Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Oczami św. Maksymiliana (2)

20.02.2021 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Zapraszamy do lektury kolejnej opowieści o św. Maksymilianie, którego poznajemy przez pryzmat jego pism. Tym razem o. Piotr Bielenin opowiada o perypetiach finansowych o. Kolbego.

Od początku działalności wydawniczej św. Maksymiliana towarzyszyły kłopoty finansowe. Pieniędzy brakowało praktycznie zawsze i na wszystko. Powszechnie znana jest historia ze znalezieniem brakującej sumy na wydanie pierwszego numeru Rycerza na ołtarzu Matki Bożej Niepokalanej w Bazylice Franciszkanów w Krakowie. Sam o. Kolbe w drugim Rycerzu z lutego 1922 r. opisuje tę historię. Por. PMK 901 (t. II, 251). Ale już w pierwszym Rycerzu w tekście „Od Redakcji” wyraźnie o kłopotach ekonomicznych pisze: „Miesięcznik niniejszy, miał wyjść półtora roku temu, ale trudności finansowe, a wreszcie śmierć poważnej siły redakcyjnej [chodzi o. o. Wenantego Katarzyńca – dopisek P.B] stanęły temu na przeszkodzie. […] Wreszcie prosimy wszystkich, którym podoba się »Rycerz Niepokalanej«, by raczyli łaskawie wedle możności wspomóc pieniężnie nowo budzący się miesięcznik, gdyż koszta papieru i druku są obecnie wielkie, a pieniędzy mamy bardzo mało”. PMK 895 (t. II, s. 248).

Zresztą w tym samym pierwszym numerze w tekście podpisanym „Administracja”, oczywiście jego autorstwa, bo stanowił jednoosobowe przedsiębiorstwo, nie ukrywa przed czytelnikami, że mogą być kłopoty z regularnym wydawaniem czasopisma z powodu braki gotówki na jego druk: „Z braku kapitału zapasowego nie możemy na razie upewnić P.T. Czytelników, że otrzymają r e g u l a r n i e »Rycerza Niepokalanej«. Zależeć to będzie od zebrania na czas gotówki (z wyprzedaży numeru lub ofiar) na nakład następnego numeru; inaczej bowiem zabrnęlibyśmy w długi. Tym zaś, którzy mimo to pragną zaraz zaprenumerować niniejsze pisemko, donosimy, że prenumerata na pierwszy kwartał wynosi 70 m[arek] p[olskich]. Przy hurtownej (ponad 20 numerów) wyprzedaży dajemy 10% opustu”. PMK 893 (t. II, s. 247).

Długów, których tak się obawiał o. Maksymilian, w przyszłości jednak uniknąć się nie udało i praktycznie szły one w parze z całą jego działalnością, zarówno wydawniczą jak i jako budowniczego Niepokalanowów – najpierw polskiego, a potem japońskiego. Zresztą towarzyszyły mu już podczas druku Rycerza w Grodnie, gdzie stopniowo coraz lepiej wyposażał drukarnię. Z drugiej strony ciągle nie brakowało mu ufności w pomoc Bożej Opatrzności i we wsparcie Niepokalanej. Tak pisze w liście do swojego rodzonego brata o. Alfonsa Kolbego.

PMK nr 58 (t. I, s. 158)

Do o. Alfonsa Kolbego

P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]                                                                                              Grodno, 19 I 1923

Drogi Bracie!

Nie pisałem od dawna, bo nie miałem czasu. Co u nas słychać i co się dzieje w drukarni, opowie o. Kajetan; sądzę, że i nowej maszyny do spinania za 1 000 000 mp [marek polskich]nie pominie. – Te dwa numery już wysłane; gdyby nie doszły, to daj mi jeszcze znać, a wyślę je. – Za intencję dolarówkę »Bóg, przez Niepokalaną, zapłać«, bo też teraz kupuję stopniowo czcionki i dodatki do maszyny; więc pieniądze odpływają. Ale i przypływają: w tych dniach otrzymałem od o. Serafina z Rzymu 30 lirów, a od o. Wawrzyńca z Ameryki czek na obiecane 100 dol[arow] am[erykańskich]. Przy tym N[ajprzewielebniejszy] O. Prowincjał nie chce, bym długi wyrównywał, ale raczej pozwala na zaciąganie nowych i kompletowanie drukarni jako też zakupywanie papieru. Pieniądze ponad 15 000 otrzymałem. Kończę, bo już pierwsza i pół w nocy.

Z prośbą o westchnienie do Niepokalanej.

Twój

br. Maksymilian

W celu spłacania długów o. Maksymilian imał się różnych sposobów, między innymi prosił bliskich sobie i oddanych sprawie Niepokalanej franciszkańskich kapłanów o przyjęcie intencji mszalnych bez przekazywania stypendium, które to za zgodą zainteresowanego św. Maksymilian przeznaczał na likwidowanie długów Rycerza. Zgodnie z Prawem Kanonicznym każdy kapłan może odprawić w ciągu dnia tylko jedną Mszę świętą, za którą może przyjąć ofiarę, zwaną stypendium mszalnym. Pieniądze te służą do utrzymania się kapłana, a więc na podstawowe potrzeby życiowe. W przypadku zakonników wpływają one do klasztornej kasy, z której dba się o wszystkich we wspólnocie. Jednakże kapłan zakonny raz w miesiącu może odprawić Mszę świętą tzw. „proprię” w wybranej przez siebie intencji. O takie właśnie intencje o . Maksymilian prosi bardzo wiele razy. Por. PMK 83b (t. I, s. 189); PMK 91 (t. I, s. 198); PMK 92 (t. I, s. 198); PMK 92a (t. I, s. 199); i wiele innych.

Zresztą nie tylko pieniędzy nie wystarczało o. Maksymilianowi. Brakowało mu także ciągle czasu i rąk do pracy. Pisze o tym w liście do o. Samuela Rosenbaigera: „Aż mi przykro, że tak się opóźniam z odpisywaniem, ale co począć, gdy czasu brak. Remonty dla dostosowania lokali, montaż maszyn i – nieodstępne kłopoty i długi itd.”. PMK 90a (t. I, s. 197). A do matki w grudniu 1925 r.: „Najdroższa Mamo! Wreszcie – wykradam sobie chwilkę czasu, by przecież coś napisać. A dlatego wreszcie, bo teraz z okazji Nowego Roku w Wydawnictwie silny ruch. Dziś na przykład przyszło przeszło 200 kawałków korespondencji, a nieraz w jednym kawałku cały szereg spraw. Gdyby nie braciszek administrator, to bym sobie nie dał rady. – Cześć Niepokalanej”. PMK 93 (t. I, s. 200).

Jak widać były jednak i momenty radosne. Rzucone ziarno słowa padało na podatny grunt. Dodatkowo przynajmniej czasowo udawało się spłacać bieżące długi. Do brata o. Alfonsa pisze: „Drogi Bracie! Na świstku a krótko piszę, bo czasu nie staje. Długi «Rycerza»... spłacone – cześć Niepokalanej, bo w końcu maja jeszcze, ale za to mam wydrukować Mariankom 2 książeczki (razem 12! arkuszy) po 1000 do 1500 egz. Pieniądze za to otrzymane poszły na długi”. PMK 67 (t. I, s. 165).

I choć wobec ciągłego rozwoju wydawnictwa i zwiększania nakładu Rycerza i druku innych materiałów, zaraz pojawiają się nowe zaległości finansowe, zapału i entuzjazmu o. Kolbemu nie brakuje nawet przez moment, ale także radości z osiąganych rezultatów. I znowu fragment z listu do o. Alfonsa Kolbego, nie tylko brata rodzonego i brata w Zakonie, ale także najlepszego przyjaciela, powiernika i człowieka tak jak on płonącego miłością do Niepokalanej. A w liście tyle pasji oraz zachwytu i to … w opisie pracy maszyn drukarskich!

PMK 91 (t. I, s. 198).

Do o. Alfonsa Kolbego

P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]                                                                                              Grodno, 8 XI 1925

Drogi Bracie!

Czy mógłbyś odprawić dwie Msze św.: 1) za dusze zmarłych z prośbą o opiekę i 2) o zdrowie dla żony Pelagii Janasikowej. Bardzo bym prosił o zawiadomienie, gdy te Msze św. będą odprawione i podanie dnia, bym mógł odpowiedzieć zainteresowanym i był spokojny w sumieniu. Jałmużna po 10 zł pójdzie na „Rycerza”oczywiście.

U nas motor pędzi z szybkością 230 obrotów na minutę, dynamo ma 1200 obrotów na minutę. Światło oczywiście w ubikacjach pracowni z własnej elektrowni, no i obydwie maszyny, stara i nowa, obracają się za pomocą motorków elektrycznych. Tylko długów!!!... do 38 000 zł, ale teraz pomału zaczyna się spłacanie. – Cześć Niepokalanej.

Z prośbą o memento [wspomnienie w modlitwie w czasie sprawowania Mszy świętej – dopisek P.B.]

Twój brat

Maksymilian

Oczywiście tekstów o  kłopotach finansowych można znaleźć w Pismach całe mnóstwo i to z każdego okresu działalności. Pokazują one problemy, z którymi musiał się borykać św. Maksymilian na co dzień. Te przeciwności nie ograniczały się tylko do spraw materialnych czy technicznych, nie brakowało ludzi, i to także w zakonie franciszkańskim, którzy nie rozumieli idei o. Kolbego i dobrze kiedy byli wobec niej tylko obojętni, bo niestety nie brakło również i takich, którzy go jawnie zwalczali, uważając jego działalność za prymitywną i szkodliwą. O tym jednak opowiemy innym razem.

Na zakończenie chcę przytoczyć list św. Maksymiliana pisany z klasztoru w Niepokalanowie do o. Mieczysława Mirochny z klasztoru w Nagasaki. O. Mirochna, jeszcze jako kleryk wyjechał na misje do Japonii w sierpniu roku 1930, razem ze  św. Maksymilianem, kiedy to założyciel Mugenzai no Sono, wracał do Nagasaki z kapituły prowincjalnej.  Tam kontynuował pod okiem o. Maksymiliana swoją formację zakonną i kapłańską. Dwa lata później złożył wieczystą profesję zakonną, a w roku 1935 w Tokio przyjął święcenia kapłańskie. Nie dziwi więc, że choć o. Mirosław w momencie otrzymania korespondencji ma trzydzieści lat (urodził się w roku 1908 w Bochni), zostaje przez o. Kolbego w nagłówku listu nazwany „Drogim Dzieckiem”. Św. Maksymilian cenił o. Mirochnę, w wysłanym miesiąc później do Nagasaki liście, pisze o nim do o. Samuela Rosenbaigera, nazywając go „zasłużonym misjonarzem”. Por. PMK 707 (t. 1, s. 976). O. Kolbe w swojej ocenie się nie mylił, o. Mieczysław Mirochna na misjach w Japonii spędził prawie sześćdziesiąt lat. Zasłużył się nie tylko przez pracę wydawniczą, ale także charytatywną, zwłaszcza w okresie po wybuchu bomby atomowej w Nagasaki, który sam przeżył. Sprawa Niepokalanej była droga jego sercu do końca życia, sześć lat spędzonych w szkole św. Maksymiliana odcisnęło swój znak na całe jego życie. Miałem okazję poznać go podczas mojego nowicjatu w Kalwarii Pacławskiej, w czasie jego ostatniej podróży do Polski, na kilka miesięcy przed jego śmiercią.

Nie dziwi wdzięczność wobec Niepokalanej ze strony św. Maksymiliana w pierwszych zdaniach listu. W zaledwie kilka lat nie tylko udało się rozwinąć działalność misyjną i wydawniczą, ale udało się również przeszczepić zakon na grunt japoński. W lipcu 1938 r., a więc dokładnie w czasie powstania listu,  w Mugenzai no Sono było 17 braci Polaków, 8 braci Japończyków i 57 uczniów w internacie, wśród których była nadzieja na następne powołania. W dalszych słowach listu można się domyślić, że chodzi o. Maksymilianowi o figurę Niepokalanej, której nie można było dostać w Japonii i trzeba było ją sprowadzić z Polski. Ale według o. Kolbego figura nie będzie wysyłana. To ona sama wybiera się w podróż! Bardzo lubię to jego poczucie humoru. Zresztą kontynuowane w następnym zdaniu o chorobie braci w Niepokalanowie i Warszawie, i o tym jak to ich pukanie do nieba jest bezskuteczne, bo może zbyt uparcie trzymają się życia.

W liście nie brak i spraw technicznych dotyczących rozbudowy klasztoru, a ściślej najpilniejszej potrzeby wzniesienia nowego budynku dla Małego Seminarium Misyjnego. Sam klasztor znajduje się na zboczu góry, co jak się później okazało, było opatrznościowe podczas wybuchu bomby atomowej, bo uchroniło zabudowania Niepokalanowa od fali uderzeniowej.

Oczywiście w liście znajdują się i sprawy finansowe, o ciągłym niedoborze gotówki już tu wielokrotnie wspominaliśmy. Ale nawet te problemy nie osłabiają roztropności o. Maksymiliana, który zaleca, aby nie przyjmować jakiś długoterminowych zobowiązań, zwłaszcza w odniesieniu do sprawowania Mszy świętych z uwagi na niepewną przyszłość. W tym wszystkim nie brakuje mu jednak zaufania do Niepokalanej, która sama zatroszczy się o wszystko, co rzeczywiście służy Bożej sprawie i wyprosi, co potrzebne u Bożej Opatrzności. Być może sami bracia w Nagasaki aż takiego zaufania nie mieli, dlatego w ostatnich zdaniach listu o. Kolbe nie skąpi im braterskiego napomnienia i ojcowskiej przygany. Wymowę tych słów łagodzi jednak końcowe pozdrowienie, w tym także to przy użyciu japońskiego słowa „yoroshiku”.

Najpiękniejsze jednak zdanie, prawdziwa perła życia duchowego znajduje się w samym centrum listu. Już widzę szeroki uśmiech św. Franciszka kiedy zostały zapisane te słowa, bo według opinii św. Maksymiliana pieniędzy nie należy gromadzić, nie należy szukać i tworzyć zabezpieczenia na przyszłość, ale to, co jest wydawać na bieżąco, aby na nowo zrobić miejsce dla działania Bożej Opatrzności. I co? Miał rację? Oczywiście, że miał!

PMK nr 699 (t. I, s. 966n.)

Do o. Mieczysława Mirochny

Maryja!                                                                                                              Niepokalanów, 1 VII 1938

Drogie Dziecko

Odpisuję pokrótce na ostatni list. Dzięki Niepokalanej, że liczba dusz, które się Jej poświęcają, czy to jako bracia zakonni, czy też jako interniści, rośnie. Ładną większą figurę niełatwo było znaleźć, ale już i znaleziona, i nabyta, i wybiera się w podróż.

I u nas choroby powstają i też z przeziębienia, a nawet w tej chwili grypa powaliła sporą część braci. Co prawda to i w Warszawie nie lepiej, ale jakoś do nieba bracia dostać się nie mogą i po kilkudniowej gorączce powracają do ziemskich zajęć.

Ojciec Janusz rzeczywiście się wybiera, gorliwa to dusza i uważam, że na misjach to najważniejsze.

Co do nadzwyczajnej wysyłki o. gwardian jeszcze nie pisał, ale uważałbym, że nie byłoby celowe liczyć na procenty z uzbieranych groszy w Ameryce, lecz raczej wydać co prędzej, co się uzbierało, by umożliwić Opatrzności Bożej wysyłanie dalszych ofiar.

Pierwszy raz słyszę o zobowiązaniu się do dwóch Mszy św. co miesiąc. Uważam, że to nie jest praktyczne. W każdym razie chyba prawnie wedle Konstytucji nie przeprowadzone, a na przyszłość niepotrzebnie wiążące swobodę ruchów na zawsze, chociaż by kiedyś, przypuśćmy, zaledwie jeden ojciec był (prześladowania, wojny). Najlepiej przyjmować tylko na czas określony.

Co do groszy przesyłanych na chłopców mam nadzieję, że przy pomocy Niepokalanej uda nam się i extra posłać. Zresztą bądźmy już spokojni. Jeżeli Niepokalana będzie czegoś chciała, to żadne niemożliwości nie dadzą rady stanąć Jej na przeszkodzie.

Chciałbym i ja zobaczyć kopię planu rozbudowy, który zapewne do Prowincjałatu do zatwierdzenia wysłaliście. Uważam, że nie ma konieczności przemieniać kosztownie górę na równinę, chociażby nawet przyszło jeszcze gdzieś dokupić nieco terenu równiejszego na wygodne boisko i Małe Seminarium Misyjne, czy to w Nagasaki, czy też gdzie indziej.

Zresztą to są tylko moje myśli, a już przez N[ajprzewielebniejszego] O. Prowincjała Niepokalana swoje myśli Wam powie. A tu chodzi tylko o to, by Ona i tylko Ona rządziła.

Czasem mnie się zdaje, że Pan Jezus mógłby pod pewnym względem pod waszym adresem powiedzieć to, co powiedział Apostołom: „Małej wiary, czemuście zwątpili” [Mt 14,31]. Czyż nie budujemy jedynie na Opatrzności Bożej przez Niepokalaną?

W Niepokalanej

br. Maksymilian Ma Kolbe

PS – Serdeczne pozdrowienia, „yoroshiku”, z prośbą o modlitwę, dla kochanych seminarzystów.

o. Piotr Bielenin

A tu można zapoznać się z pierwszym odcinkiem naszego cyklu: Oczami św. Maksymiliana (1).


Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2018.

Dostępne w sprzedaży:

Niepokalanów, 96-515 Teresin

tel. 46 864 22 08

e-mail: wydawnictwo@niepokalanow.pl

www.wydawnictwo.niepokalanow.pl



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij