Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

O św. Franciszku i wilku z Gubbio

12.01.2019 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Jedną z najczęściej powtarzanych historii z życia św. Franciszka, jest ta o wilku z Gubbio. Choć nie wspominają jej najważniejsze Franciszkowe biografie, to zawsze wzbudza w nas pozytywne emocje. Opisana jest w „Dziejach błogosławionego Franciszka i jego towarzyszy” i taką ją właśnie dziś przypominamy.

Zdarzyła się kiedyś rzecz cudowna i godna pamięci w mieście Gubbio, gdy jeszcze żył święty nasz ojciec Franciszek. Był bowiem w okolicy miasta Gubbio pewien groźny wilk, ogromnego cielska i niesamowicie okrutny w swej wściekłości, który nie tylko pożerał zwierzęta, lecz także zagryzał mężczyzn i kobiety, tak że wszyscy mieszczanie znajdowali się w takim nieszczęściu i zagrożeniu, iż wszyscy, gdy przemierzali tę okolicę, szli opancerzeni i uzbrojeni, tak jakby mieli udawać się na morderczą wojnę. Mimo że tak zbrojni, ulegali jednak śmiercionośnym zębom wspomnianego wilka i nie mogli ujść przed jego dziką wściekłością, jeśli mieli nieszczęście go spotkać. Przeto taki strach opanował wszystkich, że mało kto odważył się wyjść poza bramy miasta.

Bóg jednak zechciał wspomnianym mieszczanom ogłosić świętość błogosławionego Franciszka; gdy święty Franciszek przebywał tamże, współczując mieszczanom postanowił wyjść naprzeciw wspomnianego wilka. Mieszczanie, dowiedziawszy się o tym, mówili: „Bracie Franciszku, strzeż się wychodzić za bramę, gdyż wilk, który pożarł już wielu ludzi, niechybnie i ciebie zabije!”. Ale święty Franciszek, mając nadzieję w Panu Jezusie Chrystusie, który ma moc nad wszelkim ciałem i nad duchami, wyszedł za bramę wraz z towarzyszem, nie chroniony tarczą lub przyłbicą, lecz zbrojąc się znakiem krzyża świętego i całą swoją ufność składając w Panu, iż kto w Niego wierzy, ten bez jakiejkolwiek szkody będzie stąpał po wężach i żmijach, a nie tylko wilka, ale lwa i smoka podepcze (por. Ps 91,13). I tak Franciszek, najwierniejszy rycerz Chrystusa, zaopatrzony nie w pancerz czy miecz, niosący nie łuk czy oręż wojenny, lecz zabezpieczony tarczą najświętszej wiary i znakiem krzyża, mimo wątpliwości innych ludzi stanowczo wszedł na tę drogę. I oto na oczach wielu ludzi, którzy powchodzili na blanki, by to oglądać, ów wilk z rozwartą paszczą wybiegł wprost na świętego Franciszka. Przeciwko niemu święty Franciszek postawił znak krzyża i w ten sposób Boską mocą powstrzymał wilka tak od siebie, jak i od towarzysza, zatrzymał jego bieg i zamknął paszczę dziko rozwartą. Na koniec zawoławszy go, rzekł: „Pójdź tu, bracie wilku i w imię Chrystusa polecam ci, byś ani mnie, ani nikomu innemu nie czynił szkody”. I dziwna rzecz, że natychmiast po uczynieniu krzyża zamknęła się ta dzika paszcza! A zaraz po wydaniu polecenia, nachyliwszy łeb, położył się u stóp Świętego, jak gdyby z wilka stał się barankiem. Do tak zwyciężonego wilka powiedział święty Franciszek: „Bracie wilku, czyniłeś wiele szkody w tych stronach i dokonałeś straszliwego zła, zagryzając bez miłosierdzia stworzenia Boga. A zabijałeś nie tylko nierozumne istoty, lecz – co jest zuchwałością godną przekleństwa – zabijałeś i pożerałeś ludzi uczynionych na obraz Boga. Dlatego i ty jesteś godny ukarania straszną śmiercią, jako złodziej i najgorszy morderca; dlatego wszyscy przeciwko tobie słusznie szemrzą i narzekają, a całe to miasto jest dla ciebie nieprzyjacielem. Lecz, bracie wilku, ja chcę między tobą a nimi uczynić pokój, tak że oni przez ciebie więcej już nie będą atakowani i darują ci wszelkie dotychczasowe krzywdy, tak że ani psy ani ludzie nie będą cię więcej prześladować”.

A wilk ruchami ciała, ogona i uszu oraz skłanianiem łba okazywał, że przyjmuje pod każdym względem to, co mu Święty mówił. I znów rzekł święty Franciszek: „Bracie wilku, jeśli podoba ci się zawrzeć ten pokój, ja obiecuję ci, że sprawię, aby mieszkańcy tego miasta dostarczali ci stałe porcje pokarmu, dopóki będziesz żył, tak, abyś nigdy nie cierpiał głodu, gdyż wiem, że cokolwiek czyniłeś złego, czyniłeś z ogromnego głodu. Lecz, bracie mój, wilku, skoro ja wyświadczam tobie taką łaskę, chcę, byś mi obiecał, że nigdy nie wyrządzisz szkody żadnemu zwierzęciu ani człowiekowi, ani nie sprawisz żadnej straty komukolwiek w jego rzeczach. Czy to mi obiecujesz?”.

I wilk schyleniem łba dał znak, że obiecuje uczynić wszystkie rzeczy, przedłożone mu przez Świętego. A święty Franciszek rzekł: „Bracie wilku, chcę, abyś potwierdził mi, że mogę pewnie wierzyć temu, co obiecujesz”. I gdy wyciągnął święty Franciszek swoją rękę na przyjęcie potwierdzenia, wilk także podniósł przednią prawą łapę i przymilnie włożył ją do ręki świętego Franciszka na znak, że można mu wierzyć. Wtedy święty Franciszek powiedział: „Bracie wilku, w imieniu Jezusa Chrystusa polecam ci, abyś teraz poszedł ze mną, niczemu nie dziwiąc się, abyśmy udali się zawrzeć ów pokój w imię Pana”.

Posłuszny wilk zaraz poszedł ze świętym Franciszkiem niby najłagodniejszy baranek. Ludzie z miasta widząc to, nadzwyczaj się zadziwili; i zaraz rozeszła się wieść ta po całym mieście, tak że wszyscy, tak starzy, jak i młodzi, tak kobiety, jak i mężczyźni, tak pospólstwo, jak i szlachta, razem wybiegli na tę ulicę miasta, gdzie święty Franciszek przebywał z wilkiem. Gdy zaś zgromadziło się mnóstwo ludzi, święty Franciszek, powstawszy, wygłosił im przecudne kazanie, mówiąc między innymi, że takie nieszczęścia są dopuszczane z powodu grzechów, i że niebezpieczniejsza będzie żarłoczność ognia piekielnego, który ma na wieki pożreć potępionych, niż wściekłość wilka, który nie może zabić więcej, niż tylko ciało; i jak bardzo trzeba bać się pogrążenia w otchłani piekielnej, skoro jedno małe zwierzę taką rzeszę zmogło tak wielką bojaźnią i niebezpieczeństwem. „Nawróćcie się więc, najdrożsi, do Pana i czyńcie godną pokutę, a wybawi was Pan w tym życiu od wilka, a w przyszłym od pożerającego ognia otchłani”.

Powiedziawszy te słowa, święty Franciszek rzekł: „Słuchajcie, najdrożsi: brat wilk, który stoi przed wami, obiecał mi i potwierdził zawrzeć z wami pokój i nikomu z was nie czynić żadnej krzywdy, jeżeli wy obiecacie po wszystkie dni dostarczać mu koniecznego pożywienia. A ja za tegoż wilka zaręczam, że stanowczo dochowa on umowy pokoju”.

Wtedy wszyscy tam zgromadzeni z głośnym wołaniem obiecali stale karmić wilka; a święty Franciszek wobec wszystkich powiedział wilkowi: „A ty, bracie wilku czy obiecujesz dotrzymać tej umowy, mianowicie że ani zwierzęciu, ani człowiekowi nie wyrządzisz szkody?”. A wilk, klęknąwszy, skłaniając łeb oraz ruchami ciała, ogona i uszu okazał wszystkim wyraźnie, że obiecanej umowy dotrzyma. I rzekł święty Franciszek: „Bracie wilku, chcę, abyś tak jak dał mnie rękojmię, gdy byłem za bramą, tak też tu wobec całego ludu dał mi zapewnienie, że to wszystko zachowasz i mnie nie porzucisz zupełnie w poręce, którą uczyniłem za ciebie”. Wtedy wilk, podnosząc prawą łapę, włożył ją w ręce świętego Franciszka, na znak swej poręki wobec wszystkich stojących.

I nastąpił taki zachwyt wszystkich wraz z radością, tak z powodu pobożności Świętego i wieści o cudzie, jak też z powodu pokoju pomiędzy wilkiem a ludźmi, tak że wszyscy wołali ku niebu, chwaląc i błogosławiąc Pana Jezusa Chrystusa, który posłał do nich świętego Franciszka i dzięki jego zasługom wybawił ich z paszczy dzikiego zwierza i z tak strasznego nieszczęścia przeniósł do odpoczynku i pokoju.

Od tego więc dnia wilk z ludźmi i ludzie z wilkiem zachowywali umowę pokoju zaprowadzoną przez świętego Franciszka; a wilk żył jeszcze dwa lata, ofiarnie żywiony przez miasto, nikomu nie wyrządzając krzywdy, ani też przez nikogo nie krzywdzony. I co dziwne, nigdy żaden pies nie zaszczekał przeciw niemu. Aż w końcu brat wilk zdechł ze starości. Gdy go zabrakło, mieszczanie bardzo boleli, bowiem ilekroć wspomniany wilk przechodził przez miasto, jego pokojowa i łaskawa cierpliwość przywodziła na pamięć cnotę i cudowną świętość świętego Franciszka.

Bogu niech będą dzięki. Amen.

Wilk z Gubbio, Luc Oliver Merson



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij