Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Litość Boga i nasza - XVI niedz. zwykła

17.07.2021 Andrzej Prugar

W historii świata i Kościoła byli i są dobrzy i święci pasterze, ale i bardzo słabi, krzywdzący lud. Dla czytającego słowo Boże szesnastej niedzieli zwykłej ważne jest, aby słuchając proroctwa Jeremiasza w słowie „pasterz” widzieć nie tylko duchownego, ale nieco szerzej, również przywódców narodu, królów czy urzędników. Ważne jest również, aby poprzez słowa proroctwa o pasterzach odkrywać odniesienie nie tylko do konkretnego okresu historii, ale w ogóle historii, przez którą zbliżamy się wszyscy do spotkania z Bogiem, do sądu ostatecznego.

Ponieważ sprawa jest poważna, bo chodzi o prowadzenie ludzi i narodów ku Bogu, oprócz nagany wobec złych pasterzy: "Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce z mojego pastwiska…” (Jr 23,1), Bóg zapowiada między innymi: „Ja sam zbiorę Resztę mych owiec ze wszystkich krajów…” oraz  „ustanowię pasterzy… wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą” (Jr 23,3-5).

Faktycznie Jezus jest tym Pasterzem, który nosi Imię Boga, jest Synem Bożym, Bogiem-Człowiekim pomiędzy nami. Jakie słowo dziś w Ewangelii określa Jezusa Chrystusa, Pasterza pasterzy, który wypełnia obietnicę proroka Jeremiasza?

Ewangelista zanotował, że Jezus „zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach” (Mk 6,34).

Nasze słowo „litość”, „litować się” to w j. greckim wyrażenie pochodzące od słowa „wnętrzności” (splanchna). Kiedy ktoś naprawdę lituje się nad drugim, to jest poruszony dogłębnie, do głębi serca. Słowo to mówi nam więc o serdeczności, o czułości wobec drugiego, który znalazł się w trudnej sytuacji. Rzeczywiście współczujemy nie tylko intelektem, nie tylko rozumiemy sytuację, ale ten, kto widzi rzeczywiście biedę drugiego, jest też poruszony cały i do głębi, dlatego nie jest obojętny i zaczyna działać.

Warto przywołać dwie sytuacje, w których objawia się litość w czynach i w słowach Jezusa. Chodzi o spotkanie Jezusa z matką, która opłakuje zmarłego syna: „Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz!” (Łk 7,13) i zachowanie ojca w przypowieści Jezusa, gdzie słyszymy jak ojciec czeka na swego syna marnotrawnego i jak go wita: „A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go” (Łk 15, 20).

Mamy więc następujące sytuacje: ta z dzisiejszej Ewangelii, w której ludzie wzbudzają litość Jezusa swoim znękaniem, utratą sensu, potrzebą prawdy, dlatego Jezus poucza ich o wielu sprawach. Człowiek wzbudza również litość Najwyższego, kiedy wreszcie opamiętał się i nawraca się, powraca do Niego oraz wtedy, kiedy dotknęła go śmierć i litość Jezusa względem matki prowadzi do wskrzeszenia zmarłego syna i zapowiada nasze wskrzeszenie po śmierci (Łk 7,14 nn).

Litość nadaje więc kształt działaniu Boga wobec zagubionego, grzesznego i dotkniętego śmiercią człowieka. Oto siła pasterskiej działalności Jezusa. Dlatego: „niczego nam nie braknie, bo Pan jest naszym Pasterzem” (Ps 23,1). Jest to również cecha, której pasterze, ale i wszyscy uczniowie Pana powinni się uczyć, abyśmy się nie błąkali, abyśmy wzajemnie udzielali sobie odpowiedniego pokarmu i wzrastali, a nie marnieli. Czy brak litości, autentycznego poruszenia serca i odpowiedniego działania nie jest powodem naszego pogubienia i podziałów?

To nie jest przypadek, że Jezus wysyła apostołów na miejsce pustynne, osobno, aby odpoczęli. Ale o jaki odpoczynek chodzi? 

Dosłownie wysyła uczniów na „puste miejsce” (gr. „eremon”). Po co?  Aby być sam na sam z Bogiem i z sobą. Aby w Obliczu Boga doświadczyć prawdy o sobie, która nie jest łatwa, aby przyjąć litość Jego Serca, Jego pasterską troskę i pokarm. Chodzi o czas i miejsce, w którym odradza nas litość Boga. Jak bowiem inaczej mamy być pełni Bożej litości i działania jak sami nie przyjmiemy Jego życia w siebie?

Jezus wiedział, co robi, bo sam cenił takie chwile, dłuższe chwile przebywania z Ojcem: „Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne - dosł. „odszedł w miejsce puste” -  i tam się modlił (Mk 1,35); „przebywał w miejscach pustynnych” (Mk 1,45). Tam przychodzili do Niego ludzie spragnieni wypełnienia swojej pustki. Chrystus to prawdziwy eremita. Zna wartość i moc takich miejsc i chwil. Jest eremitą, który jest również gotowy, bo przygotowany, aby zrezygnować z odpoczynku z uczniami i przyjść z pomocą spragnionym słowa i sensu, garnącym się do Niego jak słyszeliśmy dzisiaj.

Jest w naszym ojczystym języku cała seria słów, synonimów dla wyrażenia braku litości, oto niektóre:  bezduszność, brak serca, brutalność, dzikość, nieczułość, nieludzkość, surowość, bezwzględność, twardość…

Nieporuszeni litością Boga nad nami, twardniejemy i stajemy się  jak pasterze prowadzący do zguby i rozproszenia, a nie jedności.

Św. Paweł mówi, że jesteśmy bliscy Bogu przez Krew Jezusa (Ef 2,13 nn). Krew Jezusa to nasze uzdrowienie życia i bliskość z Bogiem i ludźmi. Ostatecznie Jego Krew ma być naszą krwią; ta spożywana w Eucharystii, adorowana, ale i przyjęta przez „transfuzję duchową” podczas udania się do codziennego eremu. Krew Jezusa, Jego Życie to czułość Boga, litość Boga w nas i pośród nas.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij