Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

O łuskaniu kłosów, szabacie i niedzieli

19.07.2018 . kg

Posłaniec św. Antoniego | Redakcja dwumiesięcznika franciszkańskiego

Lato w pełni, wielu rolników rozpoczęło już żniwa, zbierają ziarno. Kłosy jednak kojarzą nam się też z Ewangelią. Zapraszamy więc do lektury artykułu o łuskaniu kłosów, szabacie i niedzieli, który ukazał się na łamach dwumiesięcznika franciszkańskiego „Posłaniec św. Antoniego z Padwy”, a którego autorem jest o. Piotr Gryziec OFMConv.

Opowiadanie o łuskaniu kłosów w szabat znajduje się we wszystkich trzech Ewangeliach synoptycznych. Wersje te różnią się między sobą jedynie nieznacznymi szczegółami. Jezus w tym i następnym opowiadaniu, które traktuje o uzdrowieniu w synagodze, dokonuje pew-nego rodzaju dewaloryzacji instytucji szabatu.

Dla każdego Żyda szabat był największą świętością. Jezus twierdzi, że człowiek i jego naturalne potrzeby są ważniejsze niż przestrzeganie szabatu. Ale jest jeszcze inne, ważne przesłanie tego fragmentu. Jest Ktoś, kto jest ważniejszy od szabatu. Bóg, który ustanowił szabat ma prawo go interpretować jak chce, dostosowywać do okoliczności, aktualizować przepisy. Jednak dopiero zmartwychwstanie Jezusa dokonało w kwestii szabatu prawdziwej rewolucji: teraz najważniejszy jest pierwszy dzień tygodnia: niedziela. Pierwszy dzień tygodnia, który zaczyna nowy czas, nowy sposób patrzenia na rzeczywistość, nową perspektywę. Teraz już nie chodzi o odpoczynek, ale o oddawanie chwały Panu, który żyje.

Szabat – dzień odpoczynku

Hebrajskie słowo szabat znaczy „zaniechać, zaprzestać”, czyli „odpocząć”. Naród żydowski wy-prowadza pochodzenie instytucji szabatu z opisu stworzenia świata, umieszczonego na samym początku Księgi Rodzaju: „A gdy [Bóg] ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym praco-wał, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy pobłogosławił ów siód-my dzień i uczynił go świętym, w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał” (Rdz 2,2-3). W Pięcioksięgu odnajdujemy dwie zasadnicze racje przestrzegania szabatu: pierw-szą jest wspomnienie odpoczynku Boga po dziele stworzenia (por. 20,11; 31,17), drugą koniecz-ność dania odpoczynku sługom, cudzoziemcom i zwierzętom roboczym (por. Wj 23,12; Pwt 5,14-15). Świętowanie szabatu w zasadzie ograniczało się do zaniechania pewnych prac, które wy-mienia Księga Wyjścia (Wj 16,29-30; 34,21; 35,3) oraz Księga Liczb (Lb 15,32-36). Można po-wiedzieć, że ten przepis był bardzo humanitarny, z drugiej jednak strony zagrożony poważnymi sankcjami. Według Wj 31,15 „ktokolwiek by wykonywał pracę w dniu szabatu, winien być uka-rany śmiercią”.

Co nie jest pracą?

Księga Wyjścia wymienia kilka czynności, które są zabronione w szabat: opuszczanie mieszkania, praca na roli i przy żniwach, rozpalanie ognia, zbieranie drwa. Większość tekstów normatyw-nych mówi jednak ogólnie: „Nie będziesz wykonywał żadnej pracy” (Pwt 5,14). Ponieważ semicki sposób myślenia nie jest abstrakcyjny, lecz konkretny, w ciągu wieków próbowano tworzyć róż-nego rodzaju wykazy czynności, jakie są dozwolone lub zabronione w dzień szabatu. W czasach Jezusa celowali w tym względzie faryzeusze i nauczyciele Prawa (zwani u nas tradycyjnie „uczo-nymi w Piśmie”). Z czasem tego rodzaju rozróżnienia prowadziły do absurdalnych kazuistycz-nych wyszczególnień. Rabini bardziej byli zainteresowani rozróżnianiem czynności dozwolonych i zabronionych, niż autentycznym sensem szabatu.

Mentalność faryzeuszy

Określenie „faryzeusz” przeszło do języka potocznego w znaczeniu pejoratywnym, oznaczając hipokrytę, człowieka zakłamanego. Jednak w rzeczywistości nie można odmówić faryzeuszom autentycznej gorliwości w wypełnianiu i interpretowaniu Prawa Mojżeszowego. Większości z nich rzeczywiście chodziło o większą chwałę Bożą. Tyle, że to oni najlepiej wiedzieli jakie jest kryterium „większej chwały Bożej”. Oni ustalali zasady. Tak bardzo zależało im na precyzyjnym odróżnieniu pomiędzy tym, co jeszcze jest pracą, a co nią nie jest, że zapomnieli zupełnie o za-sadniczym celu mnożonych i doprecyzowywanych przepisów. Jeżeli sam Bóg nie zgadzał się na ich interpretacje, to tym gorzej dla Niego. Oni wiedzieli najlepiej, co ma się podobać Panu Bo-gu, a co nie. I co więcej, tego przestrzegali!

Sytuacje wyjątkowe?

Jezus zdaje się lekceważyć wszelkie kazuistyczne rozróżnienia. Stawia faryzeuszom prowokacyj-ne pytanie: „Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?” (Łk 14,3; por. 6,9). I dodaje: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?”. Podaje też przykład, kiedy nie obowiązują przepisy Prawa, przytaczając epizod z życia Dawida: „Co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom?” (6,3-4). Dobro człowieka jest ważniejsze niż martwa litera. Można by powiedzieć, że jak w każdym prawie, zawsze są sytuacje nadzwyczajne. Jednak czy o to rzeczywiście chodzi? Czy Jezusowi nie chodzi raczej o to, że odpoczynek jest przywilejem, a nie nakazem? Przywilejem dla tych, którzy czynią dobro, a unikają zła, którzy cały swój czas poświęcają Panu Bogu, nie tylko dzień szabatu?

Szabat czy Dzień Pański?

Punktem zwrotnym w kwestii świętowania szabatu jest zmartwychwstanie Jezusa. Pierwotny Kościół w miejsce szabatu, który był siódmym dniem, dniem odpoczynku, a który zamykał ty-dzień, zaczął świętować pierwszy dzień tygodnia, dzień zmartwychwstania, który rozpoczyna nowy tydzień, nową epokę w dziejach świata, nowe stworzenie, nową rzeczywistość. Nie jest to już dzień odpoczynku, ale „dzień Pański” – po grecku Kyriake, po łacinie Dominica. Ta idea za-chowała się w nazwie używanej we Włoszech czy w krajach hiszpańskojęzycznych. Nasza nazwa niedziela („nie działać”) niestety ciągle wyraża mentalność starotestamentową. Tymczasem „Dzień Pański” w centrum nie stawia kwestii pracy i odpoczynku, lecz obecności Zmartwych-wstałego, radości z Jego żywej obecności, uczestniczenia w Uczcie Baranka. Zresztą w tradycji biblijnej figurą świętowania jakiegoś wydarzenia był zawsze obraz uczty. Dzień Pański rozpoczy-na nowy tydzień, jest pierwszym dniem nowego stworzenia, życia w Bogu.

Pokarm na niedzielę

Epizod z Dawidem, który wchodzi do świątyni, aby spożyć chleby pokładne, które tylko kapłanom wolno było spożywać, jest dobrą ilustracją dla nowego szabatu, który wprowadza Jezus. Niedzie-la to jest na pierwszym miejscu dzień Uczty – podwójnej uczty: najpierw spożywamy pokarm słowa Bożego. To jest owo ziarno, które wykruszali uczniowie z kłosów. Jezus pyta faryzeuszy: „Czyż nie czytaliście o tym, co uczynił Dawid…?”. Odwołuje się do czytania Pisma Świętego. To pytanie Jezus stawia także nam: „Czy nie czytaliście…”. Miejscem czytania Biblii jest na pierw-szym miejscu Eucharystia – centrum Dnia Pańskiego. Czytając, słuchając słowa Bożego, karmi-my nasze życie duchowe. A potem jest także Chleb życia, który spożywamy – Ciało Pańskie. To jest ten chleb, który wolno było jeść tylko kapłanom – a przecież w Kościele Chrystusowym wszyscy mamy udział w kapłaństwie powszechnym…

Pan szabatu

Jezus jest Panem szabatu. Jest też – i  przede wszystkim – Panem niedzieli. Jest jej centrum. Spo-tkanie z Nim, udział w Jego Uczcie, słuchanie Go, jest naszym odpoczynkiem, okazją do nabrania sił do pracy, nie tyle fizycznej, co pracy duchowej. Właściwie to On jest naszym prawdziwym Odpoczynkiem. Nie po trudach minionego tygodnia, ale na początku nowego, aby w ten rozpo-czynający się tydzień wejść w mocy Jego Ducha, z sercem odnowionym Jego łaską, przepełnio-nym miłością i nadzieją. Bo cały czas chodzi o Niego. I o naszą relację z Nim, do której przeży-wania i pogłębiania, niedziela jest najlepszą okazją. Wyciągnięta ręka człowieka, uzdrowiona w szabat, jest naszą ręką wyciągniętą w kierunku Pana, którą On napełnia pokarmem na życie wieczne, za którą On nas prowadzi do swojego Królestwa, gdzie się miłością żyje, jak śpiewamy w jednej z pieśni wielkanocnych.

Jak przeżyć niedzielę? Z Panem, w Jego obecności, odpoczywając przy Jego miłującym Sercu, otwierając się na Jego łaskę, na nowe życie, które płynie z Eucharystii, ale także w spotkaniu z braćmi i siostrami w wierze, z najbliższymi, bo jak sam powiedział: „Tam, gdzie są dwaj, albo trzej zebrani w imię moje, tam Ja jestem pośród nich” (Mt 18,20).

o. Piotr Gryziec OFMConv

Artykuł ukazał się na łamach dwumiesięcznika franciszkańskiego „Posłaniec św. Antoniego z Padwy” nr 4/2017.
www.poslaniecantoniego.pl

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij