Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Stanąć w prawdzie

04.01.2019 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Jest piękna góralska opowieść o Zwyrtale Muzykancie, który umarł i jego dusza wybrała się wartko do nieba. Z balusami na gembie i ze skrzypcami pod pazuchom. Przychodzi przed Niebieską Bramę, puka, patrzy – zamknione. Burzy się jeszcze raz i wtedy słyszy głos św. Piotra: „Kto tam?”. Opowiada:  „Jo!”. „Co za: Jo?”. „No, Zwyrtała”. W tym „Jo!” jest dużo prawdy, bo stając przed Bramą Niebieską nie mówimy: magister X, doktor Y, dyrektor Z. Tylko – ja. Odnajdujemy własną, prawdziwą tożsamość (Tischner czyta Katechizm, 222).

Ks. prof. Józef Tischner jest dla mnie od lat niekwestionowanym autorytetem. Zawsze z dumą podkreślam, że ostatni wpis w moim indeksie pochodzi właśnie od niego – na piątym  roku filologii polskiej UJ otrzymaliśmy jako bonus wykłady ks. profesora z filozofii poznania. Wszyscy nam zazdrościli, a sala nie była w stanie pomieścić uczestników, bo schodził się cały uniwersytet :).

Z radością i zainteresowaniem sięgnęłam więc po nową książkę jego autorstwa – „Alfabet duszy i ciała” opublikowany przez krakowskie wydawnictwo Znak. Miałam oczywiście świadomość, że teksty nie są nowe. Pierwsze wydanie „Alfabetu” ukazało się w 2012 r., prawie natychmiast stając się bestsellerem. Mówiono, że Tischner przyszedł we właściwym czasie. Ja jednak uważam, że myśli ks. prof. Tischnera są ponadczasowe – zawsze mądre, ważne i aktualne. Obecne wydanie jest nową, zmienioną wersją tamtej edycji.

Wojciech Bonowicz, który dokonał wyboru tekstów, zadał sobie we wstępie pytanie, czy książka też trafi w swój czas? Moim zdaniem tak.

„Alfabet duszy i ciała” jest przewodnikiem po pojęciach stworzonych przez ks. prof. Tischnera. Niektóre z nich są mało znane, inne stały się już kultowe i weszły na stałe do języka. Co nie znaczy, że nie warto jeszcze raz zagłębić się w ich treść i zastanowić się, czy ich interpretacja nie została ostatnio mniej lub bardziej zmieniona. Czy przypadkiem nie odnajdujemy w nich siebie? Może dzięki lekturze uda się nam coś poprawić w naszym życiu, otoczeniu i w nas samych?

Czy ja też jestem człowiekiem z kryjówki? – warto zapytać samego siebie.

Ks. Tischner nazywa tak ludzi pozbawionych nadziei, którzy – zamiast kroczyć własną drogą – szukają miejsc do ukrycia, otoczonych szczelnym murem. Wszyscy inni są dla nich wrogami lub intruzami. Ale przecież kryjówka nie może być domem. To stan przejściowy, zaś niektórzy spędzają w niej całe życie. „Człowiek w kryjówce wierzy, że nosi w sobie jakiś skarb. Skarb ten stara się schować głęboko. Sam staje przy schowku i waruje”.

„Wolność, którą wpędzono w kryjówkę maluje wokół siebie przedziwne krajobrazy. Gdzie tam na horyzoncie czai się wróg… Jest perfidny […]. Czasem jest ponad człowiekiem, czasem tuż obok, a czasem wchodzi w podziemie i drąży podkop pod fundamentem domu. Wymaga odpowiednich reakcji. Człowiek sam musi nauczyć się zmieniać twarze, stać się perfidny według perfidii wroga, wchodzić w podziemie i wychodzić z podziemia. W końcu zamyka się w błędnym kole, którego osią staje się obsesja odwetu”.

Drugim powszechnie znanym terminem jest homo sovieticus – to człowiek uzależniony od komunizmu, ale też pokutujący przez pokolenia pewien sposób myślenia ludzi, którzy pragną czymś zapełnić tkwiącą w nich pustkę. Z reguły wybierają na zasadzie odwetu, nie interesuje ich dobro wspólne. „I dlatego mogą podpalić katedrę, byle sobie przy tym ogniu usmażyć jajecznicę” (Etyka Solidarności, 145).

Autor opracowania podkreśla, że książka nie jest słownikiem filozoficznym. Przygotowując ją, sięgnął nie tylko po znane książki Tischnera, lecz przeczytał również teksty nigdy niepublikowane. Ponadto zapoznał się z treścią wywiadów, homilii, audycji radiowych oraz okazjonalnych wystąpień ks. profesora. Wybór był tak trudny, że określa książkę jako „Tischner w pigułce”.

Jestem pewna, że ta pigułka może być remedium na dolegliwości współczesnych czasów. Może też stanowić lekarstwo dla każdego czytelnika – ułatwi nie tylko zrozumienie siebie i innych, ale zmieni na lepsze, czyli mówiąc językiem medycznym – uzdrowi.

Warto też podkreślić bardzo piękną – góralską szatę graficzną. Jej symbolika nawiązuje do folkloru tak bliskiego autorowi „Filozofii po góralsku”.

Naukę języka rozpoczyna się od poznania alfabetu. Warto poznać też „Alfabet duszy i ciała”, aby stanąć w prawdzie, zrozumieć siebie i odnaleźć własną tożsamość.

Mariola Wiertek



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij