Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Mądrość jako droga do Boga

05.01.2019 Andrzej Prugar

Gwiazdy, według Bożego zamysłu, oddzielają światłość od ciemności, są jakby strażnikami dnia i nocy (Rdz 1,18). Są stworzone i dane przez Boga wszystkim. Biblia przestrzega, aby nie oddawać im boskiej czci (Pwt 4,19). Abraham, wezwany przez Boga, aby popatrzeć na gwiazdy, uwierzył, że Bóg da mu tak liczne potomstwo jak gwiazdy na niebie (Rdz 15, 5), a Mędrcy ze Wschodu, dzięki światłu jednej z nich, dotarli do Betlejem i oddali pokłon Królowi królów, Królowi żydowskiemu i Królowi całego stworzenia (Mt 2, 9-10). 

Św. Paweł mówi wprost: „To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich (wśród pogan), gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła tak,  że nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1,19-20).

Człowiek mądry jest pokorny, nie ma w sobie gotowej odpowiedzi, ale jej poszukuje. Pyta i słucha. Rozważa, uczy się wybierać dobrze i coraz lepiej. Staje się mądry przez postawę pokornej dociekliwości. To droga do prawdziwego bogactwa umysłu i ducha. Mędrcem zostaje się po przebyciu wielu dróg i ścieżek, na których też jest błądzenie, ale błędy uznane i korygowane dają jeszcze głębszą mądrość. Mędrzec jest zauważony przez innych po sposobie, w jaki żyje i działa, a nie przez autoreklamę czy wielorakie tytuły, którymi się afiszuje w każdej dziedzinie. Prawdziwe poszukiwanie mądrości zakłada ostatecznie poszukiwanie i odnalezienie Boga. Bóg mówi: „Liczni mędrcy to ratunek dla świata” (por. Mdr 6,24).

Św. Mateusz podaje niezwykłą charakterystykę Mędrców ze Wschodu, którzy przebyli długą drogę, aby zobaczyć Króla wszystkich, narodzonego w ojczyźnie Żydów: „Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali…” (Mt 2,1). Przybyli do Jerozolimy dzięki wiedzy, mądrości, którą już posiadali, ale nie była to cała mądrość i wiedza konieczna do spotkania i oddania czci Mesjaszowi wszystkich ludzi. Byli mądrzy, bo nie przestawali pytać i dociekać. Chcieli zobaczyć Władcę, który porusza gwiazdy. 

Istotne jest również, że nie byli zapatrzeni tylko w dziwnie poruszającą się gwiazdę, w jedną przesłankę i jeden argument, ale potrafili uznać mądrość narodu wybranego i kapłanów. Zapytali więc mądrzejszych od siebie: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski?” (Mt 2,2). Dopiero po tej weryfikacji uczonych w Piśmie na nowo zobaczyli niezwykłą gwiazdę i doszli do pewności, że to jest Betlejem oraz, że Dziecko, które piastowała Matka, to oczekiwany Król wszystkich – Jezus: „upadli na twarz… oddali Mu pokłon…ofiarowali Mu dary” (Mt 2,11).

„Gdyby nie głos w sumieniu, to patrząc na świat musiałbym uznać, że nie ma w nim podobieństwa do Stwórcy i powinien zostać ateistą, panteistą lub politeistą..” – tak powiedział bł. Kard. John Henry Newman (+1890). Była jednak gwiazda, którą odnalazł i był na tyle mądry, że szedł jej tropem, aż po wielu latach poczuł się jak okręt, który wpłynął do bezpiecznego portu.

Mówi więc dalej w Apologia pro vita sua – broniąc konsekwentnie drogi swojego umysłu i serca w przejściu z Kościoła Anglikańskiego do Kościoła Katolickiego:     

„Zakładając zatem, że Stwórca zechciał ingerować w sprawy ludzi i zabezpieczyć zachowanie w świecie poznanie swojej Osoby - poznanie na tyle jasne i określone, by mogło oprzeć się energii ludzkiego sceptycyzmu - wówczas (daleki jestem od tego, by twierdzić, że nie istniał inny sposób) nie byłoby niczym dziwnym, gdyby uznał za właściwe wprowadzić na świat potęgę, która w sprawach religii posiada przywilej nieomylności. 

Władza taka byłaby bezpośrednim, czynnym i szybko działającym środkiem zdolnym zaradzić pojawiającym się trudnościom; byłby to instrument adekwatny do potrzeb. I kiedy słyszę, że Kościół Katolicki głosi, iż jest takim instrumentem, nie tylko nie znajduję żadnych trudności w uznaniu tej idei, ale wręcz uważam, że ta niejako sama narzuca się mojemu rozumowi. Dochodzę w ten sposób do nieomylności Kościoła - ustanowionej przez miłosiernego Stwórcę w celu zachowania religii w świecie oraz po to, aby ująć w karby wolność myśli (która sama w sobie jest oczywiście jednym z naszych największych naturalnych darów) i ochronić ją przed jej samobójczymi ekscesami… Twierdzę, że władza obdarzona nieomylnością w sprawach religii jest doskonałą bronią, która na przestrzeni ludzkich dziejów potrafiła odeprzeć ogromną energię agresywnego, kapryśnego i wiarołomnego rozumu. Proszę, by czytelnicy mieli na uwadze, że w tym, co mówię i co jeszcze powiem, cały czas pamiętam o moim głównym celu, którym jest obrona siebie samego!”

Mędrzec? Wydaje się, że tak. Pragnienia serca, dociekliwość umysłu i pokora pozwoliły mu podążać za światłem i spokojnie złożyć hołd Bogu, który przez Chrystusa w Kościele daje zbawienie każdemu człowiekowi.

Uczeni w Piśmie, posiadający wiedzę na temat nowonarodzonego Mesjasza i Herod nie poszli jednak dalej niż wiedza i lęk (Mt 2,3). 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: Adam Jesionkiewicz, The Pacman Nebula (za zgodą autora)

 

                    



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij