Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Rozpalić serce

26.04.2020 Andrzej Prugar

Zauważyłem na przestrzeni lat, że podczas Wigilii Paschalnej, przy poświęceniu ognia, nie jest łatwo zapalić Paschał. To bardzo delikatny moment. Wszystko dzieje się na zewnątrz świątyni, czasami wieje wiatr, trzeba się naprawdę skupić i pilnować, aby Paschał mógł być spokojnie rozpalony, a ogień przeniesiony do świątyni. Potem już w samej świątyni jest łatwiej. 

Tak jak nie jest łatwo rozpalić Paschał, tak i nie jest łatwo rozpalać i podtrzymywać płomień naszej wiary czy wierności Panu. To znane nam doświadczenie. Choć przecież zawsze coś nas rozpala, coś nas motywuje, intryguje, popycha do działania. 

Dwaj uczniowie, którzy odchodzili od Jeruzalem doświadczyli jakby dwóch rodzajów ognia. Najpierw byli przez lata rozpaleni „mocą słów i czynów Jezusa” (Łk 24,18). To ich bardzo motywowało w drodze za Jezusem, mieli nadzieję, że wszystko pójdzie w stronę wyzwolenia, a może i dominacji narodu. Przy Chrystusie pełnym mocy widzieli lata rozkwitu. Ten ogień był jednak ogniem przejętych oczekiwań, a nie przyjętą prawdą o Mesjaszu. 

Ogień sukcesu materialnego, duchowego i wszelkiego sukcesu to mocny ogień, który może nas bardzo rozpalać. 

A jednak to, co zostało Kleofasowi i jego towarzyszowi po spotkaniu z Wędrowcem, którym okazał się żyjący Jezus, streszczają w zdaniu: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24, 32). "Pałać” to palić się, płonąć, rozświetlać i ogrzewać. Ale to jest już inny ogień - na końcu ich drogi. Ogień, który ich rozpalił był w Słowie Boga Żywego, w Piśmie Św. Kiedy Jezus rzucił światło na minione trzy dni, okazało się, że ogień, którym żyli do tej pory był niszczący i odwracający od Boga. Ogień ten wyrzucał ich właśnie na zewnątrz świętych wydarzeń. Ten nowy ogień, nowy płomień dał im tyle odwagi, że przestali uciekać, wrócili, aby opowiedzieć, że Jezus żyje i opowiedzieć to, co dla nich uczynił Żyjący. 

Jezus jednoznacznie zwrócił uczniom uwagę, a w zasadzie napomniał, że nie wysilili się, aby odczytać historię poprzez słowo Boga: „O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?" (Łk 24, 25-26).

Nieskore serca do wierzenia, to serca leniwe. Serca uległe światu i poszukiwaniu sukcesu oraz bezpieczeństwa na tym świecie. Rozpalane ku ostatecznej porażce. Łatwo to zweryfikować. Czyż nie jest stratą czasu dla człowieka sukcesu pochylanie się nad Biblią, spokojne trwanie przed Jezusem na modlitwie, czy przed Najświętszym Sakramentem? Droga uczniów do Emmaus jest dobrą ikoną modlitwy (ucieczka, bunt, przyjęcie Obecności, szczera rozmowa, przyjęcia napomnienia, korekty i sensu ze słowa Bożego, od Jezusa Baranka, wreszcie Komunia, zjednoczenie). To codzienna droga, którą przechodzimy: od naszego rozpalenia, do ognia, który jest z Boga.

Słyszałem kiedyś wypowiedź mnicha z Góry Athos: „Idziemy jak po linie między dwoma ogniami. Wiemy, że istnieje płomień piekła i namiętności, ale również wiemy, że istnieje płomień Bożej miłości”.

Jak iść pewnie i bezpiecznie? Co właściwie mnie ubezpiecza? Nie złoto i srebro nas wybawiło i wybawia, czyli nie jest bezpieczeństwem nasza siła, ale drogocenna krew Baranka nieskalanego i bez skazy - powie św. Piotr w swoim Liście (1 P 1, 18-19). Krew Baranka - Jezusa - daje życie, płynie w nas kiedy z Nim rozmawiamy, przyjmujemy Jego myśli, kiedy okazujemy Mu posłuszeństwo. Krew Baranka płynie w Piśmie Świętym, a sakramentalnie w Eucharystii. To niemożliwe, aby kochający Bóg pozostawił nas w grobie naszego wypalania się ku śmierci. Tak jak Miłość Boga wyprowadziła z grobu Syna, tak również chce to samo uczynić z nami. Teraz szczególnie z grobu lęku.

Angażując się w myśli Boga odwracamy oczy i serce od ognia piekielnego i każdego lęku. Kościół, każdy z nas dziś modli się Psalmem 16: „Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię radości przy Tobie i wieczne szczęście po Twojej prawicy”. Skoro Bóg ukazał nam drogę w Jezusie to pokaże nam i każdy krok na Jego drodze. Rozpali serce. Dzisiaj. Każdego dnia.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, Płomień Paschału w kaplicy seminaryjnej

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij