Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Poganie, widzowie, uczniowie

14.04.2019 Andrzej Prugar

We Franciszkańskim Kalendarzu Liturgicznym czytamy, że obrzędy Wielkiego Tygodnia odznaczają się wielką godnością chrześcijańską oraz mocą i skutecznością dla ożywienia życia chrześcijańskiego. Duchowe odnowienie wiernych w Chrystusie dokona się wtedy, gdy wierni wezmą udział w zewnętrznych obrzędach, których nie można zastąpić przez nabożeństwa inne, pozaliturgiczne. W tych świętych dniach (Triduum Paschalnego) obrzędy chrześcijańskie odbywają się w kościołach w sposób uroczysty i po południu.

Święta Liturgia Kościoła zawsze, a szczególnie w tych dniach, przewyższa wszystkie rodzaje pobożności i zwyczaje, choćby najlepsze. Dlatego pilnie i starannie należy przygotować się do ich sprawowania i udziału: asystujący, posługujący, duchowni i świeccy (Wprowadzenie w Wielki Tydzień, w naszym Kalendarzu, oparte o teksty zawarte w „Zwycięzca śmierci”, s. 5-63).

W zakończeniu opisu Męki Pańskiej, w trzech wersetach Ewangelii św. Łukasza, mamy opis sytuacji po śmierci Jezusa.

"Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu" (Łk 23,49). 

Św. Łukasz mówi pozytywnie o uczniach, że byli obecni na Kalwarii. Razem z kobietami, które się przypatrywały. Uczeń jest przy Mistrzu, ale zawsze jako uczeń czyli trochę z daleka, to znaczy nie dorasta, po prostu się uczy. Powodów oddalenia może być wiele, ale na pewno droga za Jezusem nie jest łatwa. Mistrz jest nie tylko wymagający, ale to sam Pan Nasz Jezus Chrystus. Kobiety idą z uczniami za Jezusem od Galileli, czyli od początku, ale i tak nie mogą się napatrzeć. Co oglądają? Jezusa, który jest współczuciem Boga dla świata. Patrzących jednak ma ogarniać nie tylko to samo współczucie wobec świata, ale oko, sługa serca, ma doprowadzić do utożsamienia się z Tym, na Którego patrzy (S. Fausti). A patrzy przecież na pokorną ofiarę miłości.

Pokora nie jest działem człowieka wobec Boga - mówi Romano Guardini. To nie człowiek jest źródłem pokory. Droga pokory nie wiedzie z dołu do góry. Kiedy skłaniamy głowę przed Bogiem jest to właściwy stan rzeczy. Niższy staje wobec wobec Najwyższego. Kiedy Bóg, czyli Najwyższy, schyla się przed małym i grzesznym stworzeniem, to jest pokora! Czytamy więc w Niedzielę Palmową wspaniały hymn św. Pawła o pokorze, uniżeniu Boga (Flp 2, 6-11). Jezus jednak nie tylko zstąpił z nieba na ziemię, ale przez ogołocenie, o którym mówi św. Paweł, wskazuje na drogę pokory, która biegnie o wiele głębiej. Jezus uczynił się jakby pustym, dotykając naszej egzystencji ku nicości. To jest możliwe do zrozumienia dla nas tylko z daleka tak, jak z daleka stoją uczniowie na Golgocie podczas ukrzyżowania i po śmierci Pana. Ale po to właśnie jest kolejne uobecnienie Paschy, abyśmy zrobili krok bliżej w stronę wielkiej tajemnicy naszej wiary.

Są różne rodzaje nicości… Bóg stworzył świat z niczego. Był tylko On, był wszystkim, a oprócz Niego nie było nic. Stworzył Bóg aniołów, wszechświat, świat i człowieka. „Człowiek nie istnieje prostym istnieniem jak kamień czy zwierzę, lecz jest przeznaczony ku dobru. Powinien się realizować w płynącym z wolności posłuszeństwie Bożej woli. Kiedy zgrzeszył, nie był już tą samą istotą, co przedtem, tyle że winną, lecz istotą z gruntu zakwestionowaną. Miał żyć ku Bogu, a tymczasem odpadł od Boga. Istniał teraz ku nicości. Ale nie ku czystej, dobrej nicości jeszcze-nie-istnienia, lecz ku zniweczeniu przez zło. Zniweczenie to nigdy nie dochodzi do skutku całkowicie, bowiem człowiek, który sam siebie nie stworzy, nie może się też przez grzech unicestwić; niemniej staje się ono celem, ku któremu dynamika istnienia zmierza. Oto tego straszliwego punktu… musiało dosięgnąć zamierzone przez Boga odkupienie” (R. Guardini, Bóg. Nasz Pan Jezus Chrystus. Osoba i życie, Warszawa 2018, ss. 432-434).

Jak pokorny sługa, a nawet niewolnik, będąc bez grzechu, Jezus dotknął naszego bezsensownego unicestwienia i pustki, aby nas zawrócić z drogi - biegu ku coraz głębszemu unicestwieniu.

„Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy” (Łk 23,47).

Żołnierz i poganin na Golgocie zaczął uwielbiać Boga. Choć intelektualnie i duchowo był daleko od prawdziwej wiary, dotknęło go ogołocenie Jezusa, na które patrzył. Łukasz opisał setnika wyrażeniem, które poprzez zastosowanie formy gramatycznej, oznacza wielokrotnie powtarzaną modlitwę uwielbienia. To nie było jednorazowe wyznanie wiary i okrzyk chwały, ale w setniku po prostu zaczęło się uwielbienie! Zaczął je w sobie nosić! Nic dziwnego, właśnie tego pragnie Nasz Zbawiciel. Aby sens istnienia ku dobru przybrał w nas formę uwielbienia Jezusa, słowem i życiem! Aby Jego sprawiedliwość stawała się naszą szatą, mimo zbroi, którą jeszcze nosimy, broni, której używamy, środowiska pogańskiego, w którym tkwimy! 

„Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi” (Łk 23,48).

W powyższym wersecie mamy ludzi, którzy zbiegli się na to widowisko. Jednak nie ciekawość była finałem ich obecności pod krzyżem Jezusa, ale wracali, bijąc się w piersi na znak pokuty i żalu za grzechy. Właśnie! Wracali inni, jako pokutnicy, zaczęli odbijać się od dna swej bezsensownej ciekawości i pustki, egzystencji bez Boga. Złapali się nadziei, którą zobaczyli. To dobry początek drogi ku nawróceniu o wiele głębszemu. Ku radości z powodu Sługi Pokornego, który ogołoceniem swoim dotknął miejsca naszego wiecznego spadania w nicość. Wszyscy możemy zawrócić ku Bogu dzięki Jezusowi: poganie, uczniowie, widzowie.     

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij