Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Przyjąć Jezusa - Wcielone Słowo Boga

25.12.2019 Andrzej Prugar

Istnieją dwie postawy wobec Słowa Wcielonego, Bożego Narodzenia czyli Boga, który stał się Człowiekiem: „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,11-12). Z tego samego tekstu, prologu św. Jana, można wywnioskować, że skoro w Słowie - Jezusie jest życie i światłość (J 1,4) to ci, którzy nie przyjmują Jezusa oddalają się i od życia, i od światłości prawdziwej. Postawa przyjęcia lub nie przyjęcia Jezusa posiada więc najmocniejsze konsekwencje jakie możemy sobie jako ludzie wyobrazić: stać się dzieckiem Boga albo egzystować w ciemnościach bez sensu. Nie chodzi tylko o ten świat, ale o wieczność. W Ewangelii św. Jana takie jest znaczenie Logos - Słowo - Sens - Jezus Chrystus.

Rzeka, której żródło wyschnie, przez jakiś czas będzie płynąć, ale w końcu wyschnie. Rzeka, której źródłem staje Źródło źródeł, płynąć nie przestanie, a jej bogactwo i czystość może tylko wzrastać.

Co to znaczy „przyjąć” lub „nie przyjąć” Jezusa? Patrzmy na Maryję i Józefa. Uczynić swój dom, domem Jezusa. Więcej, zanim dom Maryi i Józefa stał się domem Jezusa, Maryja i Józef przyjęli Jezusa w swoje najcenniejsze i intymne dobra duchowe. To faktycznie zmieniło ich życie. Okazali posłuszeństwo i wielkoduszność, rośli, dorastali wraz z Jezusem, aż wypełniły się ich dni na tym świecie. Wszystko z Nim, wszystko w Jego Imię. Życie ich stało się jak życiodajna rzeka na pustyni. Nawet słów nie wypowiadał Józef, ale dom, który zbudował, ma się dobrze do dziś i taki pozostanie na wieki. 

Mamy jeszcze w Ewangelii św. Jana inne miejsce, które rzuca światło na słowo "przyjąć". Jezus w najważniejszej godzinie życia, na krzyżu, w ostatnim akcie swojej mesjańskiej misji, oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi i "od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie" (J 19,27b). Maryja staje się skarbem serca umiłowanego ucznia. Dar od Jezusa w godzinie zbawienia nie jest darem niepotrzebnym, ale istotnym.

Owocem przyjęcia Jezusa jest dziecięctwo Boże. Maryja pomaga właśnie na tej drodze każdemu wierzącemu, który przyjmuje Matkę Jezusa. Nie jest tak, że wszyscy od poczęcia, urodzenia, czy niezależnie od religii, są jakby automatycznie dziećmi Bożymi. Jesteśmy stworzeni przez Boga i jesteśmy ludżmi, a dziećmi Bożymi stajemy się - jak mówi wspomniany werset św. Jana - przez wiarę, przez przyjęcie Słowa Wcielonego! Do wiary jest zdolny każdy człowiek jako istota rozumna i wolna. Nie jest zdolne do wiary zwierzę, ani żadna rzecz. Rozmywanie i zacieranie granic pomiędzy światłem i ciemnością to również znak naszych czasów. 

Zaostrza się więc na naszych oczach walka światła i ciemności. Dożyliśmy czasów, kiedy staje się czymś popularnym pomijać, okazywać niewdzięczność, a nawet pogardę wobec Jezusa Chrystusa i drogi, którą Bóg przyjął, aby być z nami. 

Kilka lat temu Komisja Europejska zleciła wykonanie ponad 3 mln unijnych terminarzy dla uczniów szkół średnich. W kalendarzu nie znalazła się informacja o świętach Bożego Narodzenia, pomimo że pojawiły się wzmianki o świętach żydowskich, muzułmańskich, a nawet hinduskich. Właśnie z okazji nadchodzących świąt Komisja Europejska przekazała szkołom 3 mln 51-stronicowych terminarzy, w których zawarto informacje o Unii Europejskiej. Pod datą 25 grudnia nie pojawiła się nawet mała wzmianka o obchodzonym przez chrześcijan Bożym Narodzeniu. 

W tym roku jako tzw. świąteczny dodatek Netflix (internetowa wypożyczalmnie filmów) promuje film “Pierwsze kuszenie Chrystusa”, który przedstawia Jezusa jako homoseksualistę, Jego uczniów jako alkoholików, a Maryję jako cudzołożnicę. Brazylijscy filmowcy z grupy ”Porta dos Fundos”, którzy wyprodukowali film usprawiedliwiają swoją twórczość prawem do „wolności słowa" i „wolności wyrazu artystycznego”. 

A jednak „Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,5). Ciemności ducha pokonuje się intensywnością światła. Jezus powiedział, że kiedy „wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu” (Mt 24,12). Ci, którzy przyjęli Słowo Wcielone są nadzieją świata. Skąd mieć siłę w takim świecie, w którym wzmaga się pomijanie i odrzucenie Słowa Wcielonego? 

Z wielkim bólem Jezus mówił do św. Faustyny: „Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii św. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham ich tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami - one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym, a przecież mam Serce pełne miłości i miłosierdzia. - Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która bardzo kocha swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki, rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. - To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłości” (Dzienniczek, p. 1447).

Tak, Jezus poprzez tych, którzy Go przyjmują, pragnie stać się światłością dla świata.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, Refektarz zakonny przed Wigilią w klasztorze św. Franciszka, Kraków

 

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij