Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Santo Bambino

26.12.2020 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Pod koniec XV wieku, około 1480 roku, pewien franciszkanin udał się do Ogrodu Getsemani w Jerozolimie, zerwał pokaźną gałąź oliwną i w przypływie natchnienia wyrzeźbił figurkę odpowiadającą naturalnej wielkości noworodkowi (około 60 cm) – przepiękne Dzieciątko Boże. Wiedział, że musi ją pomalować, aby zabezpieczyć drewno, nie miał jednak ani pomysłu, ani siły, aby ukończyć  pracę tego samego dnia. Wieczorem, tuż przed zaśnięciem poprosił Niebiosa o pomoc…

Jakież zdziwienie go ogarnęło, kiedy rankiem zobaczył Dzieciątko nie tylko pomalowane przez Anioły, ale i przystrojone w szaty z delikatnego złota, owinięte tak, jak się owija każde niemowlę.

W drodze do Rzymu

W 1500 roku zakonnik postanowił zawieźć figurkę do stolicy chrześcijaństwa. Niestety, podczas podróży morskiej burza zniszczyła statek, którym transportowano Dzieciątko. Zrozpaczony szukał figurki, nie tracąc nadziei. Udało się! Bambinello ocalało – franciszkanin odnalazł je w skrzynce na plaży Morza Tyrreńskiego w okolicy Livorno. Szczęśliwy dotarł z figurką do Rzymu. Był tam kościół, który na nią czekał – świątynia Matki Bożej Niebiańskiego Ołtarza   (Santa Maria in Aracoeli) zbudowana na Kapitolu, w miejscu, w którym cesarz August miał wizję Dziewicy z Dzieciątkiem.

Płaczące „Pupo”

Santo Bambino (tak nazwano figurkę) szybko stało się ukochanym i bliskim sercu  przedmiotem kultu, bo zaczęło uzdrawiać z ciężkich chorób, a według niektórych przekazów – nawet wskrzeszać zmarłych. Mieszkańcy Wiecznego Miasta pokochali Je i zaczęli familiarnie i czule nazywać „Pupo”, co w dialekcie rzymskim oznacza dziecko. Mówiono, że w momencie uzdrowienia usta figurki stawały się purpurowe, blade zaś, kiedy już nie było szansy na wyleczenie. Szybko też pokrywało się wotami składanymi w podzięce za ocalone życie; głównie drogocennymi klejnotami: diamentami, szafirami, szmaragdami, ametystami oraz złotem i srebrem.

Gdy kult cudownej figurki zaczął się  rozpowszechniać, książę Torlonia oddał do dyspozycji zakonników luksusową i szybką, jak na tamte czasy, karocę, aby o każdej porze dnia i nocy Dzieciątko Jezus bez problemów mogło odwiedzać chorych w domu. Ale nie wszyscy mieli wobec Niego czyste intencje. Otóż bogata rzymianka – księżniczka Paolina Borghese  (inne wersje podają, że anonimowa cudzoziemka) zakochała się w figurce i zapragnęła mieć ją na własność. Poprosiła więc znajomego rzeźbiarza, aby wykonał jej kopię. Sama zaś udała chorą i późną nocą wezwała zakonników „na pomoc”. Następnie sprytnie podmieniła figurkę. Kopia była na tyle doskonała, iż początkowo nie rozpoznano oszustwa. W nocy franciszkanie usłyszeli jednak pukanie do bramy i bijące dzwony kościelne. Otworzyli wrota, a tam stało ich Dzieciątko zanoszące się od płaczu. „Pupo” powróciło do domu. Po tej kradzieży Santo Bambino odwiedzało chorych tylko w ciągu dnia.

W Boże Narodzenie 1738 roku doszło do innej nieprzyjemnej sytuacji. Figurkę pozwolono wiernym ucałować – niestety niektórzy poodgryzali kamienie szlachetne i oddano ją kapłanowi niemal ogołoconą.

A kiedy Wieczne Miasto zajęły wojska napoleońskie, Dzieciątko musiało „wyemigrować’. Zakonnicy w obawie przed zniszczeniem (i słusznie – bo kościół został zamieniony w stajnię) wywieźli Je do kościoła w San Giovanni in Giulianello koło Cori, w pobliżu Latiny. Niektórzy historycy sztuki twierdzą, że to właśnie tam znajduje się oryginalna figurka, ale według rzymian ich Bambinello powróciło do Rzymu, aby dalej uzdrawiać. Szczególną troską otaczano Święte Dzieciątko w okresie Bożego Narodzenia. W noc wigilijną figurka była przenoszona do żłóbka i pozostawała tam do święta Epifanii, kiedy błogosławiła  mieszkańcom podczas procesji ulicami miasta. Potem zaniechano procesji, ale wciąż udziela się błogosławieństwa figurką ze szczytu schodów kościoła. 
Niestety teraz używa się jej kopii, gdyż w 1994 roku cudowna figurka została skradziona i do dziś nie udało się jej odnaleźć. 
Rzymianie wciąż żyją nadzieją, że ich ukochane „Pupo” któregoś dnia powróci i zapuka do drzwi tak, jak za pierwszym razem, kiedy Je wykradziono.

Bambino Gesù, Roma

 – to chyba najpopularniejszy adres świata. Co roku przychodzi tu 10 tysięcy listów z różnych kontynentów. Piszą je duzi i mali. Zawierają prośby i podziękowania za otrzymane łaski i cuda. Listy są składane przy figurce Dzieciątka Jezus, lecz nikt ich nie otwiera. Tak zadecydował franciszkanin – twórca figurki, stwierdzając, że „ to, co jest w listach, jest sprawą pomiędzy Bambino, a pisarzem listu i  nie dotyczy nas”. Co kilka tygodni listy są palone wraz z kadzidłem, aby zrobić miejsce dla stale napływającej nowej korespondencji. Zaś w święta Bożego Narodzenia figurka jest składana w żłóbku i tłumnie odwiedzana przez dzieci Boże, mniejsze i większe.

Mariola Wiertek



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij