Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Przyjąć dar i stać się darem

25.11.2021 . kg

Posłaniec św. Antoniego | Redakcja magazynu franciszkańskiego

Zbliża się grudzień – czas, kiedy wzajemnie się obdarowujemy, czy to prezentami czy swoją obecnością. A co o darze, jego przyjmowaniu i tym, że sami możemy stać się darem dla drugiego mówił św. Franciszek? Na to pytanie odpowiada o. Andrzej Zając. Zapraszamy do lektury.

Kiedy Franciszek dał się już Bogu przyciągnąć do siebie, przekonał się, że hojność Boga nie zna granic. Kolejne doświadczenia były dla niego potwierdzeniem, jak dobry jest Bóg, który sam stał się darem dla niego, podobnie jak darem był dla niego człowiek.

Bracia darem od Pana

Pod koniec kwietnia 1208 r. u Franciszka pracującego przy odbudowie kościółka San Damiano pojawili dwaj młodzi ludzie: Bernard z Quintavalle i Piotr Cattani. Zaintrygowani jego przykładem, chcieli dzielić razem z nim życie. Zasięgnąwszy rady u Pana poprzez trzykrotne otwarcie Pisma Świętego w kościele św. Mikołaja, przyłączyli się do niego. Po nich zaczęli wkrótce pojawiać się kolejni bracia. O tym wydarzeniu po latach Franciszek wspominał w swoim testamencie: „I po tym, jak Pan dał mi braci, nikt mi nie wskazywał, co mam robić, lecz sam Najwyższy objawił mi, że powinienem żyć na kształt świętej Ewangelii”. On wiedział, że to Pan dał mu braci, że to nie dzieło przypadku, ale że byli oni darem od Boga.

Franciszek był świadom, że Pan dał mu nie tylko braci, ale dał mu rozpocząć czynić pokutę, że On sam wprowadził go między trędowatych, że w kościołach dał mu wiarę, dzięki której zaczął modlić się i uwielbiać Pana, że dał mu wiarę w kapłanów, że objawił mu pozdrowienie: „Niech Pan da ci pokój!”, a do tego jeszcze dał mu prosto i czysto napisać regułę i słowa testamentu. Czuł się szczodrze odbarowany przez Pana, który – jakby powiedziała Klara – jest hojnym Dawcą, Ojcem miłosierdzia, chwalebnym Dobroczyńcą. To, co go spotykało, interpretował właśnie w ten sposób, wiedząc, że wszystko co się dzieje, dzieje się dla jego dobra, a za wszystkim kryje się łaskawość Boga, który go prowadzi, kształtuje i upodabnia do Jezusa.

Jezus największym darem

W swoich modlitwach składał dzięki Ojcu, prosząc jednocześnie, aby jego uwielbienie wydoskonalał Syn Jego umiłowany, „przez którego – jak pisał – tyle dla nas uczyniłeś”. Franciszek był poruszony tym, ile nieogarniony Bóg uczynił dla człowieka. Sama prawda o Wcieleniu nie tylko wzruszała go, ale stawała się dla niego ostatecznym argumentem do życia w pokorze i ubóstwie: „bo Pan dla nas stał się ubogim na tym świecie”. Cały czas podkreślał ten pierwszy powód, dla którego niewidzialny, nieskończony i wszechmocny Bóg zstąpił na ziemię, przyjmując kruchość człowieczeństwa. Syn Boży stał się człowiekiem dla nas! Stał się najcudowniejszym darem od Ojca dla człowieka.

W Oficjum, które skomponował, wzorowanym na psałterzu, napisał: „Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy. Ponieważ najświętsze, umiłowane Dziecię zostało nam dane i narodziło się dla nas”. Najświętsze Dziecię zostało dane ludziom i dla ludzi się narodziło, aby być tak blisko, by człowiek mógł zobaczyć, jak Bóg go kocha. A jakby tego było mało, to przypieczętował ten dar miłości swoją męką i śmiercią: „Wola zaś Ojca była taka, aby Syn Jego błogosławiony i chwalebny, którego nam dał i który narodził się dla nas, ofiarował siebie samego przez własną krew jako ofiara i żertwa na ołtarzu krzyża nie za siebie, przez którego stało się wszystko, ale za nasze grzechy, zostawiając nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady”.

Eucharystia – codzienny dar i wezwanie

Franciszek odkrył również, że ten dar, jaki Bóg Ojciec ofiarował człowiekowi w swoim Synu, nie zamknął się w samym tylko Wcieleniu, ale że on wciąż się dzieje w Eucharystii. Bo jak niegdyś zstąpił do łona Dziewicy, tak teraz zstępuje na ołtarz w ręce kapłana. I jak niegdyś dał się zobaczyć w ciele Jezusa, tak teraz daje się zobaczyć pod postacią chleba i wina. Jak wtedy, tak i teraz jest żywy i prawdziwy, działający cuda. Jak rozumiał tę tajemnicę, można wywnioskować z modlitwy Ojcze nasz, nad którą medytował: „Chleba naszego powszedniego: umiłowanego Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, daj nam dzisiaj: na pamiątkę i dla zrozumienia, i uczczenia miłości, którą nas darzył, oraz tego, co dla nas powiedział, uczynił i wycierpiał”.

Dla niego Eucharystia była nie tylko pamiątką męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, ale również Jego narodzin w ludzkim ciele. O tym niezwykłym akcie pokory i łaskawości względem człowieka nieustannie przypominał: „O przedziwna wielkości i zdumiewająca łaskawości! O wzniosła pokoro! O pokorna wzniosłości, bo Pan wszechświata Bóg i Syn Boży, tak się uniża, że dla naszego zbawienia ukrywa się pod niepozorną postacią chleba! Patrzcie, bracia, na pokorę Boga i wylewajcie przed Nim serca wasze, uniżajcie się i wy, abyście zostali wywyższeni przez Niego. Nie zatrzymujcie więc niczego z siebie dla siebie, aby was całych przyjął Ten, który cały wam się oddaje”. Przyjmując Boga, który staje się darem, nie chciał inaczej odpowiadać, jak tylko przez stawanie się bezgranicznie darem dla Niego. Wiedział też, że darem dla Boga można stać się w pełni, będąc darem dla drugiego człowieka. To właśnie Eucharystia była dla Niego nie tylko objawieniem nieskończonej miłości Boga, ale również wezwaniem do bezwarunkowej miłości.

Andrzej Zając OFMConv


Artykuł ukazał się na łamach magazynu franciszkańskiego „Posłaniec św. Antoniego z Padwy” nr 2/2019. Zapraszamy na stronę pisma: www.poslaniecantoniego.pl.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij