Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

„Piękna kobieta, wielka dama teatru, ofiarny społecznik”

12.11.2018 Jan Maria Szewek

W kościele środowisk twórczych w Gdańsku w czwartek 8 listopada 2018 r. artyści, politycy, samorządowcy, duchowni i widzowie Teatru Wybrzeża pożegnali wybitną aktorkę i działaczkę społeczną śp. Halinę Słojewską-Kołodziej.

„Przyszło jej dzielić swe bogate życie na pracę artystyczną i społeczną: pomoc prześladowanym, działania charytatywne, podziemne, niezależne życie artystyczne (…). Przez całe dziesięciolecia Halina Słojewska była symboliczną postacią pomorskiej kultury, laureatką gdańskich i pomorskich nagród, a przede wszystkim żywym wcieleniem podstawowych idei pierwszej Solidarności, człowiekiem, który łączy innych, pomaga i wyciąga dłoń. Taką ją zapamiętamy” – mówił Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w swoim wystąpieniu podkreślał, że zmarła była bardzo niezwykła, pełna miłości do ludzi i sztuki.

„Halina Słojewska była także świadomym obywatelem naszego miasta, świadomym obywatelem Polski. W pamiętnym sierpniu 1980 r. wraz z innymi aktorami Teatru Wybrzeże wspierała strajkujących stoczniowców występami w Sali BHP. W latach Stanu Wojennego znalazła się w grupie artystów nie tylko niosących ludziom dobre słowo, ale współorganizującą pomoc prawną i materialną dla rodzin represjonowanych działaczy Solidarności. Od stycznia 1988 r. działała w Gdańskim Komitecie Obywatelskim Solidarność. Bez wątpienia wielkie są jej zasługi dla odzyskania przez Polskę wolności” - przypomniał.

W imieniu gdańskich artystów zabrała głos Małgorzata Talarczyk, szefowa gdańskiego zarządu oddziału Związku Artystów Scen Polskich (ZASP), nazywając zmarłą piękną kobietą, wielką damą teatru, wybitną aktorką i reżyserem, prawdziwym bojownikiem pełnym taktu i wyszukanego gustu, koneserem sztuki, ofiarnym społecznikiem, wrażliwym na ludzkie losy i potrzeby, odważnym, niezłomnym i prawym człowiekiem.

Wszyscy przemawiający w świątyni, żegnając zmarłą, wspominali jej życiową miłość – Mariana Kołodzieja, wybitnego plastyka, scenografa, honorowego obywatela Gdańska, autora monumentalnej ekspozycji o gehennie obozowej „Klisze pamięci. Labirynty”, ofiarowanej Centrum św. Maksymiliana w Harmężach k. Oświęcimia. Stąd obecność na liturgii pogrzebowej franciszkanów z wikariuszem krakowskiej prowincji o. Mariuszem Koziołem na czele.

W okolicznościowym kazaniu kustosz Centrum o. Piotr Cuber nawiązał do tej powszechnie znanej w środowisku niezwykłej więzi miłości łączącej małżonków. „Dziś drodzy bracia i siostry stoimy przy urnie z prochami śp. Haliny Słojewskiej Kołodziej, którą śmierć uwolniła z okowów cierpienia. Była z pewnością osobą, która nie bała się śmierci, ale której los nie oszczędził cierpienia. I nie myślę tu jedynie o cierpieniu fizycznym, które dotknęło ją w ostatnich miesiącach jej życia, ale bardziej o cierpieniu psychicznym, jakie przeżywała przez długie dziewięć lat po śmierci Mariana”.

„Pamiętam jak przedziwne rzeczy działy się z nią, gdy zbliżała się rocznica śmierci Mariana. Jakby odczuwała to całą sobą. Słabła, gasła, i stawiała pytania: po co jeszcze żyję? Dlaczego nie mogę być z Marianem? Zawsze wtedy odpowiadałem, żeby nie poganiała Pana Boga, bo On wie co robi i kiedy kogo ma wezwać” - dodał.

Franciszkanin wykazywał, jak wielkim wsparciem była śp. Halina dla męża-artysty za jego życia i po jego śmierci. „Podziwiałem zaangażowanie Haliny w prace Mariana, w tworzenie i wykańczanie wystawy w Harmężach. Widziałem jak walczyła niczym lwica o młode o wypełnienie woli Kołodzieja do końca. Troska o każdy szczegół, o każdy detal, aby był zgodny z wizją Kołodzieja” – opowiadał zakonnik.

„Ciągnęło ją do Harmęż, do Marianka. Interesowała się wszystkim, co dzieje się na wystawie i wokół niej. A kiedy już nie mogła przyjeżdżać i była coraz słabsza, dzwoniła, a później już tylko czekała na telefon i na garść informacji. Zawsze się wtedy ożywiała. Czy przyjeżdżają grupy, czy jest młodzież, kto z braci oprowadza, kto odwiedził wystawę, co z remontami zabezpieczającymi wystawę, a co z japońskim ogrodem… I nigdy nie było jej dość informacji” – relacjonował o. Piotr Cuber.

O „Kliszach pamięci. Labiryntach” można więcej przeczytać na stronie Centrum św. Maksymiliana.

jms



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij