Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

"Iść ogołocony za Ogołoconym"

30.09.2017 Prugar Andrzej

Jezus, jak mówi św. Paweł (czytanie w wersji dłuższej na XXVI niedzielę) „ogołocił samego siebie” i stał się naszym sługą (Flp 2,7), sługą opornych ludzi, sługą grzeszników wobec Boga. Stał się mocny wyborem ograniczoności. W żadnym momencie nie przestał być jednomyślny z Ojcem i Duchem Świętym. Tak właśnie nas zbawił, „naprawił” swoją winnicę i wezwał do owocowania. 

Posłuszeństwo Syna Bożego i Jego ogołocenie jest niepojęte dla człowieka. Winno być przez nas medytowane i z łaską Pana kontemplowane. Dla św. Franciszka z Asyżu ogołocenie Jezusa stało się źródłem odkrycia, rozumienia i umiłowania ubóstwa. Franciszek pokazał, że żyć Ewangelią i głosić ją oznacza „iść ogołocony za ogołoconym Chrystusem” (nudus nudum Christum sequi). Św. Bonawentura wyraził to w słowach: „Sługa Najwyższego Króla pozostał obnażony, aby naśladować obnażonego Pana Ukrzyżowanego, którego kochał” (1 B II, 4). W tej zasadzie: „nudus nudum Christum sequi”, znanej już Ojcom Kościoła jest nawiązanie do starożytnych zawodów, zapasów. Chrześcijanin stawiając Jezusa ponad wszystko, odrywa się od wszystkiego, staje „nagi - ogołocony” do walki z wszelkimi wrogami, aby przeciwnik (ciało, świat i szatan) nie mógł już nas za nic złapać i aby chrześcijanin miał swobodę w każdym kroku i ruchu, w tym co odkrywa, że Bogu się podoba.

Wypełnił więc Franciszek wezwanie biblijne wyrażone przez św. Pawła: „Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie” (Flp 2, 1-5).

Wiemy też, że Franciszek połowę swego życia zachowywał się jak jeden z synów z przypowieści Jezusa, był oporny wobec Boga (Mt 21, 28-32). „Odprawiał” modlitwy, ale czy one go zmieniały? Szukał przez 25 lat siebie, własnej chwały. To były plany bez-Boga czyli bezbożne. Uwierzył jednak i obietnica Boża stała się jego udziałem: „jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu” (Ez 18, 27). 

Nie ma większej „mocy przekonywującej” niż w Chrystusie ogołoconym i dlatego tak bliskim, tak dostępnym z całą Mocą Boga. Jezus to Syn umiłowany, który na Głos Ojca poszedł bez wahania do zdewastowanej winnicy, aby ją uratować. Ciągle w sposób jawny, ale i  tajemniczo pociąga nas bezbożnych, opornych, ale i tych, którzy uważają się blisko Boga, na jedyną drogę do zbawienia. Chrystus jest Drogą. 

„Niech nikt nie rozpacza, kto żyje w nieprawości. Niech nikt się nie opuszcza kto żyje cnotliwie! Taki niech nie ufa sobie, bo często wyprzedzi go nierządnica. Ani poprzedni niech nie rozpacza, bo może wyprzedzić nawet pierwszych… gdy wzniecimy w sobie gorącą miłość Bożą, wtedy nie pamięta On o naszych dawnych przewinieniach. Bóg nie jest taki jak człowiek; nie czyni wyrzutów za to, co minęło, ani też, jeśli się poprawimy, nie mówi: <Dlaczego cię tak długo nie było?>, lecz miłuje nas gdy się przybliżamy, bylebyśmy tylko zbliżyli się jak należy” (św. Jan Chryzostom).   

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij