Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Męczennicy z Pariacoto na Wielki Tydzień – okruszki wspomnień

01.04.2021 . kg

Biuro Promocji Kultu | bł. Michała Tomaszka 
i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego

Trzy charaktery, trzy światy, ale jeden cel i jedna misja w Pariacoto – tak można powiedzieć o franciszkanach, którzy jako pierwsi pojechali do Peru w 1988 i 1989 r., aby w andyjskim Pariacoto poprowadzić parafię. Każdy z nich miał tam swoje zadania – o. Jarosław Wysoczański został gwardianem i proboszczem, bł. Zbigniew Strzałkowski odpowiadał za postulantów, pukających dość szybko do klasztornych drzwi oraz był kimś w rodzaju nieformalnego ratownika medycznego czy lekarza rodzinnego, bo ludzie zaczęli przychodzić do niego z prośbą o pomoc w różnych sytuacjach zdrowotnych. Błogosławiony o. Michał został współodpowiedzialnym za postulat, a także stał się duszpasterzem dzieci i młodzieży. Każdy z nich – na miarę wolnego czasu i możliwości – pisał listy do rodziny, przyjaciół, przełożonych. Na czas Wielkiego Tygodnia przedstawiamy wam kilka okruszków wydobytych z zapisków i korespondencji, jaka pozostała z tamtego czasu pracy misyjnej. Może staną się one światełkiem nadziei, pomocą w przeżywaniu tegorocznego Triduum Paschalnego i pomogą w przeżywaniu tajemnicy życia, śmierci i zmartwychwstania.

Wielki Post po andyjsku

Jeżeli chodzi o sprawy, które Was interesują: tutaj adwent i post nie jest przeszkodą dla ślubów. W poście karnawał trwa aż do Niedzieli Palmowej. A i Wielki Tydzień nie jest dla tutejszych ludzi aż tak wielki. Oczywiście wszystko jest do zmiany i można zmienić. W jednym z północnych regionów Peru Wielki Post jest przestrzegany ściśle. Więc jest możliwe, ale zależy od nastawienia duszpasterzy, biskupów. Świadomość religijna bardzo często też może szokować. Ludzie z gór mają swoją specyficzną wiarę. Wiarę ufną, z kultem świętych, Matki Bożej – ale – chyba w większości nie znają nawet „Ojcze nasz”, nie mówiąc o przykazaniach, sakramentach, Mszy Św.

(bł. Zbigniew Strzałkowski, List do Rodziców, Lima 14.03.1989 r.)

Wakacyjny Wielki Post

Obecnie trzy miesiące trwają tu wakacje, aż do kwietnia, więc wykorzystuję czas na odpoczynek., wczoraj byłem z młodzieżą na plaży (zabiera cały dzień) i myślę, że jeszcze nie raz ją odwiedzę. Obecnie jestem sam w Pariacoto (przez dwa tygodnie), więc jest dużo wyjazdów i załatwień. Jest bardzo fajnie, ludzi coraz więcej widać w kościele, zaczynają nas (chyba) bardziej kochać.

Na tej kartce będę kończył, więc tak: Jarek po Świętach Wielkanocnych pojedzie do Polski, więc zawiezie sporo przygotowanych zdjęć…

(bł. Michał Tomaszek, List do Domu Rodzinnego, Pariacoto 04.02.1991 r.; cyt. za: Jacek Raczek, Błogosławiony Michał Tomaszek. Historia życia, Bielsko – Biała 2016, s. 303.)

Wielki Tydzień wysokogórski

Wkroczyliśmy na nowy etap tutaj w Peru. Podjęta została decyzja o zaakceptowaniu trzech kandydatów, którzy od pewnego czasu wyrażali zdecydowaną chęć wstąpienia do Zakonu […]. Zostałem ustanowiony odpowiedzialnym za postulat i trzech kandydatów, o których wspomniałem. Michał Tomaszek jest moim „wspólnikiem w tej robocie” […]. Ustaliliśmy z Michałem, że nie będziemy ich rozpieszczali – wręcz przeciwnie, od początku będą mieli (z całą serdecznością) twardą szkołę. Dlatego na Wielki Tydzień zabrałem ich do wioski (siedziba gminy) na wysokość 3600 m.n.p.m. Co się biedacy przecierpieli, to długo nie zapomną.

(bł. Zbigniew Strzałkowski, List do Rodziców, Pariacoto 01.04.1991 r.)

Walka z zarazą

Dwa jednak były nieszczęścia, które przeżyliśmy w latach 1989-1990. Jednym z nich była wielka susza i związany z nią wybuch epidemii cholery. Nie oszczędzaliśmy się w tej trudnej sytuacji. Najbardziej aktywny był Zbigniew, jedyny z nas, który przynajmniej trochę orientował się w medycynie. Wprowadziliśmy kursy higieny, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby nasz samochód bardzo często był wykorzystywany jako karetka pogotowia. Pewnego razu, by pomóc chorym na cholerę w pewnej odległej wiosce, zorganizowaliśmy prawdziwą wyprawę, podczas której musieliśmy stanąć w twarz z wieloma niebezpieczeństwami typu znalezienia inne drogi, bowiem droga główny do wsi się zawaliły.

(o. Jarosław Wysoczański OFMConv, Bracia Męczennicy. Historia opowiedziana przez trzeciego współbrata, Kraków 2018, s. 153.)

Bądźcie spokojni…

[…] – abyście nie umierali z niepewności i niecierpliwości, to jeśli chodzi o epidemię cholery, która tu panuje, to bądźcie spokojni – cholera z „cholerą” nie będzie walczyć, więc mam spokój. Z Bogiem!

(bł. Michał Tomaszek, List do Domu Rodzinnego, Lima 04.03.1991 r.; cyt. za: Jacek Raczek, Błogosławiony Michał Tomaszek. Historia życia, Bielsko – Biała 2016, s. 307.)

Nasz Judasz

Również wśród nas był Judasz. Najprawdopodobniej było ich kilku, ale nie mam pewności. Odnośnie zaś tego, są potwierdzenia w faktach. Nazywał się Romel. Pewnego dnia zapukał do naszych drzwi. Był to peruwiański chłopak, dobrze ubrany, pochodzący z Limy. Już wcześniej został nam przedstawiony, ale nie znaliśmy jego historii. […] Wiec, gdy otwarliśmy również Postulat, przyjęliśmy również Romela, wraz z trzema kandydatami. Zaczynali życie z nami, więc przekazaliśmy im kilka jasnych reguł, których mieli przestrzegać. Jedną z nich była zasada szczerości. […] [W marcu 1991 roku Romel w znaczący sposób okłamał ojców, co przypadkiem wyszło na jaw i został wydalony z klasztoru – przyp. a.d.] 6 czerwca 1997 roku w tygodniku „Expreso” ukazała się wiadomość o schwytaniu terrorysty o nazwisku Romel David Cabada Temoche, pseudonim operacyjny „Lucas”, znanego jako „Doctor”, Anselmo Romel, Fedor, członka „Świetlistego Szlaku (Sendero Luminoso), w którym należał do grupy perpetuo socorro, czyli osób odpowiedzialnych za przechowywanie, ukrywanie i leczenie członków Sendero Luminoso.

(o. Jarosław Wysoczański OFMConv, Bracia Męczennicy. Historia opowiedziana przez trzeciego współbrata, Kraków 2018, s. 186.)

Jest Bóg…

Tydzień temu w nocy o godz. 23.00 wkroczyli do Pariacoto terroryści, wysadzili telefon, posterunek milicyjny, w sumie 12 bomb, przed Pariacoto na drodze zabili dwóch inżynierów (jednemu obcięli głowę). W wiosce strzelali ponad godzinę, ale z Pariacoto nie zabili nikogo, nawet nie ranili, milicjanci, naczelnik policji i jego rodzina uciekli (gdyby nie, na pewno by ich zabili). Uciekając z Pariacoto, powiedzieli, że wrócą i będą młodzież kaptować do swojej grupy (opornych będą zabijać). Prawie wszystkie dzieci były w szoku, więc rodzice ich wywieźli w inne miejsce, niewielu zostało. Młodzież ucieka z Pariacoto, bo się boi, z mojej grupy, która liczyła 29 osób, zostało 6 osób, jeszcze. Rodziny całe się wyprowadzają. A my…pracujemy dalej. Nie wiedząc, kiedy wrócą i w jakiej formie. […] Mogę Ci powiedzieć całkiem świadomie i spokojnie, że w każdej chwili mogę oddać tu życie, ale jest Bóg i nikt nie pokrzyżuje Jego planów.

(bł. Michał Tomaszek, List do Znajomej w Polsce, Wielki Post 1991 r.; cyt. za: Jacek Raczek, Błogosławiony Michał Tomaszek. Historia życia, Bielsko – Biała 2016, s. 317.)

Krzyżu Święty…

W Wielki Piątek podczas ostatniego Triduum paschalnego, zorganizowano drogę krzyżową dla całej parafii. Każda wioska miała dotrzeć na miejsce procesji z krzyżem. Po skończonym obrzędzie przedstawiciel Pueblo Viejo zapytał mnie, co ma zrobić z krzyżem, jest bowiem za wielki, aby umieścić go w swoim domu. Powiedziałem mu, aby zaniósł do zakrystii. „Z czasem zobaczymy, co się z nim da zrobić” – powiedziałem. Był to krzyż bardzo prosty, wyciosany za pomocą maczety, bez żadnych napisów. Podczas pogrzebu, niektórzy parafianie dostrzegli ten krzyż. Wzięli go i na jednym z ramion, tym poprzecznym, napisali imiona męczenników, a na tym dłuższym umieszczono słowa Paz y bien (Pokój i dobro). Natomiast w centrum namalowano znak Tau.

(o. Jarosław Wysoczański OFMConv, Bracia Męczennicy. Historia opowiedziana przez trzeciego współbrata, Kraków 2018, s. 212-213.)

Wybrała:

Anna Dąbrowska, Biuro Promocji Kultu Męczenników z Pariacoto



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij