Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Misyjna codzienność od kuchni – z listów Męczenników z Pariacoto

20.05.2021 . kg

Biuro Promocji Kultu | bł. Michała Tomaszka 
i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego

Wyjazd na misje w latach 90-tych był wyprawą nie tylko za ocean w sensie geograficznym, ale także kulturowym. Dziś, gdy ten dystans za sprawą sprawnej komunikacji lotniczej, Internetu, smartfonów zmniejszył się, być może egzotyka życia w kraju tak odmiennym od Polski, nikogo już aż tak nie zaskakuje. Ludzie nagrywają filmiki na telefonach z egzotycznych podróży, wrzucają je na portale społecznościowe. Świat jest niemal na wyciągnięcie ręki. W 1988 r., gdy franciszkanie o. Zbigniew Strzałkowski i o. Jarosław Wysoczański lecieli na misje do Peru – nie było ani mediów społecznościowych, ani tak rozwiniętego Internetu, ani telefonów komórkowych…. 30 lat temu, aby móc opowiedzieć o swoim doświadczeniu pobytu na misjach – misjonarze mogli pisać listy (z których część wysłana statkiem lub pocztą lotniczą i tak ginęła w trasie), zrobić zdjęcia i opisać je (tak robił bł. Michał Tomaszek, który dołączył na misje w lipcu 1989 r.), nagrać kasetę wideo (kamery posiadali wówczas nieliczni, były to urządzenia dość duże, a kaseta miała ograniczoną pojemność).

Misjonarze – w odróżnieniu od osób odwiedzających Peru turystycznie – wiedzieli, że chcąc pracować z ludźmi gór, muszą poznać ich zwyczaje i nauczyć się także jeść to, co oferuje tamtejsza ziemia.

Michał i Zbigniew na zakupach

 

W listach, zarówno bł. Zbigniew, jak i bł. Michał, opisywali więc „egzotykę”, z którą przyszło się im spotkać także na gruncie kulinarnym, szukali podobieństw, doceniali zaradność mieszkańców ubogiego przecież regionu, do jakiego należała parafia w Pariacoto. Oto kilka okruszków z listów napisanych do bliskich:

Odnośnie do jedzenia – niektóre potrawy są prawie takie same, np. bistec – kotlet wołowy lub wieprzowy przyrządzany wg różnych recept. Mięso i ryby podają z ryżem, którego w Peru jest bardzo dużo, choć można też zamówić frytki. Różnego rodzaju zupy i rosoły różnią się może tylko ilością przypraw i warzyw. […] W osiedlach, gdzie są „sklepy” można kupić prawie wszystko: napoje, poczynając od różnych gazowanych poprzez pepsi i coca aż do piwa. Mają – w „sklepach” – lodówki na karosenę (coś jak nafta) i masz do wyboru – napój zimny lub normalny. Oczywiście w miarę odległości od miejsca, skąd sklepikarz przywozi towar – ceny rosną.

(Bł. Zbigniew Strzałkowski, fragment Listu do Brata, Pariacoto, 18.01.1990)

Podali mi kolację, która jest na dużej tacy, tacę na kolanach się trzyma, na tacy talerz danie: jajko sadzone przywalone kopą jarzyn, cebulą, sałatą, marchewką, a nawet sam nie wiem, co tam było, tylko bardzo ostre, zjadłem wszystko i nic mi nie było.

(Bł. Michał Tomaszek, Fragment Pierwszego Listu wysłanego do domu rodzinnego, Lima, 26.07.1989, fragment; cyt. za: Jacek Raczek, Błogosławiony Michał Tomaszek. Historia Życia, Bielsko–Biała 2016, s. 159).

Jeżeli natomiast idzie się w góry na obiad dają gotowane ziemniaki z mięsem cui (kui). Jest to zwierzaczek przypominający chomika z tym, że większy (duży waży ok 1 kg). […] Po ziemniakach z kui podają rosół z mięsem lub zupę. O picie trzeba poprosić, bo nie mają zwyczaju pić do obiadu. Na kolację podają tak samo! Śniadanie – ziemniaki przygotowane na wzór frytek z sadzonym jajkiem, czasem przypiekane i potem mielona pszenica. Di picia – kawa zbożowa, którą sami fabrykują lub herbatki ziołowe np. z rumianku, liści coca itp. […] Takie posiłki jak opisałem w osiedlach – są świąteczne i bynajmniej nie jedzą tak na co dzień.

(Bł. Zbigniew Strzałkowski, fragment Listu do Brata, Pariacoto, 18.01.1990)

Tydzień temu w Peru podskoczyły ceny w górę, ale to tak strasznie, że można osiwieć. Oczywiście cały naród się buntuje. Calutki rok jak tu jestem ceny szły w górę, wszystko drożało wraz z kursem dolara […]. Jedna bułeczka z 5 tys. I [intis – waluta peruwiańska – przyp. red.] podskoczyła do 25 tys. I (kupując 40 bułeczek na śniadanie i kolację płaci się jeden milion!!!) […]. Po tej podwyżce przez pewien czas wszyscy przestali piec chleb (bułki: tu nazywają chleb, bo chleba nie pieką i go nie znają), bo był tak drogi, że nikt nie kupował, więc byliśmy zmuszeni pichcić coś z mąki, raz zrobiłem naleśniki, nawet wyszły, ale tylko z dżemem.

(Bł. Michał Tomaszek, Fragment Dziewiątego Listu Wysłanego do Domu Rodzinnego, Pariacoto, 15.08.1990; cyt. za: Jacek Raczek, Błogosławiony Michał Tomaszek. Historia Życia, Bielsko –Biała 2016, s. 256 i 258).

opr. Anna Dąbrowska

Biuro Promocji Kultu Męczenników z Pariacoto


Zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmiku ukazującego Bazary w Peru w 2018 r.:



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij