Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

O krakowskim hejnale i trębaczu z Samarkandy

31.08.2018 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

W ostatni dzień wakacji zapraszamy do lektury artykułu o pewnym trębaczu z dalekiego kraju, Krakowie i tym, że w każdej legendzie jest ziarno prawdy. Opowiada Mariola Wiertek.

Czy Kraków i oddalona od niego 3800 tys. kilometrów Samarkanda mają ze sobą coś wspólnego? Otóż tak. Oba miasta łączy stara opowieść, która potwierdza, że w każdej legendzie jest  jednak ziarnko prawdy.

Krakowski hejnał i związaną z nim historię znają nie tylko krakowianie, ale i turyści z różnych stron świata, którzy chętnie zatrzymują się przed Kościołem Mariackim, aby posłuchać urywającej się nagle melodii. Tak upamiętnia się dzielnego hejnalistę, który próbował ostrzec miasto przed napaścią Tatarów.

Legenda hejnału mariackiego znalazła kontynuację 14 sierpnia 1941 r., kiedy to w Moskwie podpisano polsko-radziecką umowę wojskową o utworzeniu polskiej armii na wschodzie, której dowódcą został gen. Władysław Anders. Do Azji Centralnej kierowali się Polacy prawie z całego obszaru Rosji. Jak opisuje Ksawery Pruszyński w opowiadaniu „Trębacz z Samarkandy”, polskie wojsko witano niezmiernie serdecznie, w szczególności w Samarkandzie – tak, ja by miało to jakiś utajony interes. Polakom zadawano masę pytań m.in.: I jesteście żołnierzami, prawda? I wierzycie w Boga, tak? A trębaczy macie?

Jak się później okazało, w związku z twierdzącymi odpowiedziami, Uzbecy mieli do Polaków ogromną prośbę: Jeśli jesteście z Lechistanu i jesteście żołnierzami… i wierzycie w swego Boga… i macie trębaczy… czy nie moglibyście jutro wieczór kazać waszym trębaczom, by zatrąbili na naszym rynku? Na wprost meczetu, w którym leżą prochy wielkiego wodza Timura…

Prośba została spełniona w przeddzień muzułmańskiego święta dnia. Zagrano pobudkę wojskową, jakiś apel, aż w końcu – hejnał mariacki. Uzbecy – jak głosi legenda – wysłuchali go w skupieniu, po czym rozeszli się w ciszy. Polscy żołnierze zaczęli z ciekawości ich wypytywać:  dlaczego dla nich to było takie ważne? Z czym było związane?

W końcu najszybciej wygadały się kobiety. Otóż mieszkańcy Samarkandy brali kiedyś  udział wespół z Tatarami w najazdach na Polskę a w szczególności na miasto-stolicę kraju – gdzie z jednego z minaretów – jak oni mówią – tego miasta trąbiono na  modlitwę. Tatarzy podkradli się pod same mury. Chcieli miasto wziąć przez zaskoczenie. Kiedy trębacz próbował zaalarmować mieszkańców, strzała z tatarskiego łuku przeszyła mu gardło. Jednak miasto dzięki temu ostrzeżeniu obroniło się, a Tatarzy ponieśli wówczas klęskę – jak to tłumaczą miejscowi kapłani: ze względu na to, że w czasie, gdy miasto zbierało się do modlitwy, przerwano znienacka jego pacierze.

Potraktowano to jako rzuconą klątwę. Kapłani przepowiedzieli: Czyn wasz ześle na was karę niebios. Nie będziecie tratowali cudzych ziem co wiosnę, nie będziecie zdobywali obcych miast, królestwa wasze upadną, na gruzach meczetów chwast porośnie i sława stepowa w zapomnienie popadnie. Jednak i dla was zabłyśnie słońce pomyślności. Ale nie nastąpi to zanim trębacz z Lechistanu nie zatrąbi na rynku w Samarkandzie pieśni, której wtedy nie skończył. Tak głosi legenda o trębaczu z Samarkandy, w którą wierzą plemiona mongolskie od Tien-szanu po brzegi Morza Kaspijskiego.

A w Krakowie co godzinę z wieży kościoła Mariackiego rozlega się przerywany w pół taktu stary hejnał…

Mariola Wiertek



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij