Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Maryja Niepokalana w myśli franciszkańskiej

08.12.2014


Nie jest tajemnicą, że Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP jest dla franciszkanów dniem wyjątkowym. O szczególnym miejscu Maryi Niepokalanej w myśli teologicznej franciszkanów pisze o. Piotr Bielenin OFMConv w artykule opublikowanym na łamach pisma "W nurcie franciszkańskim". Przypominamy ten tekst i zapraszamy do lektury.

Maryja Niepokalana w myśli teologicznej franciszkanów

    Tytułem wstępu należy powiedzieć, że oczywiście myśl maryjna nie jest cechą ekskluzywną zakonu franciszkanów. W gruncie rzeczy trudno wyobrazić sobie autentyczną duchowość chrześcijańską, a już na pewno katolicką, która nie odnosiłaby się w zasadniczym wymiarze do Maryi, Matki Jezusa. Jednak w życiu i myśli teologicznej duchowych synów świętego Franciszka z Asyżu obraz Maryi ma wymiar szczególny, a nawet można powiedzieć, iż w pewien sposób odzwierciedla ich duchowość.

Należy również dodać, że pewne tezy, które charakteryzują myśl franciszkańską na polu naukowym są zawarte w sposób bezpośredni albo pośredni w myśli i działalności św. Franciszka z Asyżu. Nie był on wprawdzie teologiem, nie był człowiekiem o spekulatywnej umysłowości, ale mistykiem napełnionym darami Bożej mądrości, którego intuicje znalazły teologiczny wyraz w poglądach i dziełach jego duchowych synów. Wyjątkową pozycję w historii franciszkanizmu należy przypisać niewątpliwie czci i synowskiej miłości względem Maryi w jej tajemnicy Niepokalanego Poczęcia, a co za tym idzie również obronie tezy o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, co stało się wyróżnikiem tak zwanej teologicznej szkoły franciszkańskiej. 
    Gwoli ścisłości należy dodać, że sama teza o Niepokalanym Poczęciu Maryi choć bezpośrednio sformułowana i satysfakcjonująco uzasadniona dopiero w późnym średniowieczu, znacznie wyprzedza początki zakonu minoryckiego. Na temat świętości Maryi, a co za tym idzie także Jej oczyszczenia z grzechu wypowiadało się wielu Ojców Kościoła zarówno Wschodniego jak i Zachodniego, zwłaszcza na bazie paralelizmu Adam – Chrystus rozwijając porównanie Ewa – Maryja. Problem braku wszelkiego grzechu u Matki Jezusa został już postawiony przez Pelagiusza († ok. 427 r.). Na temat tego zagadnienia wypowiadał się również i św. Augustyn z Hippony sprowokowany atakiem Juliana z Eclanum. I chociaż jego wypowiedź jest bardzo enigmatyczna, należy przyznać mu zasługę właściwego ustawienia problemu Niepokalanego Poczęcia Maryi, umieszczając go w perspektywie odniesienia do grzechu pierworodnego, a przede wszystkim w odniesieniu do soteriologii, a dokładniej powszechności odkupienia dokonanego przez Chrystusa.

I choć twierdzenie o Niepokalanym Poczęciu zaczynało coraz bardziej dochodzić do głosu w wyniku rozwoju poglądu o „doskonałej czystości” Maryi celebrowanej szczególnie w liturgii wschodniej i wyznawanej w modlitwie, to jednak w wymiarze teologicznym teza ta nie znajdowała bezpośredniego odniesienia skrypturystycznego, a przede wszystkim wydawała się nie do pogodzenia z powszechnością grzechu pierworodnego, a co za tym idzie potrzebą odkupienia ze strony każdego człowieka. Kolejnym problemem była powszechnie przyjmowana doktryna augustiańska przekazywania grzechu pierworodnego poprzez akt prokreacji, akt dotyczący również poczęcia Maryi. Wobec takiego stanu rzeczy nie dziwi, że cała plejada znakomitych teologów, także i średniowiecznych, a wśród nich św. Albert Wielki, św. Tomasz z Akwinu i sukcesywnie szkoła dominikańska, było przeciwnych tezie o Niepokalanym Poczęciu Maryi stając po stronie stronnictwa makulistycznego.
    W pełnym tego słowa znaczeniu pierwszym teologiem Maryi Niepokalanej należy nazwać Eadmera († ok. 1134 r.), benedyktyna, ucznia św. Anzelma z Canterbury. W dziele „Tractatus de conceptione sanctae Mariae” nie zadawala się tezą o „preoczyszczeniu” Maryi w momencie zwiastowania, ale umieszcza to oczyszczenie jak to najbliżej możliwe jej poczęcia pasywnego, identyfikując równocześnie właściwe uświęcenie Maryi z oczyszczeniem z grzechu pierworodnego. Nie dopuszcza on żadnej zmazy w Maryi w żadnym momencie Jej istnienia. Poglądy Eadmera, będące bardziej wyrazem pobożności niż wiedzy teologicznej nie znalazły wielkiego oddźwięku. Rolę katalizatora w podjęciu rozważania Niepokalanego Poczęcia Maryi odegrała liturgiczna celebracja święta Poczęcia Maryi. Ustanowione przez Greków po koniec VII wieku, przez długi czas było ignorowane przez łacinników. W połowie XI w. święto jest jednak obchodzone w Anglii, z czasem przenika do Normandii, a z niej na całą Europę. Dzień ósmego grudnia jest coraz powszechniej obchodzony jako święto Poczęcia Maryi i to pomimo, że nie został wpisany do kalendarza rzymskiego, i pomimo wielu przeciwników, a wśród których pierwszorzędne miejsce zajmował sam św. Bernard z Clairvaux.

Sprawa Niepokalanego Poczęcia powoli, ale jednak nieustannie znajduje coraz więcej zwolenników. Pod koniec XII wieku na świat przychodzi Francesco Bernardone i w pierwszym dziesięcioleciu XIII wieku z jego towarzyszy i naśladowców powstaje zakon braci mniejszych, który odegra niebagatelną rolę w utorowaniu tezie o Niepokalanym Poczęciu Maryi drogi do ogłoszenia jej dogmatem wiary katolickiej.
    Oczywiście sam Święty z Asyżu nie stworzył tekstów odnoszących się wprost do Niepokalanego Poczęcia Maryi, co wydaje się zrozumiałe biorąc pod uwagę powyższe spostrzeżenia dotyczące jego osoby, a także bardzo szczupły materiał pisarski, który po sobie zostawił. Mimo wszystko te nieliczne teksty, które posiadamy zawierają w sobie olbrzymią głębię teologiczną. W „Pozdrowieniu Błogosławionej Dziewicy Maryi” ukazuje Maryję jako wyobrażenie, jako model Kościoła. Franciszek kontempluje Maryję w Jej relacji do Trójcy Świętej, Maryję, która przez Nią zostaje wybrana i uświęcona. W odmawianej codziennie antyfonie maryjnej zawartej w „Oficjum o Męce Pańskiej” Święty opisując wyjątkowość relacji Boga do Maryi, obdarza Ją różnymi tytułami zaczerpniętymi z tradycji, z których jednak ten nazywający Maryję „Oblubienicą Ducha Świętego” trzeba uznać za jego oryginalny twór. Natomiast w „Liście do wiernych” opisując misterium Wcielenia, wskazuje na wielkie uniżenie Słowa, które zstępuje do łona Dziewicy Maryi i przyjmuje prawdziwe ciało naszego człowieczeństwa i naszej ułomności. Biografie Franciszka potwierdzają, że miał on zawsze przed oczyma i w sercu obraz Maryi uczestniczącej w misterium ubóstwa Jej Syna. Ich chociaż obdarza Ją wieloma tytułami „Matka Boża”, „Pełna Łaski”, „Pani”, „Królowa”, tytułami wyrażającymi chwałę, Maryja jest przez Franciszka zawsze postrzegana jako Dziewica i Matka uboga, jako Służebnica pokorna, jako Ta, która wszystko otrzymała od Boga Świętego i wszechmogącego i za wszystko wyraża mu dziękczynienie.
    Jak już to podkreślono, synowska cześć wobec Maryi charakteryzowała synów świętego Franciszka od początku istnienia zakonu braci mniejszych. Trzeba jednak natychmiast dodać, że wielcy mistrzowie trzynastowiecznej szkoły franciszkańskiej w ogromnej większości byli przeciwni tezie o Niepokalanym Poczęciu Maryi Panny. Pozostawali wierni nauce o przekazywaniu grzechu pierworodnego każdemu człowiekowi, a także uważali za zamach na cześć Jezusa Chrystusa Zbawiciela wyłączanie z pod Jego działalności odkupieńczej Jego Matki Maryi. W tym względzie podzielali oni powszechną opinię innych mistrzów, wspomnianych już teologów dominikańskich, św. Bernarda, a także twórcy sławnych „Sentencji” – Piotra Lombarda. I tak uważany za pierwszego twórcę szkoły franciszkańskiej, profesor paryski Aleksander z Hales (†1245 r.), przyjmując tezę Mistrza Sentencji uznawał, iż uświęcenie Maryi dokonało się jeszcze w łonie matczynym, jednakże już po uprzednim momencie skażenia grzechem pierworodnym. 
    Wśród pierwszych franciszkanów, którzy pokusili się o stworzenie pewnej doktryny maryjnej był współpracownik Aleksandra z Hales – Jan z La Rochelle (†1245 r.). Należy dodać, iż godził on studia i nauczanie z przepowiadaniem, stąd jego poglądy maryjne są zawarte nie tylko w dziełach akademickich, ale także w kazaniach głoszonych przy okazji różnych świąt maryjnych. Podkreśla on wielkość i godność Maryi, Jej wyjątkową czystość, która zakłada wolność od grzechu i pożądliwości, będącą jednak owocem nadzwyczajnego oczyszczenia, które dokonało się w łonie matczynym przed narodzeniem. Także uczeń wymienionych mistrzów Bonawentura z Bagnoregio (†1274 r.), profesor paryski, generał zakonu, kardynał, a potem święty i Doktor Kościoła, w kwestii Niepokalanego Poczęcia pozostawał wierny powszechnemu wśród teologów jego czasu przekonaniu o skażeniu Maryi grzechem pierworodnym w momencie Jej poczęcia. Warto jednak zauważyć, że Bonawentura nie deklaruje jako błędnej przeciwstawnej tezy immakulistycznej13.
    Rozpowszechnienie idei braku wszelkiego grzechu w duszy Maryi jest zasługą Piotra Jana Oliviego (†1292 r.). Jemu zawdzięczamy pierwsze rozwiązanie teologiczne zastrzeżeń dotyczących potrzeby uwzględnienia powszechnej konieczności zbawienia przy omawianiu bezgrzeszności Maryi. Piotr Jan Olivi uważał, iż tak jak święci, dotknięci skażeniem grzechu pierworodnego zostali oczyszczeni przez łaskę i usprawiedliwieni poprzez zasługi Chrystusa, tak i Maryja została zachowana od skażenia pierworodnego. Inaczej mówiąc na mocy łaski i zasług Chrystusa, Maryja została całkowicie oczyszczona od wszelkiej zmazy grzechu w momencie wlania duszy w Jej ciało. Tak więc dusza Maryi pozostała zachowana, ale jej ciało zostało poczęte w grzechu i zostało oczyszczone w momencie połączenia z duszą. Jak z tego wynika nie jest to jeszcze prawda o Niepokalanym Poczęciu.
    Pierwszym mistrzem franciszkańskim, który wyróżnił się obroną Niepokalanego Poczęcia był Wilhelm z Ware, uważany przez niektórych autorów za profesora Jana Dunsa Szkota, podczas studiów Doktora Subtelnego w Oksfordzie15, co przez innych autorów poddawane jest w wątpliwość16. Bez względu na rzeczywistość, poglądy Wilhelma z Ware z pewnością utorowały drogę przekonaniom Jana Dunsa Szkota. Wilhelm utrzymuje, że grzech pierworodny, którego siedzibą jest dusza, jest spowodowany przez pożądliwość lub skażenie ciała. Jego wysiłek zmierza w tym kierunku, aby wykazać, że w akcie poczęcia, przed wlaniem duszy, ciało w sensie masy cielesnej zostało oczyszczone zanim stało się ciałem Maryi. Bóg interweniuje w swej wszechmocy aby oczyścić czy zachować od zmazy tę materię cielesną, z której miało być uformowane ciało Maryi Dziewicy. Zostaje tutaj zachowana nauka o powszechności odkupienia, albowiem brak grzechu pierworodnego u Maryi jest rezultatem łaski i zasługi Chrystusa.
Wilhelm pomimo pewnego nowatorstwa nie potrafi wyzwolić się jednak z bezkrytycznego powtarzania augustiańskiej doktryny o przekazywaniu grzechu pierworodnego przez skażenie ciała i pożądliwość. Poddaje wprawdzie pod rozwagę ideę uprzedniego odkupienia, ale wyjaśniając ją wskazuje, że chodzi mu bardziej o oczyszczenie niż ustrzeżenie Maryi od grzechu pierworodnego. I choć przyznaje, że jest zdania, iż Maryja została Niepokalanie Poczęta, to nie potrafi podać satysfakcjonujących rozwiązań trudności teologicznych. Bezsprzecznie jednak należy przyznać, że to już Wilhelm sformułował tezę przypisaną potem Janowi Dunsowi Szkotowi, a mówiącą o odpowiedniości, stosowności Niepokalanego Poczęcia. Skoro Bóg mógł uczynić Maryję Niepokalanie Poczętą, to stosownym jest, aby to uczynił ze względu na Syna, by uczcić Jego Matkę.
    Warto krótko wspomnieć o innym obrońcy Niepokalanego Poczęcia – o Rajmundzie Lullusie, wybitnym tercjarzu franciszkańskim, człowieku o nieprzeciętnych walorach intelektualnych i duchowych. Niestety i Rajmund choć był gorącym zwolennikiem tezy o Niepokalanym Poczęciu Maryi, nie potrafił dać przekonywujących argumentów na obronę swojej poglądów.
    W nauce franciszkańskiej przychodzi wtedy jednak czas bł. Jana Dunsa Szkota, który był nie tylko najwybitniejszym przedstawicielem życia umysłowego franciszkanów, stąd został nazwany Doktorem Subtelnym ale także tym, który walnie przyczynił się do wyjaśnienia i przyjęcia w przyszłości prawdy wiary o Niepokalanym Poczęciu, za co potomni w dowód wdzięczności obdarzyli go tytułem Doktora Maryjnego. Zajmując się obroną tezy immakulistycznej Jan Duns stanął, podobnie jak jego poprzednicy, wobec problemu pogodzenia poglądu o Niepokalanym Poczęciu Maryi z powszechnością odkupienia, która zakładała powszechność grzechu u każdego poczętego z mężczyzny i kobiety potomka Adama. Maryja oczywiście należała do tej kategorii, zatem wobec powszechnej opinii musiała być dotknięta konsekwencjami zmazy pierworodnej. Powszechność odkupienia zakłada, że żaden człowiek nie jest wyłączony z jego konieczności, również Maryja, a co więcej twierdzenie o braku odkupienia Maryi byłoby pomniejszeniem chwały Chrystusa. Kolejnym problemem do rozwiązania pozostawało powszechnie przyjmowane twierdzenie św. Augustyna, że grzech pierworodny jest przekazywany przez pożądliwość i skażenie ciała. 
    Wspomagając się nauczaniem św. Anzelma, Szkot przeciwstawia się teorii fizycznego przekazywania grzechu pierworodnego. Grzech jego zdaniem nie należy do porządku fizycznego, ale moralnego. Dotyczy duszy i woli, a nie ciała. Tak więc wystarczy, aby dusza od początku swego istnienia była oczyszczona lub zachowana od grzechu pierworodnego, aby można było mówić o niepokalanym poczęciu.
    Rozwiązując problem powszechności odkupienia Szkot wyjaśnia, że teza o Niepokalanym Poczęciu nie tylko nie jest sprzeczna z dogmatem o powszechności odkupienia, ale jest wynikiem doskonalszego sposobu odkupienia, jakim jest zachowanie od jakiegokolwiek grzechu. Szkot zmienia perspektywę rozpatrywania problemu. Do tej pory szukano rozwiązania w oparciu o działanie Boga, Szkot kładzie nacisk na dzieło Chrystusa Odkupiciela. U Dunsa Niepokalane Poczęcie nie jest już udowadniane na bazie motywów stosowności, wyprowadzanych z Bożej doskonałości i godności, ale na podstawie argumentów opartych na doskonałości dzieła odkupieńczego Chrystusa. Właśnie ta nowa perspektywa powoduje, że Niepokalane Poczęcie Maryi nie tylko, że nie wyłącza Matki Chrystusa z konieczności powszechności odkupienia, ale okazuje się być jego doskonalszym owocem. Pogląd Szkota ukazuje, że Niepokalane Poczęcie Maryi nie jest odstępstwem i wyjęciem Matki Chrystusa spod prawa powszechności odkupienia, ale przypadkiem najbardziej ewidentnym pośrednictwa Chrystusa. Wysuwając to twierdzenie, Szkot podkreśla skuteczność i doskonałość dzieła zbawczego Chrystusa. W ten sposób wprowadza w teologię koncepcję odkupienia uprzedniego, czyli ustrzeżenia od grzechu pierworodnego na mocy zasług Chrystusa. I to właśnie twierdzenie bł. Jana Dunsa Szkota uwolniło doktrynę immakulistyczną od trudności stawianych przez spekulację teologiczną wielkich mistrzów scholastycznych. Trzeba więc dodać, że Niepokalane Poczęcie podkreśla przede wszystkim wielkość Chrystusa, a nie wielkość Maryi. Nauka o Niepokalanym Poczęciu jest rozpatrywana nie sama w sobie, ale w ramach nauki chrystologicznej Dunsa Szkota. Jeśli Maryja jest Niepokalana, to nie ze względu na Jej chwałę i godność, ale dlatego iż tego wymagała doskonałość odkupieńczego działania Chrystusa. Oczywiście jego konsekwencją, a nie przyczyną, jest chwała i wyjątkowa godność Maryi, o czym w przyszłości czasami zdawali się zapominać uczniowie i zwolennicy nauki szkotystycznej.
Nauczanie Szkota spotkało się z ogromną opozycją. Jego przedwczesna śmierć (†1308 r.) nie pozwoliła mu bronić osobiście swoich racji, ale dzieło obrony Niepokalanego Poczęcia przejęli uczniowie, zwłaszcza współbracia zakonni Doktora Maryjnego, co w efekcie zaowocowało uczynieniem jej zobowiązaniem całej szkoły franciszkańskiej.
    Wśród pierwszych teologów minoryckich, naśladowców Szkota, warto wymienić kardynała Piotra Aureoli (†1322 r.), który uważał, iż obrona tego przywileju maryjnego jest nie tylko kwestią rozumu, ale i serca. W gronie piętnastowiecznych franciszkanów zasłużonych dla obrony Niepokalanego Poczęcia wyróżnić trzeba św. Bernardyna ze Sieny (†1322 r.), który rozwijając myśl Szkota na temat prymatu i predestynacji Chrystusa, twierdził, że Bóg predestynując Słowo Wcielone, Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego, postanowił także, iż Maryja, Jego Matka, będzie pierwszą, którą skorzysta z owoców męki i śmierci swojego Syna. I tak jak Chrystus wysłużył łaskę wytrwania dla aniołów, tak wysłużył dla Maryi łaskę zachowania od grzechu pierworodnego i wszystkich innych grzechów.
    W 1471 roku na Stolicę Piotrową został wybrany teolog franciszkański Francesco della Rovere z zakonu minoryckiego, który przyjął imię Sykstus IV. On to stwierdził w konstytucji „Cum praeexcelsa” z roku 1477, że wiara w Niepokalane Poczęcie wyraża powszechne przekonanie wiernych i zakazał zwalczania tej tezy jako niezgodnej z wiarą Kościoła. W ten sposób teza szkotystyczna po raz pierwszy została oficjalnie uznana przez Magisterium i została otwarta droga w kierunku określenia w przyszłości definicji dogmatycznej Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
    Rok 1517 oprócz bolesnego faktu podziału Kościoła Zachodniego i powstania odłamu protestanckiego, był również rokiem podziału zakonu braci mniejszych dokonanego na mocy bulli „Ite vos” przez papieża Leona X29. Niezależnie jednak od przynależności do konkretnej gałęzi nadal bronili franciszkanie przywileju Niepokalanego Poczęcia. Wystarczy wspomnieć świętych: Piotra z Alkantary (†1562 r.), spowiednika i kierownika duchowego św. Teresy z Avila, Paschalisa Baylon (†1592 r.), św. Wawrzyńca z Brindisi († 1619 r.)  oraz teologów: kardynała Marco Vigerio (†1516 r.), biskupa Antoniego Bonito z Cuccaro († 1510 r.), apologetę Tomasza Murner (†1537 r.) czy kardynała Konstantego Torri z Sarnano (†1590 r.). Co więcej w całej rodzinie franciszkańskiej odradza się studium Jana Dunsa Szkota, rozpoczyna się okres neoszkotyzmu.
    Mówiąc o drodze prawdy o Niepokalanym Poczęciu do zdefiniowania dogmatycznego koniecznie należy się odnieść do Soboru Trydenckiego. Biorąc pod uwagę jego znaczenie historyczne i doniosłość dogmatyczną warto przytoczyć jego zdanie na ten temat. Sobór omawiał problematykę grzechu pierworodnego podczas V Sesji rozpoczętej 24 maja 1546 r. I choć podjęto próbę zdefiniowania Niepokalanego Poczęcia, to okazało się, że nie nadszedł na to jeszcze właściwy czas. Jednakże w dekrecie końcowym Sobór mówi wprost, że ustalenia doktrynalne dotyczące grzechu pierworodnego nie obejmują Maryi, i że w kwestii Niepokalanego Poczęcia pozostają w mocy decyzje papieża Sykstusa IV. Trzeba tutaj koniecznie dodać o znacznej roli jaką w obradach soborowych odegrali franciszkanie, i tak sami konwentualni byli reprezentowani przez 91 biskupów i teologów, a wśród nich przez biskupa Korneliusza Musso (†1574 r.) nazwanego „prawym ramieniem Soboru”. To właśnie on miał ogromny udział w redakcji wspomnianej deklaracji o grzechu pierworodnym i wyłączenia z niej Dziewicy Maryi.
    Poprzez kolejne dwa stulecia czyli wiek XVII i XVIII oprócz wielu świętych i błogosławionych, którzy swoim przepowiadaniem propagowali kult Niepokalanego Poczęcia, zakon franciszkański wydał wielu wybitnych teologów, którzy rozwijali doktrynę bł. Jana Dunsa Szkota. Zadanie jakie przed nimi stanęło polegało na pogodzeniu doktryny o predestynacji absolutnej Maryi z tezą o Jej Niepokalanym Poczęciu. Jeżeli Maryja została predestynowana jako Matka Boża, w sposób absolutny, to znaczy jeszcze przed przewidzeniem grzechu, nie może być podległa grzechowi pierworodnemu. Jak więc możliwym jest twierdzenie, że została zachowana od grzechu na mocy przewidywanych zasług Chrystusa Odkupiciela? Pomimo wielu prób rozwiązań teolodzy nie potrafili jednak udzielić jednoznacznej i zgodnej odpowiedzi.
    Jako pierwszego spośród tych teologów należy wymienić Anioła Volpe (†1647 r.), autora ogromnej summy, która w dwunastu tomach zawierała całość myśli teologicznej i filozoficznej Doktora Subtelnego. Anioł Volpe obszerną część swej teologii poświęca Maryi. Pomimo wielu walorów jego dzieło nie jest jednak pozbawione pewnych aspektów negatywnych. Autor doszedł do niektórych wniosków tak skrajnych, że niemożliwych do pogodzenia z definicją dogmatyczną Niepokalanego Poczęcia. Innym autorem z tego czasu jest Bonawentura Belutti (†1676 r.), który jest jedynym teologiem, któremu udało się rozwiązać wspomniany problem. Według niego predestynacja absolutna Maryi pociąga za sobą jej zależność od Adama w porządku fizycznym i natury, ale nie w porządku nadprzyrodzonym czy łaski, stąd nie ma Ona żadnego zobowiązania do zaciągnięcia grzechu pierworodnego. Należy również wspomnieć św. Franciszka Antoniego Fassaniego (†1742 r.) wielkiego apostoła maryjnego. W jego pismach odnaleźć można wiele treści dotyczących Niepokalanego Poczęcia. Kontempluje On Maryję w Jej relacji do Trójcy Świętej, w ekonomii zbawienia, a zwłaszcza Niepokalaną w Jej ścisłym związku z Duchem Świętym.
    Wiek XVIII i XIX to czas upadku szkotyzmu, choć franciszkanie wydają się ponosić za to najmniejszą winę. W ich domach studiów nadal jest kultywowana nauka bł. Jana Dunsa Szkota, nadal nie brak też wśród nich naukowców poświęcających się kwestii Niepokalanego Poczęcia. Brak jednak w ich gronie naprawdę wybitnych osobowości i genialnych umysłów. Kasaty i prześladowania odbiły się bardzo negatywnie na żywotności zakonu. Na szczęście sprawa Niepokalanej szła już własnym torem. I tak 8 grudnia 1854 roku podczas uroczystej ceremonii bullą „Inneffabilis Deus” zostało proklamowane jako dogmat wiary Niepokalane Poczęcie Maryi.
    Dzieło wielu pokoleń, oczywiście nie tylko franciszkańskich zostało zwieńczone powodzeniem. Samo ogłoszenie dogmatu nie oznaczało jednak, że została zakończona praca teologiczna zgłębiania tej prawdy wiary. Co więcej coraz bardziej potrzeba, aby ta prawda wywierała konkretny wpływ na życie Kościoła i poszczególnych wiernych.
    Dlatego też wskazanym jest, aby zakończyć tę prezentację przybliżeniem sylwetki św. Maksymiliana Marii Kolbego (†1941 r.), polskiego franciszkanina, męczennika II wojny światowej. Jak to określił jeden ze współczesnych autorów „Tym kim Duns Szkot był dla Niepokalanego Poczęcia na płaszczyźnie dogmatycznej, stał się ojciec Kolbe na płaszczyźnie duchowej”. Trzeba zaraz powiedzieć, że św. Maksymilian nie jest uważany za teologa w znaczeniu technicznym tego słowa, pomimo że nie można nie doceniać jego dwóch doktoratów z filozofii i teologii i jego nauczania we franciszkańskim seminarium w Krakowie (1919-1922). Święty Maksymilian był raczej duszpasterzem i ojcem duchownym dla swoich braci i dla tysięcy czytelników wydawanych przez niego czasopism. Jednakże, jak słusznie zauważa  Manteau-Bonamy, to nie znaczy, że ojciec Kolbe nie był człowiekiem znającym doktrynę, co więcej posiadał głęboką kulturę teologiczną i jego Pisma zawierają ukryte znaczenie, ponieważ jego intuicje wykraczają poza czysto mądre wyrażenia terminologiczne. Z tego punktu widzenia należy podkreślić następujące stwierdzenie znanego filozofa francuskiego J. Guittona, który po zapoznaniu się z myślą maryjną naszego Świętego, tak się wyraził: „W moich oczach głęboka oryginalność ojca Kolbe to nie bycie męczennikiem miłości, ale bycie również teologiem, logikiem wiary i bez wątpliwości w tej wierze tak odbitej, w jego pracy nad autentycznej refleksją, tkwi przyczyna jego świadectwa męczeńskiego”. Św. Maksymilian łączy w sobie więc w tym samym czasie charakterystyki teologa, mistyka i wielkiego apostoła, potwierdzając i ukazując ważność ścisłego związku pomiędzy doktryną, wiarą i życiem. 
    Ojciec Kolbe nawiązując do tradycji myśli franciszkańskiej rozwinął z jej podstaw własną doktrynę mariologiczną a zwłaszcza dotyczącą Niepokalanej. Przez całe życie zgłębiał misterium Maryi w świetle jej Niepokalanego Poczęcia; poprzez Maryję usiłował zrozumieć i spenetrować, o ile to możliwe, całość  misterium chrześcijańskiego, które zawiera zasadniczo misterium Trójcy, potem osobę Jezusa Chrystusa, Głowę i Centrum wszystkich stworzeń, antropologię chrześcijańską, Kościół, jego historię i jego napięcie eschatologiczne. Jak z tego wynika o. Kolbe tak jak prawdziwi teologowie nie ma wizji cząstkowej, ale widzi każdy element w organicznej jedności. Co więcej św. Maksymilian potrafił uczynić z misterium Niepokalanego Poczęcia Maryi dynamiczną zasadę swojego apostolatu, stawiając za zadanie stworzonemu przez siebie ruchowi Rycerstwa Niepokalanej zdobycie całego świata dla Chrystusa przez Niepokalaną.
    
    Podsumowując należy powiedzieć, iż znakiem mariologicznej myśli franciszkańskiej i najbardziej znaczącym nabożeństwem był i jest kult Niepokalanego Poczęcia. Słusznym jest mocne podkreślenie maryjnej tradycji zakonu, ale jeszcze słuszniejszą zachęta i konieczność jej dziedziczenia i rozwijania, a przede wszystkim życia na co dzień Bożą Miłością, Miłością tą samą, którą została obdarzona Niepokalana Dziewica, Służebnica Pańska. Niepokalana nasz wzór!


o. Piotr Bielenin OFMConv

za: isf.edu.pl
 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij