Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Sułtan i Święty. Recenzja filmu

11.05.2018 kg .

Seraphicum | Collegio Internazionale „Seraphicum”

9 maja 2018 r. swoją europejską premierę miał długo oczekiwany film fabularno-dokumentalny o spotkaniu św. Franciszka z sułtanem Egiptu pt. „The Sultan and the Saint”. Co w filmie jest ciekawe i pozytywne, a do czego należy odnieść się krytycznie? Przedstawiamy recenzję franciszkańskiego historyka z Papieskiego Wydziału Teologicznego św. Bonawentury – Seraphicum w Rzymie, o. prof. Emila Kumki.

Po raz pierwszy w historii kina epizod spotkania Franciszka z Asyżu z sułtanem Malikiem al-Kamilem został przedstawiony przez reżysera i amerykańską produkcję muzułmańską. Film o formule dokumentalno-fabularnej, zrealizowany przy współudziale Franciscan Action Network, trwa 58 minut. Sceny fiction przeplatane są licznymi komentarzami i wyjaśnieniami historyków, znawców islamistyki i franciszkanizmu.

Ideą reżysera było przedstawienie spotkania „brata chrześcijanina z liderem muzułmańskim” na platformie dialogu, w nadziei na pokojowe zakończenie walk pod Damiettą. Perspektywa i klucz do lektury tego obrazu znajduje się w muzułmańskiej interpretacji i wizji chrześcijaństwa, pamięci krucjat i polityki Kościoła z nimi związanej. Jest to więc przedstawienie z hiperbolą niecnego chrześcijaństwa, zaborczego, pragnącego konkwisty, niosącego ze sobą śmierć i cierpienie tak dla wyznawców islamu, jak dla judaizmu czy chrześcijan obrządku bizantyjskiego.

Pierwsze 25 minut filmu i komentarze, także pochodze z ust naukowców katolickich, przytłaczają widza z tego punktu widzenia. Nikt nie chce negować historii i brutalności wojen krzyżowców, ale przerysowanie grubą kreską powoduje niepokój, wstyd czy nawet niesmak, tym bardziej, że jest temu przeciwstawiona prawie idylliczna, pokojowa i bardziej zbliżona do Ewangelii wizja islamu oraz sułtana Egiptu Malika al-Kamila. Brakuje więc nieco szerszego kontekstu historycznego świata i polityki muzułmańskiej, który nie zawsze był tak piękny, jak w tym obrazie i dopowiedzeniach ekspertów.

Wymaga również komentarza, niestety krytycznego, przedstawienie samego Franciszka. Jego wielkość duchowa zostaje „spłaszczona”, i o ile można zrozumieć niedoskonałą znajomość ze strony producentów, to niemiłą niespodziankę sprawiają dwaj Bracia Mniejsi z St. Bonaventure University, którzy w swoich wystąpieniach nie akcentują centralnej osoby w życiu i działaniu Asyżanina, którą był Jezus Chrystus i Jego Słowo. Wręcz wydaje się, że Franciszek dochodzi sam do własnego nawrócenia, do idei pokoju – w tym filmie potraktowanej jako najważniejszy i centralny wyraz jego charyzmatu – do postrzegania wszystkich, bez względu na stan i wyznanie, jako braci i sióstr. A wiemy, dzięki Pismom Świętego i źródłom hagiograficznym, że wszystko to było owocem wsłuchania się w Ewangelię, otwarcia na dar łaski, poważnego i radykalnego potraktowania bycia stworzeniem na obraz i podobieństwo Boga.

Ponadto film zawiera niestety sporo błędów historycznych, które mogą utrwalić nieprawdziwy obraz epoki i Świętego. Kilka przykładów:

  • Franciszek głosi przesłanie pokoju na ulicach Asyżu w towarzystwie dwóch trędowatych kobiet (!), recytując tzw. Modlitwę franciszkańską, powstałą w 1912 r. we Francji i prawdopodobnie w środowisku protestanckim;
  • Franciszek po powrocie z Ziemi Świętej pisze własnoręcznie (!) List do wiernych na kartach z Tau nakreślonym w lewym górnym rogu – prawie papier firmowy (!)
  • leżąc w łóżku (!), w obecności braci i Klary (!), tym razem dyktuje Pochwałę Boga Najwyższego, a jest to jeden z trzech zachowanych autografów.

Pomińmy drobniejsze potknięcia…

Również delikatna sugestia, że w tej Franciszkowej modlitwie kontemplacyjnej i uwielbiającej, można odnaleźć reminiscencje muzułmańskiej modlitwy litanijnej 99 imion Allaha, jest wysoce nieuzasadniona, tak ze wzglądu na treść, teologię i relację do Boga, jak na czas i miejsce ich powstania. Szkoda, że podsuwa tę myśl jeden z amerykańskich współbraci.

Ukazanie spotkania Sułtana i Świętego ponad wrogością, wzajemną nieznajomością i postrzeganiem się jako niewiernych Bogu, jest godne zauważenia i pogłębienia. W obrazie uwypukla się rozmowę dwóch przedstawicieli religii, które ze sobą walczą, ale jest ona ukazana jako pełna szacunku dla wiary i przesłania każdego z nich. Nie ma nacisku na nawrócenie, ale na wysłuchanie motywacji i spojrzenie, z obydwu stron, na wartości duchowe zawarte w credo interlokutora, na modlitwę, na rysy człowieczeństwa wspólne dla wszystkich. Wydaje się, że pewne środowiska muzułmańskie widzą, z ich strony, konieczność przekroczenia przeszłości bolesnej i krwawiącej do dziś, by nawiązywać do przykładu sprzed 800 lat. Jest to bez wątpienia pozytywna wymowa i przesłanie filmu.

Emil Kumka OFMConv



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij