Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

"Nie bój się, wierz tylko" (Mk 5,36)

30.06.2018 Andrzej Prugar

Bóg jest dobry i jest blisko nas. „Nie ma w Nim żadnej ciemności” (1J 1,5). Nie uczynił więc śmierci, ani żadnego zła jak czytamy dziś w Księdze Mądrości (Mdr 1, 13-15). Jak Ojciec najlepszy wyprowadza nas ze świata ku sobie, ku życiu, wyzwalając ze śmierci, w której pułapkę - zastawioną przez złego - wprowadził nas grzech, nasz grzech.

Już od kilku niedziel czytamy o uzdrawiającej i wyzwalającej bliskości Boga pomiędzy nami, która stała się i staje się przez Chrystusa. Są różne reakcje na bliskość Boga pomiędzy nami, dlatego, że mamy bardzo różne oczekiwania względem Boga, życia i szczęścia. Nawet bliscy Jezusa nie rozumieli tego, co czynił Jezus, ale byli tacy, którzy stali się Jego uczniami. Widzieliśmy również tych, którzy posądzili Jezusa o działanie - czynienie cudów, mocą złego ducha. Jezus nazwał to bluźnierstwem przeciwko Duchowi Świętemu. Nie przestał jednak być blisko i ratować ludzi: z ciemności wszelkich burz oraz jak dzisiaj słyszymy - ze śmierci. Zauważmy, że reakcja na bliskość Jezusa i Jego obietnice również w dzisiejszej Ewangelii jest specyficzna.    

Kiedy Chrystus dotarł na miejsce, do domu Jaira i stanął przed nieżyjącą już córką Jaira, powiedział: „Dziecko mie umarło, tylko śpi” (Mk 5,39). Staje się to powodem wyśmiania Jezusa: "I wyśmiewali Go" (Mk 5,40). Wiedzieli, że umarła. Nie wiedzieli, a może bardziej nie wierzyli, że może się stać coś o wiele więcej. Nie znali słowa Pana? Staje przed nimi Pan, „miłośnik życia”, który „śmierci nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących” (Mdr 1,13). Bóg się nie cieszy z naszej zguby, owszem zaczyna działać jak Lekarz i Pasterz w naszej zgubie i śmierci. To my „wyśmiewamy Go”, bo jesteśmy śmiertelnie ograniczeni i narzucamy swoje ograniczenia innym i Innemu. Nasze ograniczenie lub ograniczanie Boga do swojej wielkości może się przejawiać śmiechem, a więc i szyderstwem, w którym jest jakaś ucieczka od bezradności, jest jakieś złudne panowanie nad sytuacją. Ponieważ sami nic nie możemy wobec umierania i śmierci, ale możemy pokazać fałszywy dystans i wyższość choćby przez śmiech.

Śmieszny dla wielu jest sposób dotarcia do nas Boga przez Jezusa. Przychodzi i staje się solidarny poprzez swoje ciało i cierpienie, dotyka nas, naszego życia, choroby i śmierci. Najszybciej dogaduje się i najszybciej dochodzi Pan – jak karetka na sygnale – do tych, co wierzą, że On jest ponad chorobą i śmiercią, może dać nam zawsze wszystko i dać dobrze temu, kto Mu zaufa. Wierzący nie ogranicza Boga swoją niemocą, ale właśnie poprzez niemoc otwiera się na nowe i wszechmocne działanie Boga. Może wtedy wystarczy akt ufności wyrażony przez uśmiech jako droga spotkania Mocnego i słabego: Boga z człowiekiem. Wiara wyprowadza nas z tłumu, który się naśmiewa i może nas czynić śmiesznymi, ale nie wobec Pana, który pomimo szyderstwa wielu nie tylko czuje nasz dotyk, ale i nas czyni swoim uśmiechem wobec niewiary tłumu.  

Podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali… Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, (por. 2 Kor 8,7.9.13-15). Św. Paweł mówi o łasce wiary, z której jakby naturalnie ma wypływać w życiu chrześcijańskim potrzeba dzielenia się – w tym wypadku dobrami materialnymi. Ale czy nie jesteśmy też wezwani powyższymi słowami do tego, by bogactwo wiary nie było zamknięte w nas tylko dlatego, że kogoś będzie śmieszyć. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: Ionut Necula, tekst z Ewangelii, fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij