Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

O pięknej Esterze i polskim królu

28.09.2017 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Kazimierz to chyba najmodniejsza dziś dzielnica Krakowa, zapraszająca turystów w swój niezwykły świat dwóch kultur i religii, biedy i bogactwa. Spacerując po niej zauważymy ekskluzywne hotele, eleganckie restauracje i noclegownię Brata Alberta. W krętych zaułkach można spotkać grupy chasydów w tradycyjnych strojach i dzieci ulicy. Wybierzcie się z nami na spacer…

Znajduje się tu siedem synagog i kilka pięknych kościołów (Skałka, Bożego Ciała i św. Katarzyny). Dzielnica żydowska jest też siedzibą wielu zakonów. Na Kazimierzu mają swoje klasztory paulini, augustianie, bonifratrzy, kanonicy regularni i albertyni. Zachowały się dawne nazwy placów i ulic. Jedna z nich nosi imię Estery.

Stare legendy przekazują, że Kazimierz powstał z miłości. Król Kazimierz Wielki założył go w 1335 r. dla ukochanej, Żydówki Estery, nadając miastu swoje imię. Nie wszyscy pamiętają, że Kazimierz był samodzielnym miastem oddzielonym od Krakowa nieistniejącą już odnogą Wisły. Dzielnica żydowska była jego częścią. Warto pamiętać, że Żydzi przybyli do Krakowa już wcześniej i zamieszkiwali w okolicach ul. św. Anny.

Czy Estera istniała naprawdę? Jej imię żyje w legendach, nazwach miejsc i ulic. Podobno nawet miała w Krakowie swój kopiec, a to przywilej tylko nielicznych. I jedno jeszcze intrygujące pytanie: Czy Żydówka może mieć związek z powstaniem pięknego kościoła?

A co mówią o niej tradycje: chrześcijańska i żydowska? Czy ich przekazy są ze sobą zgodne?

Prawda czy legenda?

Pamięć o Esterce, jako ukochanej Kazimierza Wielkiego, przetrwała do dzisiaj w przestrzeni miejskiej Krakowa: na Kazimierzu, znajduje się ulica Estery i Dom Esterki. O ile pierwotnie nazwa ulicy dotyczyła postaci biblijnej, to dzisiaj częściej kojarzona jest z legendarną ukochaną Kazimierza Wielkiego.

Dom, w którym podobno mieszkała Esterka, znajduje się przy ulicy Józefa 12. Jednopiętrowy budynek otacza przepiękne podwórko, otoczone balkonami i łukową przewiązką, na którą prowadzą schody. Dodatkową atrakcją jest widok na wieżę kościoła Bożego Ciała, tworzący niezwykłą atmosferę. „Filmowe” podwórko jest stałym tematem prac fotograficznych i plastycznych. Możemy je oglądać m.in. w „Liście Schindlera” i „Aniele z Krakowa”.

Nieistniejącym już, ale najbardziej spektakularnym dowodem pamięci o Esterce, miał być kopiec, usypany ponoć na rozkaz króla Kazimierza po jej śmierci w Łobzowie, w parku otaczającym tamtejszy Pałac Królewski. Widać go na dawnych planach kartograficznych miasta i w albumach widokowych – choćby tych z początku XIX w. Został zniszczony pod koniec lat 50. XX w. podczas budowy stadionu WKS Wawel. Czy na pozostałościach kopca rośnie teraz rozłożysty kasztanowiec, jak często się przyjmuje? Tego nie wie już nikt. Tak samo jak tego, kim naprawdę była Esterka.

Kazimierz Wielki faktycznie uważany był za przyjaciela Żydów, pierwszy przywilej nadał im już w 1334 r., rozszerzając na całe Królestwo Polskie postanowienia Bolesława Pobożnego zapisane w 1264 r. w statucie kaliskim. Faktem jest, że prowadził wobec nich bardzo tolerancyjną politykę, wspierając żydowskie osadnictwo i angażując ich w rozwój gospodarczy kraju. Sam miał nawet żydowskiego bankiera.

O Esterce z przekazów źródłowych nie wiemy tak naprawdę nic ponad to, co napisał Jan Długosz. Kronikarz nie wypowiada się o niej z sympatią. Niektórzy badacze nawet uważali, że nie była postacią autentyczną, zaś autor wyraził w ten sposób swoją negatywną opinię na temat przywilejów dla mniejszości żydowskiej. Janko z Czarnkowa – kronikarz z tej samej epoki, podkanclerzy Królestwa Polskiego, ani słowem nie wspomina o Esterce. A mimo tego opowieść o tej Żydówce stała się kulturowym faktem – zaczęła wypełniać wyobraźnię twórców wielu epok, była przekazywana ustnie w niezliczonych wariantach, zarówno w tradycji polskiej, jak i żydowskiej.

Ester czy Esterka?

Polskie źródła informują, że Esterka Malach była wnuczką medyka z Opoczna i zajmowała się ziołolecznictwem. Urodziła królowi dwóch synów: Niemira i Pełkę oraz dwie córki.

Swoje związki z Esterką skwapliwie podkreślały różne polskie miasta i miejscowości – oprócz Opoczna również Łobzów (dziś dzielnica Krakowa), Kazimierz Dolny, Rzeszów, Radom, Niepołomice, Sandomierz, Wiślica. Podobno zakochany król wybudował dla niej niejeden zamek czy pałacyk. W podaniach losy Esterki przybierały najróżniejszy bieg – dziewczyna miała zostać porzucona przez władcę, umrzeć, gdy jeszcze król był u jej boku, a może odejść z tego świata z rozpaczy po śmierci Kazimierza Wielkiego? Przez wieki za miejsce wiecznego spoczynku Esterki uznawano park w Łobzowie. Jeszcze w 1787 r. król Stanisław August poszukiwał tam szczątków królewskiej oblubienicy, których jednak nigdy nie odnaleziono.

W tradycji żydowskiej sprawa Esterki bardziej się komplikuje, bo i przecież związek Żydówki z chrześcijańskim królem z pewnością nie zyskał akceptacji w środowiskach ortodoksyjnych – dziewczyna złamała tabu, odeszła od tradycji, sprzeniewierzyła się wierze przodków. Trzeba było to jakoś wyjaśnić, dbając równocześnie o pozytywny wizerunek narodu. Najstarsze istniejące źródło, które opowiada o relacji pięknej Żydówki z królem, to kronika Dawida Gansa „Potomstwo Dawida”, wydana po raz pierwszy w Pradze w 1595 r. Jej autor określa ją hebrajskim słowem „isza” – mogącym oznaczać tyleż „kobietę”, co „żonę”. I nie nazywa Esterką tylko Ester, wspominając, że „przez wzgląd na nią król nadał wielkie przywileje Żydom, a ona otrzymała od króla pisma o łaskach i wolności dla nich”.

W tradycji żydowskiej kojarzono legendarną Esterkę z biblijną Esterą, która została żoną króla Persji, a później za jego wstawiennictwem uratowała swój naród przed wymordowaniem. Krakowska Estera była więc według tych przekazów królową, a po śmierci spoczęła na cmentarzu w Lublinie.

Nieznana królowa?

Podania o Esterce i Kazimierzu wypełniły zarówno literaturę polską, jak i żydowską – zwłaszcza w XIX w. Pisał o nich Józef Ignacy Kraszewski w powieści „Król chłopów”, Aleksander Bronikowski w dwóch tomach „Kazimierza Wielkiego i Esterki”, Aron Zeitlin w dramacie „Esterke”, Feliks A. Bernatowicz w powieści „Nałęcz. Romans z dziejów polskich”.

Przedstawiony przez Jana Długosza negatywny wizerunek Estery podchwyciła gorliwie literatura antysemicka o charakterze propagandowym. Motyw uprzywilejowania Żydów przez słabego, ulegającego wpływom króla przedstawił m.in. w swoich „Satyrach” Krzysztof Opaliński. Esterkę i Kazimierza na obrazach i grafikach utrwalili chociażby: Jan Czesław Moniuszko, Franciszek Żmurko i Wandalin Strzałecki.

Niezapomniana?

A jaki związek może mieć Estera z kościołem św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Małgorzaty w dzielnicy Kazimierz? Świątynia zawdzięcza powstanie dramatycznym okolicznościom – znajdziemy w jej historii zakazaną miłość, zbrodnię, klątwę i królewską pokutę. Słabość Kazimierza Wielkiego do płci pięknej została napiętnowana przez biskupa krakowskiego Jana Bodzantę, który z poselstwem w tej sprawie wysłał do króla wikarego katedralnego Marcina Baryczkę. Monarcha nie tylko nie okazał skruchy, ale w przypływie złości kazał utopić posłańca w wiślanej przerębli. Średniowiecze to epoka ścisłej hierarchii społecznej, rytuałów i srogich pokazowych kar. Często posługiwano się też rytuałem wykluczenia. Papież nie mogąc pozwolić na lekceważenie  autorytetu Kościoła i łamanie Dekalogu, obłożył króla anatemą. Kazimierz Wielki, nie tyle może żałując za swój czyn, co raczej bojąc się utraty władzy, zwrócił się do Klemensa VI o zdjęcie klątwy. Ojciec Święty udzielił rozgrzeszenia oraz wyznaczył stosowną pokutę – budowę kilku kościołów, wśród których znalazł się krakowski kościół św. Katarzyny i św. Małgorzaty na Kazimierzu. Wznoszenie gotyckiej świątyni (ok. 1343) król powierzył zakonowi augustianów, który opiekuje się nią do dziś.

Obecnie każdego 22 dnia miesiąca zdążają do niej tłumy wiernych, a otaczające kościół  ulice zamieniają się w różany ogród. Kwiaty składane są przy rzeźbie i relikwiach św. Rity, patronki spraw beznadziejnych, dla której zawsze (nawet zimą) w klasztornym ogrodzie sióstr augustianek w Cascii zakwitała róża, przynosząc ulgę w cierpieniach i chorobie. Ta piękna tradycja stała się w Krakowie bardzo popularna. A o Esterze nikt tu raczej już nie pamięta, choć jej sprawa też zalicza się do gatunku tych beznadziejnych…

Mariola Wiertek



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij