Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Św. Franciszek u papieża

22.02.2021 . kg

Zapraszamy do lektury opowieści pochodzącej z „Relacji Trzech Towarzyszy”, powstałej na podstawie zapisków braci: Leona, Anioła i Rufina – jednych z pierwszych towarzyszy św. Franciszka, którzy przedstawili liczne fakty, których byli świadkami lub o których słyszeli od godnych zaufania braci. Dziś piszemy o tym jak Franciszek udał się ze swymi towarzyszami na dwór papieski.

Błogosławiony Franciszek widząc, że Pan powiększył liczbę i zasługi jego braci, gdy było ich już dwunastu, doskonałych i tak samo myślących, powiedział owym jedenastu, on sam dwunasty, ich wódz i Ojciec: „Bracia, widzę, że Pan w swym miłosierdziu chce powiększyć naszą grupę. Chodźmy więc do matki naszej, Świętego Kościoła Rzymskiego. Przedstawmy Najwyższemu Kapłanowi to, co Pan rozpoczął czynić za naszym pośrednictwem, abyśmy zgodnie z jego wolą i nakazem prowadzili nadal rozpoczęte dzieło”. Ponieważ myśl Ojca spodobała się pozostałym braciom, wyruszyli wraz z nim na dwór papieski. Wówczas rzekł do nich: „Wybierzmy jednego z nas na przełożonego i uważajmy go jako tego, który zastępuje Jezusa Chrystusa, abyśmy szli i odpoczywali tam gdzie on zechce”.

Wybrali brata Bernarda, pierwszego po błogosławionym Franciszku i postępowali wobec niego tak, jak pragnął Ojciec. Szli więc radośni, na ustach mając tylko słowo Pańskie, nie ośmielając się mówić o niczym innym, jak tylko o sławie i chwale Bożej i o tym, co odnosiło się do pożytku duszy, a także oddawali się często modlitwie. Pan zaś przygotowywał im zawsze miejsce na odpoczynek i sprawiał, że służono im w tym, co konieczne.

Przybyli do Rzymu. Tu spotkali biskupa Asyżu, który przyjął ich z wielką radością. Darzył bowiem specjalnym szacunkiem i uczuciem błogosławionego Franciszka i wszystkich braci. […] Biskup ów był znajomym kardynała Jana od św. Pawła, biskupa Sabine, człowieka prawdziwie napełnionego łaską Bożą, który bardzo miłował sługi Boże. […]  Kardynał udał się więc do kurii i powiedział papieżowi Innocentemu III: „Spotkałem najdoskonalszego człowieka, który chce żyć według ideałów świętej Ewangelii i zachowywać w całej rozciągłości doskonałość ewangeliczną. Wierzę, że Pan chce posłużyć się nim dla odnowienia na całym świecie wiary Świętego Kościoła”. Słysząc to papież bardzo się zdziwił i polecił kardynałowi przyprowadzić do siebie błogosławionego Franciszka.

Następnego więc dnia mąż Boży został przedstawiony przez wspomnianego kardynała papieżowi, któremu ujawnił wszystkie swoje święte zamiary. Papież, będący człowiekiem wyjątkowej roztropności, aprobował je według przyjętych form. Dając jemu i jego braciom kilka wskazówek, błogosławił ich mówiąc: „Bracia, idźcie z Panem i jak On sam raczył was natchnąć, tak wszystkim głoście pokutę. Gdy zaś Bóg Wszechmogący zwiększy waszą liczbę i będzie nadal obdarzał was łaską, przyjdźcie nas powiadomić, a my udzielimy wam więcej niż teraz i jeszcze bezpieczniej powierzymy wam większe sprawy”.

Ojciec święty chcąc przekonać się, czy to, na co się zgodził i na co zamierzał się zgodzić, było zgodne z wolą Pana, zanim Święty od niego odszedł, powiedział do niego i jego towarzyszy: „Synowie moi, wasz rodzaj życia wydaje się nam zbyt twardy i surowy. Chociaż wierzymy, że macie tak wielką gorliwość, iż nie należy w was wątpić, to jednak powinniśmy myśleć o tych, którzy pójdą za wami, aby droga nie wydawała się im zbyt ciężka”. Gdy ujrzał stałość ich wiary i kotwicę nadziei tkwiącą w Chrystusie do tego stopnia mocno, że nie chcieli odstąpić od swego ideału, powiedział błogosławionemu Franciszkowi: „Synu, idź i proś Boga, aby objawił ci, czy to, czego pragniecie, wypływa z jego woli. Skoro przekonam się, że taka jest wola Pana, przychylimy się do twoich pragnień”.

Gdy więc święty mąż modlił się idąc za radą papieża, Pan przemówił do niego w duchu przez przypowieść mówiąc: „Żyła na pustyni pewna kobieta bardzo biedna i piękna. Pewien potężny król podziwiając jej urok zapragnął ją poślubić w nadziei, że urodzi mu piękne dziecię. Po zawarciu i dopełnieniu małżeństwa narodziło się wielu synów. Gdy dorośli, matka tak do nich powiedziała: „Dzieci moje, nie wstydźcie się waszego pochodzenia, bo jesteście synami króla. Idźcie na Jego dwór, a on zatroszczy się o wszystkie wasze potrzeby”. Kiedy przybyli, król podziwiał ich piękno, a odkrywając w ich twarzach własne rysy, zapytał: „Czyimi synami jesteście?”. Odpowiedzieli, że są synami ubogiej niewiasty przebywającej na pustyni. Król przejęty radością uściskał ich mówiąc: „Nie obawiajcie się niczego, jesteście moimi synami. Jeżeli żywię u stołu mego obcych ludzi, czyż nie jest rzeczą o wiele słuszniejszą, bym troszczył się o was, którzy jesteście moimi własnymi synami?”. Posłał więc król po tę kobietę celem sprowadzenia jej na dwór, by tutaj wychowywała wszystkich synów, których miała z nim. Błogosławiony Franciszek rozmyślał nad tym widzeniem, które miał podczas modlitwy i zrozumiał, że on właśnie jest tą ubogą niewiastą.

Po skończeniu modlitwy stanął na nowo przed papieżem i opowiedział mu szczegółowo wizję, którą ukazał mu Pan. Powiedział: „Panie, to ja jestem ową biedną kobietą, którą Pan w swej miłości i miłosierdziu uczynił piękną i z którą prawnie chciał mieć dzieci. Król królów przyrzekł mi wyżywić wszystkich synów, których mi da, bo jeśli daje pokarm obcym, bardziej jeszcze powinien dawać własnym dzieciom. Jeśli bowiem Bóg udziela dóbr doczesnych grzesznikom, aby w miłości ich wyżywić, to tym bardziej udzieli ich mężom ewangelicznym, którym się to sprawiedliwie należy”.

Na te słowa papież zdumiał się ogromnie, a najbardziej dlatego, że niedługo przed przybyciem błogosławionego Franciszka widział we śnie kościół św. Jana na Lateranie, któremu groziła ruina i jednego mizernego i wzgardzonego zakonnika, podtrzymującego go swymi ramionami. Po obudzeniu zdumiony i wystraszony, całą swą mądrością i przenikliwością starał się zrozumieć znaczenie owego widzenia. Lecz po kilku dniach, gdy przyszedł do niego błogosławiony Franciszek i przedstawił mu swe plany, a także prosił o zatwierdzenie Reguły, którą napisał w prostych słowach, posługując się tylko słowami świętej Ewangelii, do doskonałości której całkowicie przywarł, papież patrząc na niego, tak żarliwego w służbie Bożej i zastanawiając się nad swoją wizją, jak również nad wspomnianą przypowieścią męża Bożego, zaczął mówić do siebie: „Zaprawdę, to on jest tym świętym zakonnikiem, który odbuduje i podtrzyma Kościół Boży”. Uścisnął go i uznał Regułę, którą napisał. Dał mu także pozwolenie na głoszenie wszędzie pokuty. Później dał takie upoważnienie wszystkim braciom z tym jednak zastrzeżeniem, że trzeba było uzyskać pozwolenie błogosławionego Franciszka, by można było głosić kazania. Wszystko to zatwierdził później na Konsystorzu […].



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij