Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Lata młodości św. Franciszka

01.06.2019 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Z okazji Dnia Dziecka zapraszamy do lektury fragmentu „Życiorysu pierwszego św. Franciszka”, w którym Tomasz z Celano opisuje dzieciństwo i młode lata Świętego Asyżanina. 

W mieście Asyżu, położonym na krańcu doliny Spoletańskiej, żył mąż imieniem Franciszek, który od pierwszej swej młodości był wychowywany przez swych rodziców w rażącej próżności świata, a długo naśladując ich mizerne życie i obyczaje, sam stał się jeszcze bardziej próżny i zuchwały. Wszędzie u tych, co mienią się chrześcijanami, rozwielmożnił się taki bardzo zły zwyczaj i wszędzie zakorzeniła się i narzuciła taka zgubna doktryna, żeby synów swoich od samej kołyski wychowywać bardzo niedbale i lekkomyślnie. […]

Takie to są nędzne pierwociny życia, w jakich ten człowiek, którego dzisiaj czcimy jako świętego, bo naprawdę jest święty, przebywał od dzieciństwa i aż prawie do dwudziestego piątego roku życia mizernie tracił i trwonił swój czas. A nawet bardziej grzesznie niż jego rówieśnicy brnął w próżności, podżegał ich do złego i bardziej od nich hołdował głupocie. Wzbudzał ogólny podziw, a w pogoni za próżną chwałą nie dał się nikomu prześcignąć w żartach, w krotochwilach, w dowcipach, w piosenkach, w miękkich i powiewnych strojach. Był bowiem bardzo zamożny, nie skąpy ale rozrzutny, nie chciwy pieniędzy ale trwoniący majątek, obrotny kupiec ale pełen próżności szafarz. Był wszakże człowiekiem ludzkim, zdolnym, bardzo miłym, chociaż ku swojej głupocie. Z tego powodu szło za nim wielu, czyniących nieprawość i jątrzących do przestępstw.

Otoczony rzeszą niegodziwców kroczył wyniosły i wielkoduszny, ciągnąc środkiem ulic Babilonu, tak długo aż Pan Bóg spojrzał na niego z nieba i ze względu na swe imię odsunął odeń swój gniew i powściągnął jego usta wędzidłem swej chwały, iżby całkiem nie zginął.

Spoczęła na nim ręka Pańska i odwróciła się prawica Najwyższego, żeby poprzez niego grzesznikom dać nadzieję pokrzepienia w łaskę, a wszystkim wskazać przykład nawrócenia do Boga.

Kiedy jeszcze mąż ten z młodzieńczym żarem gorzał w grzechach i kiedy lubieżny wiek ponad miarę pchał go do korzystania z uprawnień młodości, a nie umiejąc się ujarzmić chłonął truciznę starodawnego węża, nagle spadła nań boska kara, albo raczej namaszczenie. Poprzez ucisk ducha i trud dla ciała pomogła mu ona wycofać się z błędnego usposobienia, zgodnie z wypowiedzią proroka: Oto ja zagrodzę drogę twoją cierniem i zagrodzę ją parkanem.

Skruszony długą chorobą, jak na to zasługuje taki upór ludzki, który jedynie cierpieniem daje się naprawić, wszedł w siebie i zaczął się zastanawiać. Kiedy już trochę odżył, i celem odzyskania zdrowia, zaczął chodzić po domu tu i tam, podpierając się laską, pewnego dnia wyszedł na pole i patrzył ciekawie na okolicę. Ale piękno pól, roz koszny czar winnic i wszystko, co raduje oczy, zupełnie go nie ucieszyło. Przeto dziwił się nagłej swej zmianie i doszedł do wniosku, że bardzo głupi są amatorzy tych rzeczy.

Od tego dnia zaczął się mało cenić i mieć w pewnej pogardzie to, co przedtem podziwiał i kochał. Ale jednak nie całkowicie i nie naprawdę, bo jeszcze nie uwolnił się z więzów próżności, ani nie zrzucił z głowy jarzma przewrotnej niewoli. Bo niezwykle ciężko jest po- rzucić przyzwyczajenia, a raz wrażone w duszę niełatwo wykorzenić. Zazwyczaj duch, nawet po długiej przerwie, powraca do pierwotnych przyzwyczajeń, a wada w końcu staje się drugą naturą. Franciszek przeto jeszcze usiłuje uciec przed ręką Boga. Wnet zapomina o Jego ojcowskim skarceniu. Przy sprzyjających mu okolicznościach myśli o sprawach światowych, a nie znając woli Bożej, obiecuje sobie zdobycie doczesnej i jeszcze większej próżności.

Albowiem pewien szlachcic z miasta Asyżu czynił wielkie przygotowania rycerskie. Nadęty wichrem próżnej chwały postanowił udać się do Apulii celem zarobienia pieniędzy lub pomnożenia zaszczytów. Usłyszawszy to Franciszek, jako że był płochy i niezwykle śmiały, poszedł z nim w zawody, choć nierówny mu szlachectwem pochodzenia ale wyższy ambicją; choć uboższy w bogactwa, ale hojniejszy gestem.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij