Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Reszta jest milczeniem…

07.09.2017 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

O tajemniczych kryptach pod krakowskim klasztorem, żołnierzu z armii napoleońskiej i zakochanej w nim hrabinie, oraz o „miłości ponad śmierć silniejszej” opowiada w ten melancholijny wrześniowy dzień Mariola Wiertek. Zapraszamy do lektury!

Czy w klasztorze można usłyszeć  historię o zakazanej  miłości „ponad śmierć silniejszej”? Już raz udowodniłam, że tak! Tym razem zapraszam  do krakowskiego kościoła reformatów pod wezwaniem  św. Kazimierza Królewicza przy u. Reformackiej 4. Jest  zlokalizowany w jednym z najbardziej urokliwych  zaułków Krakowa. Choć znajduje się w ścisłym centrum, stanowi swoistą oazę ciszy i spokoju.

Jego największą tajemnicą i sensacją są krypty, które od 1672 r. były miejscem pochówku zakonników. Specyficzny mikroklimat tego pomieszczenia spowodował swoistą mumifikację ciał i znajdują się one w dobrym stanie bez stosowania żadnych środków chemicznych. Księgi klasztorne informują, że pochowano tutaj 730 osób świeckich i 250 zakonników. Aktualnie w otwieranych  wyłącznie 2 i 3 listopada kryptach można zobaczyć ok. 50  sarkofagów. Wśród nich zainteresowanie zwiedzających wzbudzają ustawione obok siebie trumny nieznanego żołnierza w mundurze armii napoleońskiej i hrabiny Domicelli Skalskiej.

Z ich osobami wiąże się również piękna legenda o miłości, zaś wątek głównej bohaterki kojarzy się nieco z filmem „Jasminum” Jana Jakuba Kolskiego. A wszystko zaczęło się  dawno dawno temu, w mroźną zimową noc…

Zima 1812 r. była wyjątkowo ciężka. Doświadczyła tego boleśnie armia Napoleona, która po przegranej batalii podczas wojny francusko-rosyjskiej  w rozsypce ewakuowała się z  terenów Rosji. Żołnierze byli całkowicie nieprzygotowani do starcia ze srogą rosyjską zimą. Ich  eleganckie mundury świetnie wyglądały w Paryżu czy  podczas spaceru na Riwierze, lecz nie nadawały się na syberyjskie mrozy.

I właśnie w taką zimową noc do bram klasztoru zastukał ciężko ranny żołnierz w mundurze armii Napoleona Bonaparte. Zakonnicy zaopiekowali się nim troskliwie, jednak zmarł, nie odzyskawszy przytomności. Pochowano go anonimowo w klasztornych kryptach.

Po kilkudziesięciu latach w mroźną zimową noc znów ktoś zastukał do furty. Tym razem była to kobieta. Przedstawiła się jako hafciarka ornatów i obrusów kościelnych. Poprosiła o nocleg, a później o gościnę. Pozostała w klasztorze przez 20 lat sprzątając kościół i wykonując bezinteresownie różne posługi. Gdy w 1864 r. zmarła, okazało się, że nie jest to zwykła „kościelna babka” (tak ją odbierano), tylko hrabina Domicella Skalska z zamożnej magnackiej rodziny z Wołynia. Przez wiele lat mieszkała w Paryżu i była wielką damą. Uciekła z domu podczas kampanii napoleońskiej i rodzina nie znała jej dalszych losów. Krążyły plotki o jej potajemnej miłości do francuskiego żołnierza i gdy zniknęła, pomyślano, że wraz z nim wyjechała do Francji.

Testament hrabiny naprowadził zainteresowanych jej osobą na pewien trop, ale nie wyjaśnił wszystkich tajemnic i zagadek. Domicella Skalska zapisała cały swój majątek klasztorowi, wyrażając tylko jedno życzenie – pragnęła być pochowana w kryptach obok trumny żołnierza w napoleońskim mundurze. Domyślono się, że on i hrabina musieli być w sobie bardzo zakochani. Tak bardzo, że gdy  nie wrócił z Rosji, opuściła dom rodzinny i wyruszyła na jego poszukiwania. Dysponując dużym majątkiem, mogła nie tylko mieszkać w ojczyźnie ukochanego, lecz również opłacać koszty szukania jego śladów. Pobyt we Francji z pewnością wiązał się z przekonaniem, że żołnierz prędzej czy później powróci w rodzinne strony lub może już tam jest? Bywa tak, że ofiary wojny nie zawsze są w stanie ze względu na stan zdrowia podać swoje. Hrabina Skalska nigdy nie zwątpiła w  wierność kochanego mężczyzny i po kilkudziesięciu latach w końcu dotarła do miejsca jego pochówku, które na dalsze lata życia stało się jej domem.

Ta poruszająca historia nasuwa z pewnością czytelnikom wiele pytań i refleksji. Zastanawia fakt, że Domicella przez tyle lat nie wspomniała ani razu o uczuciu łączącym ją z żołnierzem. A może po prostu wysyłała jakieś sygnały, ale nikt jej o to nie zapytał? Dlaczego nawet w testamencie nie podała jego nazwiska, aby napisać je na grobie? Musiała być świetną aktorką, skoro przez tyle lat nikomu nie przyszło do głowy, że skromnie ubrana kobieta sprzątająca kościół jest w rzeczywistości bogata i wykształcona. Zadziwia jej wierność i siła uczucia – świat bez ukochanego nic już dla niej nie znaczył. Gdy  wypełniła swą misję i go znalazła, pragnęła tylko być blisko… za wszelką cenę…

Analizując tę historię pomyślałam, że często okazujemy obojętność i dystans  wobec osób, które dużo czasu spędzają w kościele, niekiedy  proszą o datki, są dziwnie ubrane… Nikt ich nie pyta o imię, wykształcenie, historię życia, choć czasem zaskakują mądrością, bogatym słownictwem, inteligencją… A przecież – parafrazując tekst  „Desiderata” – „oni też mają swoją opowieść”.

Domicella Skalska i jej nieznany z nazwiska ukochany – jak w starej  legendzie – choć za życia nie mogli być razem,  teraz na wieki spoczywają obok siebie w mrocznych kryptach Klasztoru Ojców Reformatów, rozjaśniając je świadectwem miłości „ponad śmierć silniejszej”. I tylko tyle o nich wiemy. „Reszta jest milczeniem…”.

Mariola Wiertek

Galerię zdjęć z reformackich krypt można znaleźć tu: KRYPTY U REFORMATÓW.


Serwis franciszkanie.pl zastrzega wszelkie prawa do publikowanych treści. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości portalu internetowego www.franciszkanie.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości serwisu lub jej sprzedaż, są bez uprzedniej pisemnej zgody zabronione i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij