednak w stanie znaleźć większego sensu niż my sami, i to w granicach zakreślonych przez naszą skończoność i ograniczoność. Nawet niebo można sobie wyobrażać tylko po ludzku. Tak było w życiu wielkiego intelektualisty Oliviera Clément. W dzieciństwie nie słyszał o Bogu, 30 lat był ateistą, ale nie ustawał w poszukiwaniach naukowych i duchowych. Momentem przełomowym było zetknięcie się z literaturą duchową chrześcijańskiego Wschodu, rozważania na temat Trójcy Świętej Ojców Kościoła i… dopełnienie tego w spojrzeniu Chrystusa z ikony, którą zakupił, zadłużając się u antykwariusza w Paryżu. Tak, to nie Olivier spojrzał pierwszy, ale jak sam twierdzi, to Chrystus spojrzał na niego. W swojej duchowej biografii, „Inne słońce. Duchowa autobiografia” (Warszawa 1998) napisał: „być chrześcijaninem to odkrywać, nawet w głębi swojego piekła, zdewastowane i zmartwychwstałe oblicze Boga, który nas przyjmuje, wyzwala i przywraca nam szansę bycia Jego obrazem”. Pozostałe 57 lat przeżył w miłości do Jezusa Chrystusa i wielu w odnalezieniu Jezusa dopomógł.

Wielka perspektywa nieba i wielka ciemność to doświadczenie Abrahama, ojca naszej wiary. Widział on swoje dzieci jako niepoliczalne gwiazdy świecące w nocy na nieboskłonie. Musiał jednak przejść przez noc lęku, wiary i oczekiwania na światło, które było pieczęcią Przymierza (Rdz 15, 5-12. 17-18). W Obliczu Chrystusa na górze Tabor uczniowie widzą coś więcej niż blask słońca. To raczej słońce i gwiazdy mają swe źródło w tym Jedynym, Umiłowanym, za którym podążają nie tylko gwiazdy na firmamencie, ale wszystko, co istnieje, również każdy kto w Niego uwierzy. W Jego Światłości na nowo wszystko odnawia się, nabiera najgłębszego sensu, wypełnia się radością, którą chce się zatrzymać na zawsze.

Droga jednak, którą mamy przejść z naszej ciemności do światła - z duchowego snu, z lęku, trwogi, do niezmąconego pokoju - to droga, na której mamy zostawić wszystko, co łączy nas właśnie z ciemnością. To droga wąska i trudna, ale możliwa. Wymagająca postu, modlitwy i jałmużny, zgłębiania Ewangelii. Droga odkrywania grzechu, zawstydzenia wobec światła i miłości Jezusa, ponownego szczerego wyznania win przez Bogiem w sakramencie pojednania. Nie wejdziemy do ojczyzny w niebie, jeśli będzie w nas obecny w jakiejkolwiek mierze związek ze złem. A co jest dobre, a co złe? O tym jednoznacznie mówi Chrystus w Ewangelii, która ma się stać naszą jedyną drogą za Panem Naszym Jezusem Chrystusem. Ojciec z nieba mówi: „Jego słuchajcie!” (Łk 9,35).

Jego słuchajcie, Jego czytajcie, Jego studiujcie, na Niego patrzcie! Ma się bowiem w pełni objawić wezwanie Psalmu: "Szukaj Jego oblicza! Będę szukał oblicza Twego, Panie” (Ps 27,8). Bóg nie zakrywa przed nami Oblicza pełnego światła, ale właśnie ukazał Je nam! Jest w Jezusie - na górze Tabor i na górze Kalwarii. Jest Światłem, rozjaśniającym nasze ciemności umierania. Rozjaśnia ciemności niezrozumiałego cierpienia. Jest z nami pośród naszych wojen. Nie walczy po którejś stronie, walczy o każdego z nas, aby porzucił wpatrywanie się w swoje ciemności, a wybrał drogę z Chrystusem przez swoje lęki i ciemności. Nie tracąc z Nim jedności, ale tracąc wszystko co czyni z nas „wrogów krzyża Chrystusowego” (Flp 3,18), co jeszcze wiąże z ciemnością, grzechem, żądza posiadania, zabijania, władzy, wyższości… „wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała tą mocą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,20-21).

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij