Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Szata dobra - Kościół zdrowy.

11.10.2020 Andrzej Prugar

Bóg wzywa nas do odrzucenia oporów względem uczestniczenia we Mszy św., godnego jej przeżywania oraz przyglądnięcia się czy rzeczywiście jesteśmy Jego żywym i zdrowym Kościołem.

Zacznijmy od szczegółu, który św. Paweł umieścił w swoim liście, a który dzisiaj znalazł się w liturgii. Chodzi o podziękowanie Filipianom za pomoc materialną, którą apostoł otrzymał na swojej drodze misyjnej (Flp 4,12-14,19-20). Co prawda sam apostoł mówi, że umie żyć i być wiernym Chrystusowi nie tylko wtedy, kiedy jest syty, ale i wtedy kiedy jest głodny. Wszystko może w Tym, który go umacnia. Filipianie jednak sami z siebie chcą wspomóc św. Pawła w niełatwej sytuacji. Paweł to zauważa i docenia. Widzi, że zaczyna w nich działać łaska Boga, Kościół obfituje w dobre czyny, nie wymuszone ale chciane, upragnione przez samą wspólnotę.

Benedykt XVI w Encyklice Deus Caritas est, mówiąc o wewnętrzej naturze Kościoła stwierdza, iż wyraża się ona „w troistym zadaniu: głoszenie słowa Bożego (kerygma-martyria), sprawowanie sakramentów (leiturgia) i posługa miłości (diaconia). Są to zadania ściśle ze sobą związane i nie mogą być od siebie oddzielone” (p. 25,a). Co nam ze wspaniałych homilii i kazań, ewangelizacji, dostojnej i pięknie sprawowanej liturgii jeśli owocem tego nie są czyny miłości, posługa miłości? Jeśli głowa w ciele jest symbolem głoszenia słowa Bożego, serce symbolem liturgii, to ręce i nogi są symbolem działania, czynów miłości. Możemy mieć mądrą głowę, zdrowe serce, ale być jak unieruchomiony kaleka, bez rąk i nóg. Filipianie nie tylko słuchali św. Pawła i słowa Bożego, które niósł, nie tylko sprawowali Eucharystię, ale owocowali w czyny miłości, z natchnienia i mocy Ducha Świętego, bo nie tylko o samą filantropię, dobroczynność chodzi. 

Ostatnie kilka niedziel w liturgii, ale i w życiu naszego Kościoła, bardzo mocno uświadamia nam istniejący opór wobec Boga i Jego królestwa oraz darów, łaski, koniecznej, aby do Niego powrócić. Zaproszenie jest cały czas aktualne, bo Bóg nie zostawił ludzkości i każdego człowieka na pastwę głodu duchowego. Nie tylko zapowiedział, ale przygotował ucztę z najwybornieszych win i mięsa (Iz 25, 6-10a). Gdzie jest ta góra uczty? Aby wyrazić tajemnicę tajemnic, jaką jest Msza św., Sobór Watykański II używa znamiennych obrazów. Mówi więc np., że Eucharystia jest „źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego” (Lumen Gentium, p. 11). Msza św. to słuchanie słowa Bożego i udział w ofierze Jezusa, karmienie się Nim samym, składanie siebie w ofierze z Jezusem Ojcu, przyjmowanie Jego Ducha. To ostatecznie zdrowa głowa i serce. Potem możemy iść i działać tak jak Jezus, w Jego Duchu i w Jego mocy. Jakże więc boleśnie brzmią słowa Jezusa w przypowieści, skierowane tak samo do przywódców duchowych Izraela jak i do nas, ochrzczonych: "...nie chcieli przyjść" (Mt 22,3).

Kiedy jednak przychodzimy, należy zachować się godnie. Kim jest człowiek zaproszony do bliskości z Bogiem, wchodzący na ucztę, ale nieposiadający szaty godowej? (Mt 21, 11-12).

W Apokalipsie wspólnota Kościoła z Laodycei wraz z biskupem otrzymuje potężne ostrzeżenie. Można powiedzieć, że są to jedne z pierwszych rekolekcji czy misji parafialnych. Uczniowie Jezusa z Laodycei poprzez przylgnięcie do bogactwa stali się letni. Mieszkali w mieście, w którym można było sporo zarobić na wymianie towarów. W Laodycei działały banki, wyrabiano wełnę i produkowano leki. Mogli więc bardzo ładnie się ubrać, szybciej zdrowieć w razie choroby, wreszcie używać pieniędzy, bogacić się. Wierzyli w Jezusa, uczestniczyli wraz z biskupem w Eucharystii, a stawali się letni, bo samowystarczalni. 

Jezus im powiedział: „Ty bowiem mówisz: jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział” (Ap 3, 17-18). Złoto, to skarb wiary (1P 1,7), białe szaty, to czyny dobre na wzór Jezusa (Ap 3, 5.21). Nagość to brak czynów, które wypływają z Ewangelii. Samo przywdziewanie szaty, to moralna przemiana, zmiana obyczajów pod wpływem łaski od Boga. Balsam, to skrucha duchowa, uznanie grzechów, porzucenie ich (szczera spowiedź), odejście od zaślepienia złem, aby widzieć, co naprawdę trzeba czynić i czynić to coraz lepiej.

Nie wiemy co uczynili mieszkańcy Laodycei, ale znamy prosty czyn miłosierdzia chrześcijan z Filippi. Biblia jest ciągle Księgą otwartą. Mieszkaniec Laodycei może się nawrócić i przyodziać w szaty dobra, mieszkaniec Filippi może nie wytrwać albo nie szukać czynów jeszcze doskonalszych, do których wzywa Bóg w Jezusie Chrystusie. Dla nas - przyjmujących zaproszenie na Eucharystię - jest to ostrzeżenie, zaproszenie i wezwanie, aby nie zwlekać z przyodzianiem się w szatę dobra, ponieważ Król już wchodzi na ucztę. 

„Słuchajcie wy, którzy zostaliście dopuszczeni do świętych tajemnic i przyszliście na gody, a duszę odziewacie nieprzystojnymi czynami. Posłuchajcie skąd zostaliście wezwani: z rozdroży (Mt 22,9). W jakim stanie? Jako ludzie kulawi i ślepi na duszy, a to jest kalectwo o wiele większe niż kalectwo ciała. Uszanujcie dobroć Tego, który was wzywa. Niech nikt nie będzie ubrany w brudne ubranie, lecz niech każdy z was starannie pracuje nad szatą swej duszy” (Św. Jan Chryzostom).  

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij