Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

"Nie znam was" (Mt 25,12)

08.11.2020 Andrzej Prugar

Istnieją słowa mocniejsze niż „piekło” - „jeśli On sam (Jezus Chrystus) powie: Nie znam was” (św. Jan Chryzostom).

Jak to możliwe, że nas nie zna, przecież mówimy w modlitwie: duszę moją znasz do głębi (por. Ps 139, 14-15). On zna, ale czy my, oprócz naszej małej czy większej wiedzy o Bogu, Chrystusie, Kościele, która pozwala nam wygrywać konkursy i dysputy, czy spotkaliśmy, poznaliśmy Mesjasza Jedynego, czy Go pokochaliśmy?

Czym jest brak oliwy u niemądrych panien? (Mt 25,1-13). Spróbujmy odpowiedzieć słowami pierwszego czytania z Księgi Mądrości, zamieniając słowo „mądrość” na słowo „Jezus”:

„Jezus - Mądrość Wcielona jest wspaniały i niewiędnący: ci łatwo Go dostrzegą, którzy Go miłują, i ci Go znajdą, którzy Go szukają, uprzedza bowiem tych, co Go pragną, wpierw dając się im poznać. Kto dla Jezusa wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie Go bowiem siedzącego u drzwi swoich. O Nim rozmyślać to szczyt roztropności, a kto z Jego powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie: Sam bowiem obchodzi i szuka tych, którzy są Go godni, objawia się im łaskawie na drogach i popiera wszystkie ich zamysły” (por. Mdr 6,12–16).

Mądrymi nie stajemy się w pięć minut. Codziennie, kilka razy, przemierzamy jako zakonnicy korytarz do kaplicy, aby się modlić, aby oliwa mądrości bardziej dotykała naszych ciemnych miejsc. Oliwą mądrości namaszczamy się powoli - dzień po dniu - swoje oczy, ręce, nogi, serce, całych siebie.

Mądrość Wcielona - Jezus - zasadniczo dwa razy wychodzi nam na spotkanie: po raz pierwszy, kiedy stanął naprzeciw ludzkości, rozpędzonej jak owce galopujące do otchłani. Przyniósł Prawdę, zostawił Mądrość, stał się Drogą i Życiem. Uczynił to pokornie jak "rosa poranna" i ukrył się. Kocha, daje czas, aby mądrość przyjąć i objawić w życiu.

Przyjdzie drugi raz „na głos Archanioła i trąby” (1 Tes 4,16), ale już z nieba, aby rozpoznać namaszczonych uczniów.

Wszystko więc rozstrzyga się teraz, w tej godzinie; co siejemy w tej godzinie, będziemy zbierać w wieczności. Bardzo niebezpieczne jest odkładanie spotkania z Chrystusem, wzrastania w przyjaźni z Chrystusem na potem, na koniec, kiedy mówimy „jeszcze jest czas”, a może jest godz. 23.59.59? „O północy rozległo się wołanie: "Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie” (Mt 25,6).   

Czy rozpędzony do 200 km/h jeździec na motorze może się nagle zatrzymać i wejść w przyjazną modlitwę i kontemplację z Jezusem? Czy zajęci wszystkim, traktujący osobistą więź z Bogiem jako dodatek do życia, w ostatniej godzinie życia, zapalimy lampę dla Chrystusa, a jeśli nawet, to co ona oświetli?

„Jeśli za życia zasiałem każdą przeżytą chwilę ziarnem wieczności, po śmierci będę zbierał plony z tysiąca hektarów. Ale jeśli jedynie w dzień śmierci poprosiłem księdza, by mnie wyspowiadał, to moja wieczność da plon co najwyżej z jednego ziarna. Nie wygląda to zachęcająco” (o. A. Pelanowski). 

Znalazło się jednak pięć mądrych, „walczących” o świadectwo Jezusa według Ewangelii, o łaskę - spowiedzi, Eucharystii, modlitwy, adoracji... wyszli więc na spotkanie Jezusowi namaszczeni mądrością. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, codzienna  droga do kaplicy braci z klasztoru św. Franciszka



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij