Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Św. Franciszek otrzymuje Porcjunkulę

30.08.2020 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Sierpień powoli dobiega końca. Dla franciszkanów jego początek wiąże się jednak z pięknym świętem Matki Bożej Anielskiej, która patronuje maleńkiemu kościółkowi odbudowanemu przez św. Franciszka i niezwykle dla niego ważnemu. Dziś zapraszamy do lektury opowieści ze „Zwierciadła doskonałości” o tym jak to się stało, że Franciszek otrzymał ten kościółek i jak chciał, by bracia zawsze tam mieszkali.

Błogosławiony Franciszek widząc, że Pan zechciał pomnożyć liczbę braci, powiedział do nich: „Najdrożsi bracia i synowie moi, widzę, że Pan chce nas pomnożyć. Wydaje mi się więc rzeczą dobrą i świętą, byśmy otrzymali od biskupa lub od kanoników świętego Rufina, lub też od opata świętego Benedykta jakiś kościółek, w którym bracia mogliby odmawiać swoje godziny liturgiczne i w pobliżu którego mogliby mieć maleńki i ubożuchny dom, wzniesiony z gliny i chrustu, w którym mogliby odpoczywać i pracować. To miejsce nie jest bowiem odpowiednie i nie wystarcza braciom, skoro Pan chce ich pomnożyć w liczbę, a zwłaszcza dlatego, że nie mamy tu kościoła, w którym bracia mogliby odmawiać swoje godziny brewiarzowe. Gdyby zaś jakiś brat zmarł, nie byłoby rzeczą odpowiednią pogrzebać go tutaj, czy też w kościele księży świeckich”. Mowa spodobała się wszystkim braciom.

Udał się zatem do biskupa Asyżu i przedłożył mu powyższe słowa, a biskup mu odpowiedział: „Bracie, nie mam żadnego kościoła, który mógłbym wam dać”. Tak samo odpowiedzieli kanonicy. Wówczas poszedł do opata św. Benedykta z góry Subasio i przedstawił mu te same słowa. Opat zaś poruszony współczuciem, po odbyciu narady ze swymi zakonnikami, działając pod wpływem łaski i woli Bożej, odstąpił błogosławionemu Franciszkowi i jego braciom kościółek Matki Bożej w Porcjunkuli, ze względu na to, że był to najmniejszy i najbiedniejszy kościółek, jaki posiadali. Odpowiedział więc opat błogosławionemu Franciszkowi: „Oto wysłuchaliśmy, bracie, twojej prośby. Jeśli jednak Pan pomnoży liczbę waszego zgromadzenia, pragniemy, by miejsce to było «głową» was wszystkich”.

Błogosławionemu Franciszkowi i jego braciom spodobały się te słowa i błogosławiony Franciszek ucieszył się bardzo z darowanego braciom miejsca, szczególnie dlatego, że kościółek był pod wezwaniem Matki Chrystusa, a także dlatego, że był mały i biedny i że nazywano go „Porcjunkula”, co było zapowiedzią, że powinien być matką i głową ubogich braci mniejszych; nazywano go zaś „Porcjunkula”, ponieważ w starożytności cała ta kraina zwana była Porcjunkulą. Dlatego też mawiał błogosławiony Franciszek: „Sam Pan zechciał, by nie przyznano braciom innego kościółka i żeby bracia nie budowali i nie mieli tutaj innego kościoła, niż ten. Tak więc przez przybycie Braci Mniejszych wypełniła się pewna przepowiednia”.

Choć kościółek był biedny i prawie całkiem zrujnowany, przez długi czas ludność Asyżu i okolicy otaczała go głęboką czcią i taką żywi aż do dziś i ciągle ją powiększa. Odkąd bowiem bracia przybyli tu na mieszkanie, Pan natychmiast prawie codziennie pomnażał ich liczbę, a woń ich sławy cudownie rozszerzała się po całej Dolinie Spoletańskiej i w wielu częściach świata. Już w dawnych czasach kościółek nosił nazwę Matki Bożej Anielskiej, gdyż, jak opowiadają, często słychać tu było głosy anielskie. A chociaż opat i mnisi oddali go błogosławionemu Franciszkowi i jego braciom za darmo, błogosławiony Franciszek jednak, jako dobry i doświadczony mistrz, chcąc dom swój, to znaczy zakon, zbudować na mocnej skale, to jest na największym ubóstwie, rokrocznie posyłał wspomnianemu opatowi i zakonnikom jedną miarkę, to jest kosz pełen ryb, zwanych płociami, na znak większej pokory i ubóstwa, aby bracia nie mieli żadnego własnego klasztoru, a ni nie pozostawali w jakimś miejscu, które nie byłoby własnością innych tak, by nie mieli możliwości sprzedawać go lub odstępować w jakikolwiek sposób. Kiedy zaś bracia nosili zakonnikom ryby, ci, ze względu na pokorę błogosławionego Franciszka, który czynił to ze swej własnej woli, dawali im dzban pełen oliwy.

My zaś, którzy byliśmy z błogosławionym Franciszkiem, dajemy świadectwo, że on z wielką mocą mówił o tym kościele, co zostało mu objawione, a mianowicie, że ze względu na liczne przywileje, które temu miejscu przyznał Pan, Matka Boża spośród wszystkich kościołów świata, które miłuje, ten umiłowała szczególniejszym uczuciem. Dlatego też sam otaczał go najwyższą czcią i szacunkiem, a braciom, napisał przed śmiercią w swym testamencie, że wszyscy mają podobnie postępować, aby zawsze pamiętali o tym w swych sercach. W obliczu śmierci powiedział wobec ministra generalnego i innych braci: „Pragnę polecić i zostawić braciom w testamencie miejsce Matki Bożej w Porcjunkuli, by bracia zawsze czcili je i szanowali. Czynili tak również nasi pierwsi bracia, chociaż bowiem miejsce to jest święte i wybrane, i umiłowane przez Chrystusa i chwalebną Dziewicę, świętość jego podtrzymywali modlitwą, i milczeniem w dzień i w nocy”.

[…] „Chcę przeto, by miejsce to było zawsze bezpośrednio pod władzą ministra generalnego i sługi wszystkich, by ten zawsze troskliwie starał się o dobranie tutaj dobrej i świętej rodziny”.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij