Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Jak przebaczać?

10.05.2019 . kg

Posłaniec św. Antoniego | Redakcja dwumiesięcznika franciszkańskiego

Wielkim problemem dla współczesnego człowieka wydaje się być rozróżnienie pomiędzy przebaczeniem a pojednaniem. O ile przebaczać mamy zawsze, nawet w sytuacjach, gdy nikt nie wyciąga ku pojednaniu ręki, ani nie usłyszeliśmy słowa „przepraszam”, o tyle pojednanie uzależnione jest od zmiany postępowania człowieka – pisze o. Jerzy Szyran OFMConv na łamach „Posłańca św. Antoniego z Padwy”.

Ile razy mam przebaczyć?

Pytanie Piotra zarejestrowane przez Ewangelię ukazuje trudność wymogu, by aż siedem razy dziennie przebaczać swoim winowajcom. Tymczasem, gdy Piotr oczekiwał łagodniejszego wyroku, usłyszał: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22). Słowa te ukazują bezwarunkowość przebaczenia, które nie jest uzależnione od przemiany ludzkiego serca i zmiany sposobu jego postępowania. Inność chrześcijaństwa zasadza się właśnie na pewnej niezależności przebaczenia od modus vivendi drugiego człowieka.

Akt rozumu i woli

Dla wielu osób przebaczenie jest stanem pamięci lub komfortu psychicznego. Zapomnieć i odczuć ulgę jest równoznaczne z aktem przebaczenia. Tymczasem pamięć i emocje rządzą się swoimi prawami i wspomnienie traumatycznych wydarzeń, związanych z nimi osób, natychmiast uruchamia negatywne emocje. Stąd, nie można mówić, że przebaczenie to pamięć i uczucia. Akt przebaczenia rozgrywa się we wnętrzu człowieka na poziomie jego rozumu i decyzyjności. Ludzki intelekt, rozpoznając Bożą miłości i przebaczenie, których człowiek już wielokrotnie doświadczył, podpowiada woli, by podążyła za tym wezwaniem, kierowanym do wszystkich chrześcijan przez Chrystusa. W ten sposób ludzkie „chcę” wypowiadane każdego dnia, wbrew pamięci i uczuciom, jest właściwym aktem przebaczenia.

Przebaczenie a pojednanie

Wielkim problemem dla współczesnego człowieka wydaje się być rozróżnienie pomiędzy przebaczeniem a pojednaniem. O ile przebaczać mamy zawsze, nawet w sytuacjach, gdy nikt nie wyciąga ku pojednaniu ręki, ani nie usłyszeliśmy słowa „przepraszam”, o tyle pojednanie uzależnione jest od zmiany postępowania człowieka. Pojednanie bowiem oznacza powrót do naruszonych przez zło relacji. Stąd wymaga się, by naruszone relacje zostały naprawione przez winowajcę (zadośćuczyń, by więcej nie powtórzyło się zło). W przeciwnym wypadku pojednanie nie może nastąpić, by nie narażać samego siebie na doznawanie zła i krzywd od sprawcy zła.

Trójkąt przebaczenia

Pomimo najszczerszych intencji winowajcy, czasami trudno zaufać osobie, która już raz czy drugi skrzywdziła. Jak przebaczyć, gdy człowiek nie jest pewien drugiej osoby? Najlepiej zrobić to w „trójkącie”. Przebaczenie bowiem może dokonać się w bezpośredniej relacji ofiara zła – sprawca zła. Liczymy wtedy na dobrą wolę sprawcy i wierzymy, że zło już więcej się nie powtórzy. Można jednak przebaczyć także w relacji ofiara zła – Bóg – sprawca zła. Oznacza to, że przebaczamy nie ze względu na sprawcę i jego dobrą wolę, lecz ze względu na Boga, który nam już wielokrotnie przebaczył większe zbrodnie. Jeśli On jest tak kochający i miłosierny, cóż mamy innego czynić, jeśli nie kochać i przebaczać ze względu na Niego samego.

…jako i my odpuszczamy

Od czasów Jezusa Chrystusa, chrześcijanom towarzyszy „Modlitwa Pańska”, w której pośród próśb kierowanych do Boga, jest również wołanie o miłosierdzie „i odpuść nam nasze winy”. Jednakże za nim, jak cień podąża warunek, bez którego pierwsza prośba nie może zostać wysłuchana: „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. To wezwanie modlitwy „Ojcze nasz” stanowiące nierozłączną całość, ukazuje postawiony przez Chrystusa warunek: jeśli wy odpuścicie przewinienia waszym bliźnim, to i Ojciec niebieski odpuści wam wasze grzechy. Powtarzając zatem te słowa w rytmie codziennej modlitwy, musimy sobie zdawać sprawę, że miłosierdzie Boże uzależnione jest od miłosierdzia, jakie dajemy naszym winowajcom.

Miłość nieprzyjaciół

Chrześcijaństwo – religia wielkiej miłości. Starożytny „List do Diogeneta” podkreśla ten szczególny aspekt codziennego życia pierwszych wyznawców Jezusa. Jednakże miłość, którą zostawił nam Mistrz z Nazaretu nie mieści się w kategoriach ogólnoludzkich, ale wykracza poza normy panujące w świecie pogańskim i każe miłować nawet nieprzyjaciół: „miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44), bo w przeciwnym razie cóż nadzwyczajnego czynicie? Wszak i poganie kochają wzajemną miłością.

Ten nakaz Chrystusa nastręcza niemałe trudności. Nieprzyjaciel – wyimaginowany czy prawdziwy – to człowiek, z którym nie możemy dojść do porozumienia i trwa między nami zawieszenie wszelkich relacji. Jednakże Ewangelia zobowiązuje chrześcijan do miłowania i czynienia dobra. Pomimo sytuacji zawieszenia, mamy obowiązek szacunku dla ludzkiej godności nieprzyjaciela, życzenia mu dobra (nieradowania się z jego nieszczęścia i cieszenia się jego szczęściem). W żaden sposób nie mamy obowiązku okazywania mu szczególnej serdeczności, jak czynimy to wobec przyjaciół, niemniej warto w pewnych okolicznościach, gdy składane są przez jakąś grupę życzenia, również podejść i złożyć proste słowa gratulacji czy życzeń. Nieprzyjaźń nie zwalnia od osobistej kultury i dobrych manier, które przejawiają się w prostych pozdrowieniach czy słowach grzecznościowych.

***

„Ja” i „ty”, a pośrodku Bóg – On – nieskończona miłość i miłosierdzie. Gdy już nie starcza sił na przebaczenie, a normy siedemdziesięciu razów dawno zostały przekroczone, spójrz na krzyż i wsłuchaj się w słowa z niego płynące „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij