Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Nadzieja dla uschniętego drzewa

24.03.2019 Prugar Andrzej

Bóg objawiając swoje Imię: „Jestem, Który Jestem” (Wj 3,14), powiedział do Mojżesza: „To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia” (Wj 3, 15). Hebrajskie słowo "le-olam" (na wieki, na zawsze) jest zapisane w taki sposób, że można je odczytywać jako „le-alem” (ukryć). Niewysłowione Imię Boga jest na wieki przed nami bardziej zakryte (A. J. Heschel).   

„Zakrył” Pan swoją moc, gdy zstąpił do mego Egiptu. Jezus rzeczywiście jak Gorejący Krzak Ciernia dotknął mych ciemności. Moje ciemności nie „spalają Go”, ale On je rozjaśnia. Co widzę w tym boskim świetle?    

„Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć” (Łk 16, 6-9).

To rozmowa Ojca z Synem o mnie – uschniętym lub usychającym drzewie. Jezus obiecuje Ojcu wzmożoną troskę wobec mnie; wyprosił więc jeszcze „jeden rok” życia dla mnie, abym wydał owoce nawrócenia. Nigdy tak nie myślałem o moim życiu. Czas, który mam to owoc modlitwy Jezusa przed Ojcem jako czas dany na nawrócenie. Bo po co właściwie żyję? Aby Boga poznać, pokochać i objawić Go jak najpełniej we wszystkim.

Egipt żyje jednak swoją dynamiką i łatwo „wciąga”. Przypowieść opowiedziana przez Jezusa jest odpowiedzią ma mocnego „newsa”, który przynoszą ludzie. Dzielą się i chcą opinii Jezusa na ten temat. Piłat właśnie zabił ludzi, którzy składali ofiary Bogu. Okropne morderstwo w biały dzień, podczas świętej czynności! Czyżby to była kara za ich grzechy? Boski czy ludzki sąd? Co o tej tragedii myśleć? (Łk 13,1).

Sam Jezus daje poznać, że zna też inne wiadomości, bardziej tajemnicze: oto nagle w Siloe zawaliła się wieża, która zabiła osiemnaście osób (Łk 13, 4). Mamy więc zabójstwo – zły czyn ludzki oraz śmierć spowodowaną nagłą katastrofą budowlaną. „Egipcjanin” pozostaje na płaszczyźnie fascynacji newsami, zbrodniami, szuka ich przyczyn, ale czy o to chodzi w krótkim naszym życiu?

Wszystkie, bardziej lub mniej tragiczne i tajemnicze wydarzenia – a mamy ich z dnia na dzień coraz więcej – powinny nie tyle nas intrygować, co uświadomić, że my wcale nie jesteśmy mniejszymi czy większymi grzesznikami od tych zabitych czy ginących tragicznie, że nasze życie jest ograniczone w czasie i, że powinniśmy się nawrócić i wypełnić życie swoje dobrymi czynami. 

Dwa razy Jezus powtarza: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13,3.5). Może to wołanie do tych, którzy są daleko i tych, którzy są blisko, przynajmniej tak uważają. Wszyscy są wezwani do nawrócenia!

Nie uratuje nas samo nazwanie nas chrześcijanami, ani sama przynależność do wspólnoty Kościoła. Św. Paweł pisząc do Koryntian, przestrzega ich i nas, wskazując na prorocze wydarzenia z wędrówki narodu wybranego przez pustynię do ziemi obiecanej: „W większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie byli skłonni do złego, tak jak oni zła pragnęli” (1 Kor 10, 5-6). To jest mocny obraz i przestroga dla nas. Czyżby więcej ludzi w Kościele było umarłych duchowo? Apostoł wymienia wiele grzechów, które zagrodziły bramę ziemi obiecanej idącym do niej: szemranie, bałwochwalstwo, pożądliwość, obżarstwo, rozpusta (1Kor 10, 7-10). Byli wewnątrz wspólnoty, a umierali duchowo i zginęli na pustyni.

Czy jest dla nas ratunek? Uratuje nas Jezus z pełnią darów, które przyjmiemy w tym czasie. Sam zbawienny czas zresztą też jest darem Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Łotr był bardziej uschłym drzewem niż krzyż na którym wisiał, ale właśnie w tym najbardziej bezowocnym miejscu rozpaczy zakwitł jak jabłoń na wiosnę, ponieważ Jezus z nim i dla niego umierał, a łotr powierzył się Jemu.

Co nie „powali” tych, którzy są blisko, bo uważają że stoją (1 Kor 13,12)? Czujność, a w niej „droga w głąb pustyni”. Jeśli jak Mojżesz wejdą w Ogień Obecności będą mogli wykonać następny kroku ku ziemi obiecanej. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, z ogrodu klasztornego

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij