Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Nawrócenie - pierwszy dar dla Boga w Kościele

21.01.2018 Andrzej Prugar

Zadziwiające, ale prawdziwe. Jonasz, prorok, potrzebował więcej czasu na nawrócenie niż ludzie, do których Bóg go posłał. Dwukrotnie więc mówi Bóg Jonaszowi, aby ruszył w drogę z wezwaniem do nawrócenia. Ludzie z Niniwy tylko raz usłyszeli proroka i to wystarczyło dla uratowania ich życia i dobytku (Jon 3,1-5.10). Czy czasami ci, którzy są blisko nie są znowu aż tak blisko i potrzebują również nawrócenia jak będący na manowcach? Tym bardziej, że od posłuszeństwa Bogu: kaznodziejów, katechetów, katechistów, sług słowa Bożego, ochrzczonych każdego stanu, zależy otwarcie się ludzi na zbawienie.  

Co jest darem największym wobec Boga i Kościoła, który jest podzielony? Nasza odpowiedź, zaufanie, oddanie, otwarcie na działanie Ducha Pańskiego, który może i chce nas prowadzić dalej i ciągle głębiej. Ta odpowiedź wpisana jest w proces nawrócenia. To właśnie „nawrócenie zwalcza zło u jego korzenia, którym jest grzech, choć nie zawsze można uniknąć jego następstw… dziś wielu gotowych jest do rozdzierania szat wobec skandali i niesprawiedliwości, które oczywiście są popełniane przez tych innych, ale tylko nieliczni wydają się gotowi, aby podjąć pracę nad własnym sercem, sumieniem i własnymi intencjami, pozostawiając Panu Bogu przemianę, odnowę i nawrócenie” (Benedykt XVI).

Nawrócenie to porzucenie swojego myślenia o Bogu, bliźnich, Kościele i świecie. Jak uczy doświadczenie proroka Jonasza zmiana myślenia o Bogu i grzesznikach, ucisza burze wewnętrzne i zewnętrzne. Co dalej jednak? Księga proroka Jonasza nie odpowiada na to pytanie. Owszem prorok wypowiada słowo zbawienia dla innych, ale sam pozostaje (przynajmniej do końca tej księgi) nienawrócony, zagniewany na Boga (Jon 4,9). 

Kto wyprowadzi nas z tego zapatrzenia się w siebie i z naszej interpretacji planów Bożych? Nieustannie trzeba podążać za dobrym Głosem Boga, który w Jezusie powołuje nas na drogę za Nim! Jest to droga nowości i dobroci ciągle większej niż nasza (Mk 1, 14-20). To jest po prostu Ewangelia.

Ale przecież nie porzucimy sieci jak apostołowie, nie możemy poświęcić Panu aż tyle czasu! Oczywiście, dlatego trzeba dobrze wsłuchać się w odpowiedź św. Pawła (1 Kor 7, 29-31). Czas jest rzeczywiście „krótki”, to znaczy jest go mało. Nikt tak nie wie tego jak np. student podczas sesji zaliczeniowej lub egzaminacyjnej. Tu jednak chodzi nie tylko o sesję, ale o czas życia. Życie jest krótkie, a każdy dzień bardzo wypełniony, jak nam się wydaje, dobrymi czynami. Czy to nie wystarczy? Co można więcej, czynimy przecież wiele dobra?

To, co rzeczywiście mamy, to tę chwilę, w której jesteśmy. Tę chwilę trzeba dobrze wykorzystać, zgodnie z powołaniem i stanem, w którym przyszło nam żyć. Kontekstem wypowiedzi Pawła o odpowiednim przeżywaniu chwili jest dłuższa wypowiedź zawarta w całym siódmym rozdziale pierwszego listu do Koryntian. Chrześcijanin powinien odczytać najgłębsze pragnienie serca, przyjąć je jako swoje powołanie i nim żyć: „Niech każdy postępuje tak jak mu wyznaczył Pan. Niech działa zgodnie z Bożym powołaniem” (7,17). 

Paweł mówi więc o wartości małżeństwa i dziewictwa. Na wybór życia w małżeństwie lub w dziewictwie mamy wpływ, ale jest jeszcze coś na co nie mamy wpływu: ktoś urodził się Żydem a ktoś poganinem; ktoś jest niewolnikiem, a ktoś wolnym. Wobec Chrystusa i Jego dzieła zbawienia wszystkich, obrzezanie i nieobrzezanie „nic nie znaczą” (7,19). Niewolnik zaś jest wyzwoleńcem samego Pana, a wolny jest też niewolnikiem Chrystusa. Wszystko wobec życia w Chrystusie i życia wiecznego nie jest wartością absolutną, ani tragedią ostateczną! 

Niezależnie od powołania i stanu każdy ma na pierwszym miejscu postawić jedność z Bogiem i wzrastanie w miłości! Chrześcijanin nie absolutyzuje, nie czyni z niczego celu samego w sobie. Ma dystans tak do smutku jak i do radości. Żaden smutek ziemski go nie złamie, bo ufa Jezusowi - Skale najmocniejszej, nawet jeśli przyjdzie na niego agonia podobna do agonii Jezusa na krzyża. Żadna radość ludzka nie dorówna nigdy radości z posiadania Jezusa i królestwa Bożego w sercu! Nigdy mąż nie zastąpi żonie Boga, ani żona nie będzie bardziej boska niż Bóg dla męża. Nie oznacza to miłości "małej", współczucia, wszelkiego wyczucia i postawy służby na wzór Jezusa w małżeństwie i wobec każdego człowieka.

Właśnie ze względu na pierwszorzędną wartość Zbawiciela i zbawienia możemy odpowiednio, coraz głębiej i po Bożemu, przeżywać każdą chwilę życia, wzrastać w miłości, bo w sercu i przed oczami mamy Pana. To On „wskazuje drogę grzesznikom. Pomaga pokornym czynić dobrze, uczy ubogich dróg swoich (Ps 25,8-9). Chrystus nie pozwala nam nigdy zatrzymać się na drodze nawrócenia pośród najzwyklejszej chwili radości czy smutku.  

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, z bazyliki św. Franciszka  z Asyżu, styczeń 2018 r. 

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij