Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

O św. Franciszku, ptakach, zajączku i cudzie rodem z Kany Galilejskiej

20.06.2020 . kg

ISF - Kraków | Instytut Studiów Franciszkańskich

Na dobrą sobotę mamy dla Was coś specjalnego. Opowieść o św. Franciszku, zwierzętach i cudzie rodem z Kany Galilejskiej. A to wszystko zostało opisane przez Tomasza z Celano w odnalezionym w 2015 r. i wcześniej nieznanym nikomu „Żywocie naszego ojca, błogosławionego Franciszka”! Zapraszamy do lektury!

Giotto, Cykl fresków z życia św. Franciszka, Kazanie do ptaków, Asyż

 

Jak wygłosił kazanie do ptaków i jak bezrozumne zwierzęta chroniły się u niego i były mu posłuszne; i o wodzie, co zmieniła mu się w wino

[…] gdy w pewnym czasie przechodził przez Dolinę Spoletańską, zbliżył się do jakiegoś miejsca koło miejscowości Bevagna, gdzie zgromadziło się ogromne mnóstwo różnego rodzaju ptaków. Kiedy święty je zobaczył, z powodu szczególnej miłości Stwórcy, gdyż kochał wszelkie stworzenia, radośnie pobiegł na to miejsce i według zwyczaju pozdrowił je, tak jakby były obdarzone rozumem. A kiedy ptaki nie odfrunęły, napełniony zdziwieniem podszedł aż do nich. A przechodząc między nimi w tę i z powrotem, dotykał swoją tuniką ich łebki i ciała. Tymczasem, napełniony radością i zadziwieniem, napominał je, by starannie słuchały słowa Bożego, mówiąc: „Bracia moi, ptacy, powinniście bardzo chwalić waszego Stwórcę i zawsze miłować Tego, który przyodział was pierzem, który dał wam pióra do latania, który pośród wszystkich innych stworzeń uczynił was wolnymi i darował wam czystość powietrza. Nie siejecie i nie żniecie, a bez waszej troski On wami rządzi”.

Na te słowa ptaszki, na swój sposób baraszkujące z radości, zaczęły wyciągać szyje, rozpinać skrzydła, otwierać dzioby i spoglądać na Franciszka. Nie ruszyły się z miejsca, dopóki, uczyniwszy znak krzyża, dał im pozwolenie i błogosławieństwo.

[…] Leśne zwierzęta, prawie jakby używały rozumu, poznawały łaskawe uczucie błogosławionego Franciszka ku nim. Bo gdy przebywał w osadzie Greccio, został mu przyprowadzony przez jakiegoś brata zajączek schwytany w sidła. A wzruszony litością wobec niego, przebłogosławiony mąż tak rzekł: „Bracie mój zajączku, przyjdź do mnie. Dlaczego tak się dałeś złapać?”. A ten, puszczony przez brata, szybko uciekł do świętego i przez nikogo nie zmuszany, spoczął na jego łonie. A święty pieszcząc go macierzyńskim uczuciem, pozwolił, aby zajączek wolno odszedł do gaju. Lecz położony na ziemi zawsze starał się biec do kolan świętego, dopóki wreszcie [Franciszek] nie kazał braciom, by odnieśli go do pobliskiego lasu.

[…]

Tak już chwalebny ojciec, przyjaciel Chrystusa, krocząc po drodze posłuszeństwa i biorąc na siebie doskonałe jarzmo Bożego poddania, dostąpił wobec Boga wielkiej godności w postaci posłuszeństwa stworzeń. Bo również woda zmieniła mu się w wino, gdy pewnego razu w pustelni Świętego Urbana ciężko zaniemógł. A spróbowawszy go, z tak wielką łatwością wyzdrowiał, że nikt nie wątpił, że był to cud boski. Prawdziwie święty, któremu tak są posłuszne stworzenia, że na jego życzenie pierwiastki obracają się w inny użytek.

Tomasz z Celano, Żywot naszego ojca, błogosławionego Franciszka, przekł. Aleksander Horowski OFMCap

(więcej o książce, historii jej odkrycia i możliwości nabycia można znaleźć tu: ŻYWOT)



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij