Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Mówić dzisiaj o Maryi

19.06.2015

Czy można mówić o Maryi i o mariologii trochę w inny sposób... nie patetyczny, ale filozoficzno-antropologiczny, ukazując niezwykłość i bogactwo Jej postaci? Można się o tym przekonać czytając refleksję o. Łukasza Samca OFMConv. 

Mówić o Maryi...

Mówienie o Bogu i o „rzeczach Bożych” to jednak zawsze słowa ludzkie. Objawienie chrześcijańskie to słowa ludzkie o Bogu, słowo które staje się dla człowieka „słowem Bożym”. Dlatego to w ograniczonej rzeczywistości ludzkiej jest miejsce na głoszenie słowa o tym co Boże.

Słowo człowieka staje się słowem Bożym kiedy dotyka rdzenia, serca, tego co w człowieku najważniejsze i najgłębsze. Owa przestrzeń dotyka, tego co w historii człowieka, zarówno tego co osobiste jak i  zbiorowe – co daje wszystkim prawo do życia i jego szanowania go. Różne teksty religijne zwane „objawieniem” Bożym dotyczą najgłębszej radości bycia człowiekiem. Ponad wszystkimi różnicami, które są między nami, przestrzeń religijna staje się, wówczas, wspólnym terenem gdzie rozpoznajemy siebie jako takich samych, podobnych a i nawet wzajemnie uzupełniających się.

Jeśli zwykliśmy mówić, że wszystko pochodzi od Boga lub że wszystko jest jego inicjatywą, jednakże to właśnie na granicy tego co ludzkie, to doświadczenie: staje się żywe, wyraża się i zostaje przekazane. Ten oto sposób widzenia „rzeczy Bożych”, pomimo tego, że jest całkiem jasny i zrozumiały, nie zawsze jest uważany, przez niektórych, za dopuszczalny. Wydaje się, że czasem bardziej wolimy zanurzyć się w perspektywie idealizmu, w której myśli się o Bogu jako o tym, który jest oddalony od swojego własnego świata, komunikujący się z człowiekiem za pomocą konfliktów obecnych w historii.

Powiedzieć, że to sam Bóg, we własnej osobie, powiedział coś pewnemu człowiekowi albo grupie, uspokaja wielu, dając przy okazji pewność i bezpieczeństwo. I często zaspakajając się owymi potrzebami już nawet nie pytamy się w jaki sposób wypowiedział się Bóg, i tym bardziej nie analizujemy środowiska społecznokulturowego danego słowa czy to „objawienia” Boga, czy słowa... o Bogu...  wystarczającym jest to co chcemy usłyszeć, to co by pasowało nam... jako tym „bożym”.

Myśl, która wychodzi z założenia, że każde słowo o Bogu to słowo ludzkie, wskazuje szeroki horyzont niekończących się wypowiedzi tego co Boże, w tym co... ludzkie. A ponadto, nie szukając za wszelką cenę rzeczywistości nadzwyczajnych, wskazuje na wielki szacunek do tego co stworzone i obecności „pierwiastka” Bożego we wszystkim co stworzone.

I tylko w takiej perspektywie można wypowiedzieć słowo ludzkie o Maryi, słowo które staje słowem Boga dla tego wszystkiego, co ludzkie. Maryja to przecież: słowo przesiąknięte pragnieniem ludzkim o życiu w pełni, słowo nadziei, słowo pięknej poezji, słowo - w którym zsyntetyzowane zostały westchnienia wielu pokoleń.

Maryja to przecież coś/ktoś więcej jak zwyczajna Maria, więcej jak oczekiwania Narodu Wybranego w symbolu kobiety. Maryja to stworzenie Boże – z tego co ludzkie i w tym co ludzkie. Z tego to właśnie powodu można mówić o objawieniu – „bez końca” – Boga w Maryi. Każda epoka historyczna objawia albo nawet wyobraża sobie pragnienie czegoś wzniosłego, pięknego, małego, dużego, ale... jednak przepełnionego nadzieją uobecnioną w figurze kobiety, matki, żony. Maryja, matka Jezusa, zaistniała w wielu kulturach ludzkich, spotkała się z ich bóstwami, wpłynęła na nie, ale i owe kultury nadały jej swoistego znaczenia.

Oblicze Maryi z Nazaretu stało się bardzo różnorodne, tak samo jak pragnienie człowieka, czy odpowiedź miłości. A te znowu są tak różne i zarazem tak podobne... Rodzą się z tego na co czekamy, i z tego czego się nie spodziewamy, ze spotkania łaski i nie-łaski. Bo przecież jesteśmy zbyt mali, ale i zbyt wielcy żeby zrozumieć jej misterium, bo przecież jej cudowności dzieją się w nas. Jest ona niczym chór ludzkiej dysproporcji o wielkości i małości człowieka.

Można mówić o wielu różnych tradycjach maryjnych i różnych sposobach odczytania oblicza Maryi, choć niekoniecznie muszą się one wzajemnie wykluczać. Maryja wzięła swój „początek” z zadania dla jednostki w jednej tylko historii. Jednakże jej historia skomponowała wiele innych historii, splecionych z życiem jednostek i tłumów/narodów.

Kiedy zatem opowiada się historię Maryi, potrzeba nam otwartości, aby wysłuchać innych, nowych historii. Ona tworzy z życia religijnego poezję życia chrześcijańskiego, która nie może zostać ani wyczerpana, ani ograniczona do zamkniętego  myślenia, niezdolnego towarzyszyć muzyce i rytmowi stworzenia obecnych w każdej epoce i czasie.

Łukasz Samiec OFMConv
foto: Madonna del Tindari, Sycylia



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij