Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

O św. Franciszku i pierwszych ministrach

06.03.2020 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Nasza prowincja przygotowuje się do kapituły, która rozpocznie się w połowie marca. Podczas niej nastąpi wybór ministra prowincjalnego (prowincjała) na kolejne cztery lata. Zapraszamy do lektury fragmentu z Relacji Trzech Towarzyszy, w którym Franciszek wybiera pierwszych ministrów i posyła ich w świat.

Jedenaście lat po powstaniu zakonu, gdy zwiększyła się ilość braci i rosły ich zasługi, wybrano ministrów, którzy wraz z kilkoma braćmi zostali wysłani do prawie wszystkich zakątków świata tam, gdzie tylko pielęgnowano i zachowywano wiarę katolicką. Niektóre prowincje przyjmowały ich, ale nie dawały pozwolenia na budowanie mieszkań; inne wypędzały ich w obawie przed herezją. Działo się tak dlatego, że kiedy papież Innocenty III aprobował ich Zakon i Regułę, nie zrobił tego na piśmie. Z tego powodu bracia musieli wiele wycierpieć zarówno od duchowieństwa, jak i od świeckich. Zostali zmuszeni do opuszczenia niektórych prowincji. Niepokojeni, nękani, czasem wręcz grabieni i pobici przez rozbójników, powracali do błogosławionego Franciszka z duszą pełną goryczy. W ten sposób cierpieli prawie we wszystkich krajach zaalpejskich, miedzy innymi w Niemczech, na Węgrzech i w wielu innych.

Kardynał Hugolin dowiedziawszy się o tym, wezwał do siebie błogosławionego Franciszka i zaprowadził go do papieża Honoriusza, gdyż Innocenty III już w tym czasie nie żył. Ten zatwierdził uroczystą bullą papieską inną Regułę, którą błogosławiony Franciszek ułożył na podstawie pouczeń Chrystusa. Reguła ta ustanawiała większy odstęp czasu między kapitałami, aby oszczędzić trudu braciom zamieszkującym odległe kraje.

Błogosławiony Franciszek prosił papieża Honoriusza by zechciał dać jednego z kardynałów Kościoła Rzymskiego na ojca dla swego zakonu. Chodziło mu o biskupa Ostii, do którego bracia mogli przychodzić ze swoimi sprawami. Pewne widzenie skłoniło go do proszenia o kardynała i szukania opieki nad zakonem w Kościele Rzymskim. Widział bowiem jakąś małą i czarną kurę z upierzonymi nogami, jak u domowego gołębia, która miała tyle kurcząt, że nie mogła ich wszystkich zgromadzić pod swymi skrzydłami, lecz one pozostając na zewnątrz biegały wokół niej. Po przebudzeniu zaczął zastanawiać się nad tą wizją i natychmiast pod wpływem Ducha Świętego zrozumiał, że on sam kryje się pod symbolem kury i powiedział: Tą kurą jestem ja ze swą drobną postawą i czarnym wyglądem. Powinienem być prosty jak gołąb i powinienem wzlatywać do nieba uskrzydlonymi aktami cnót. Pan bowiem w swoim miłosierdziu dał mi i da jeszcze wielu synów, tak że własnymi siłami nie będę mógł im pomóc. Trzeba więc, bym ich powierzył pieczy Kościoła Świętego, by on ich chronił w cieniu swych skrzydeł, by nimi kierował.

Minęło kilka lat od owej wizji, gdy udał się do Rzymu i odwiedził biskupa Ostii. Kardynał zmusił Świętego, aby udał się wraz z nim nazajutrz rano na dwór papieski. Chciał bowiem, aby on wygłosił kazanie w obecności papieża i kardynałów oraz, z całą swą pobożnością i z całego serca polecił im swój zakon. Na próżno błogosławiony Franciszek wymawiał się i protestował mówiąc, że jest prosty i niewykształcony. Kardynał nie ustąpił i zabrał go z sobą do kurii. Gdy błogosławiony Franciszek znalazł się przed papieżem i kardynałami, jego widok wzbudził ogólną radość. Stojąc wygłosił im kazanie, tak jak był pouczony namaszczeniem Ducha Świętego, a po jego skończeniu polecił swój zakon papieżowi i wszystkim kardynałom. Papież i kardynałowie byli bardzo zbudowani kazaniem, serca ich zostały poruszone do serdecznej miłości wobec zakonu.

Później błogosławiony Franciszek powiedział papieżowi: „Panie, jestem pełen współczucia na myśl o wszystkich troskach i trudach, które Wasza świątobliwość ustawicznie ponosi w trosce o Kościół Boży, tym jednak, co okrywa mnie wielkim zawstydzeniem jest to, że dla nas, braci mniejszych, poświęcacie tyle starania i troski. Gdy bowiem wielu szlachetnych i bogatych, a także niezliczeni zakonnicy nie mają do Was dostępu, my powinniśmy być ogarnięci obawą i drżeniem na myśl, że my, ubożsi i bardziej wzgardzeni niż inni zakonnicy, ośmielamy się nie tylko przyjść do Was, lecz także stanąć przed Waszymi drzwiami i pukać do przybytku, będącego ostoją chrześcijan. Z tego powodu pokornie i ze czcią błagam Waszą Świątobliwość, by raczył dać nam biskupa Ostii na ojca, by w trudnych chwilach bracia mogli udawać się do niego, przestrzegając zawsze praw Waszej najwyższej władzy”. Ta prośba spodobała się papieżowi i ustanowił biskupa Ostii wielkim protektorem zakonu.

Biskup Ostii wierny zleceniu, które otrzymał od papieża, jak dobry protektor, wyciąga rękę w obronie braci, pisząc do wielu sprawujących władzę, którzy ich wcześniej prześladowali, by nie stawiano im oporu, lecz raczej by udzielano im pomocy i poparcia w głoszeniu kazań i osiedlaniu się w ich okolicach, jako dobrym i świętym zakonnikom, mającym potwierdzenie Stolicy Apostolskiej. Wielu kardynałów za jego przykładem przesłało takie same listy.

Wówczas na kapitule, która odbyła się po owej podróży do Rzymu, błogosławiony Franciszek upoważnił ministrów do przyjmowania nowych braci do zakonu i wysłał ich do wspomnianych prowincji. Zabrali ze sobą listy kardynałów i Regułę zatwierdzoną bullą apostolską. W ten sposób prałaci, zaznajamiając się ze świadectwami, które przedstawili im bracia, udzielali im chętnie pozwolenia na budowanie mieszkań i głoszenie kazań w ich okolicach.

Tak więc, gdy bracia zatrzymywali się i głosili kazania w owych okolicach, wielu widząc ich pokorne i święte postępowanie, a także słysząc ich najsłodsze słowa poruszające i rozpalające umysły Bożą miłością i skłaniające do czynienia pokuty, przywdziewało z zapałem i pokorą habit świętego zakonu.

Błogosławiony Franciszek widząc wierność i miłość biskupa Ostii względem braci, wzajemnie kochał go najgorętszymi uczuciami swego serca. A ponieważ wiedział z objawienia Bożego, że kardynał ów będzie papieżem, nazywał go we wszystkich listach, które do niego kierował, ojcem całego świata. Zaczynał je tymi słowami: „Czcigodnemu w Chrystusie ojcu całego świata...”. Rzeczywiście w niedługi czas potem papież Honoriusz III zmarł, a jego następcą został wybrany biskup Ostii, przyjmując imię Grzegorza IX. Do końca swego życia był wielkim dobrodziejem i obrońcą tak braci, jak innych zakonników, a zwłaszcza ubogich Chrystusa. Dlatego słusznie wierzy się, że ma udział w orszaku Świętych.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij