Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Tajemnica daru

29.12.2021 . kg

Posłaniec św. Antoniego | Redakcja magazynu franciszkańskiego

Nasze ludzkie życie jest sumą tego, co otrzymaliśmy i co sami podarowaliśmy innym. Lubimy otrzymywać prezenty, a dawanie innym sprawia nam wielką przyjemność, chociaż czasami jest trudne i wymaga pokonania egoizmu. Dary, prezenty, podarunki, nawet jeśli drobne, dają życiu smak, dowodzą, że jesteśmy chciani, kochani, istotni. Ostatecznie jednak, kiedy mówimy o darze, nie mamy na myśli jedynie wspomnianych prezentów – pisze ks. Robert J. Woźniak.

W sytuacjach granicznych zdajemy sobie sprawę, że każda chwila naszego życia jest darem. Logika dawania prezentów ma nas otworzyć na całość naszego życia jako daru. W tym względzie świat wiary chrześcijańskiej ma wiele do powiedzenia. Nasza wiara oparta jest na logice daru, dar jest w niej wszędobylski. Jezus, fundament naszej wiary, jest przecież największym darem Ojca dla świata. Właśnie dlatego, dar w chrześcijaństwie określa znaczenie i wyjaśnia treść podstawowych prawd wiary. My, chrześcijanie, nosimy w sobie to wielkie przekonanie, że Ojciec, Syn i Duch Święty podarowują się światu z miłości, że w wielości rzeczy, chwil i relacji podarowują nam coś najbardziej zasadniczego, samych siebie. Ich dar jest bezinteresowny, czysty, całkowity. Ten dar jest zaproszeniem do udziału w ich boskim życiu. Właśnie dlatego dar nie tylko wchodzi w skład prawd wiary, ale sam staje się jedną z nich. Ta prawda wiary może nas wiele nauczyć o tym, czym jest dar w naszym życiu, jakie jest jego miejsce w osobistej i zbiorowej historii zbawienia, może nas nauczyć jak dawać i otrzymywać, ostatecznie może wprowadzić nas w istotny sekret życia.

Dar w życiu Boga

Tradycja chrześcijańska mówiąc o wewnętrznym życiu Trójcy Świętej chętnie odwoływała się do logiki daru. W nurcie myślenia zapoczątkowanym przez św. Augustyna, słowo „dar” stało się nawet własnym imieniem trzeciej Osoby boskiej, Ducha Świętego. To o Nim powie św. Bonawentura, że jest „darem, w którym dany jest każdy inny dar”.

Nie oznacza to, że dar opisuje jedynie tajemnicę Ducha Świętego. Cała Trójca żyje logiką daru. W tym znaczeniu dar jest boski, jest sposobem życia Osób boskich.

Wszelkie dawanie i otrzymywanie ma swój początek w Ojcu. To On daje życie Synowi i Duchowi Świętemu.

Jest źródłem życia i dawania w Trójcy Świętej. Syn odwzajemnia dar Ojca, oddaje Mu siebie wiecznie w darze zaufania i miłości.

Ta wymiana, jaka zachodzi między Ojcem i Synem, jest tak wielka, że powstaje w Trójcy Duch Święty,

wzajemna miłość Ojca i Syna, ich wspólny dar.

Nazwanie Ducha Świętego darem wiąże się z faktem, że w Jego osobie najbardziej staje się widoczna cała ta przedwieczna logika daru jaką żyje Bóg. W Duchu Świętym wyraża się to, że między Ojcem i Synem nieustannie zachodzi wymiana darów. Każda z boskich Osób żyje dlatego, że jest darem dla pozostałych. Życie w Bogu oznacza zatem zawsze dawanie siebie. Bóg jest sobą dlatego, że daje.

Bóg jest Bogiem nie dlatego, że siebie zatrzymuje dla siebie, że siebie zbiera dla siebie,

że nieustannie wszystko gromadzi, ale dlatego, że siebie nieustannie daje.

Nie wolno nam zapomnieć, że w życiu Trójcy dar zakłada otrzymywanie. Gdzie jest dar, tam również musi być i jego przyjęcie. Boskie życie to dawanie i otrzymywanie. Syn przyjmuje siebie od Ojca, a Ojciec od Syna, Duch Święty zaś od Nich obu. Dawanie jest zatem boską rzeczą, ale jest nią i umiejętność przyjęcia. Wewnętrzna tożsamość Boga związana jest zatem również z otwartością na przyjęcie daru od siebie nawzajem.

Co takiego dają sobie Osoby boskie, skoro Bóg przecież wszystko posiada i niczego nie potrzebuje? Dar w życiu Boga rzeczywiście nie zakłada żadnej potrzeby czy jakiegoś braku. On, jak już stwierdziliśmy, jest sposobem Jego istnienia. Cała pełnia boskiego życia to pełnia dawania siebie, nie zatrzymywania siebie dla siebie. Dlatego możemy powiedzieć, że w Trójcy każda z Osób daje siebie drugiej. Bóg ma do dania zawsze jedynie i aż siebie. Myśląc o darze, najczęściej mylimy go z rzeczami i z ich posiadaniem. Zapominamy, że jedyny prawdziwy dar to zawsze dar z siebie. Można wzajemnie obdarzać się darami, nawet bardzo cennymi, ale nie oddawać siebie.

Prawdziwy dar, rzecz, którą się podarowuje, powinien być znakiem oddania siebie samego.

Tak waśnie daje Bóg. Cokolwiek daje, zawsze to coś jest znakiem tego, że siebie samego oddał.

To dawanie w Trójcy jest najczystsze, bo w Niej poszczególne Osoby boskie dają siebie absolutnie i totalnie. Ojciec, Syn i Duch Święty nie wymieniają się, nie obdarzają się rzeczami, ale sobą. Ojciec, Syn i Duch Święty dają siebie sobie nawzajem. Czyż może istnieć większy dar niż ten z siebie samego?

Ktoś może zapytać skąd wiemy o tych wszystkich zakamarkach i sekretach boskiego życia? Opowiedział nam o nich Jezus, Syn Przedwieczny Ojca, który samego siebie otrzymuje od Ojca i przychodzi żeby odnowić boskie dary w świecie. Co więcej, On nie tylko o nich mówił, On je pokazał w swoim ludzkim życiu. Szczególnie w Eucharystii, która wyraża całe Jego życie i nauczanie, wszystko to, kim jest, wszystko, co otrzymał od Ojca i nam przekazał. Jego życie wy-dane, jest ikoną boskiej logiki daru, Jej erupcją w odkształconym przez grzech egoizmu i chęć posiadania świecie. Jest ostatecznym Objawieniem, że Ojciec, Syn i Duch Święty żyją dając siebie sobie nawzajem i zachętą do przeniesienia i nauczenia się tej logiki w naszym świecie.

Życie jako dar Boga, czyli wielka tajemnica stworzenia i zbawienia

Dar, jakim żyją trzy boskie Osoby jest początkiem istnienia świata. Bóg daje siebie nie tylko sobie, daje siebie również swoim stworzeniem. Kiedy jako ludzie wierzący mówimy o stworzeniu, mamy na myśli właśnie taką zasadniczą prawdę o naszym istnieniu: że jest ono darem od Boga.

Nasze istnienie jest podstawowym darem Boga. Ten dar jest zawsze pierwszy: Bóg chce nam dać siebie przede wszystkim w naszym życiu. Nie mamy życia w sobie. Im człowiek dłużej żyje, wzrasta w nim przekonanie o kruchości życia, a przede wszystkim o tym, że ono nie płynie z nas, że nie posiadamy jakiegoś akumulatora życia, że nie jesteśmy źródłem, z którego ono płynie. Wewnątrz tego trudnego doświadczenia przebłyskuje inne, wielce paradoksalne doświadczenie istnienia jako daru. Skoro życia nie ma w nas, jest ono jakimś wielkim i podstawowym darem. Otrzymujemy je za pośrednictwem naszych rodziców, którzy wszak nie są jego początkiem, ale jego przekazicielami. Ten zasadniczy dar przychodzi do nas we wnętrzu wspólnoty, w jakiś zasadniczy sposób wspólnota z innymi zapisana jest w nas i tworzy w nas także naszą tożsamość. Każdy z nas otrzymuje siebie od innych, ale również ich tworzy. Fundamentem tego naszego dochodzenia do życia wraz z innymi jest zawsze Trójca Święta.

Powiedzieć, że Trójca Święta stwarza świat, oznacza powiedzieć, że Bóg daje nam siebie.

On chce żebyśmy istnieli, znajduje dla nas miejsce w swoim boskim życiu, oddaje nam siebie, karmi nas istnieniem.

To prawda, że dar ten jest subtelny, że jest on ukryty w nas samych. Bóg nie jest takim dawcą, który nas sobą przytłacza. On daje sekretnie, w sposób ukryty, subtelny, delikatny. Bóg, stwarzając świat, ukrywa się w swoim darze. Chce żebyśmy istnieli i odkryli Go w darze naszego życia. Nawet wtedy, kiedy to istnienie staje się nieznośnym ciężarem. Powiedzieć, że Trójca stwarza świat, oznacza dlatego wierzyć nie tylko w to, że wszystko od Niej pochodzi, ale że w czuły i dyskretny sposób Bóg nieustannie nam towarzyszy i nosi na sobie nasze ciężary. Bóg nigdy nie zostawia swojego stworzenia. Jego sekretna opatrzność prowadzi każdego z nas do wielkiego odkrycia istnienia jako daru.

Bóg, który stwarzając stwierdza, że wszystko jest dobre, pragnie, aby na końcu człowiek również mógł powiedzieć

z głębi swojego własnego doświadczenie, że dobre było jego życie, że miało sens.

Właśnie dlatego, Bóg nie tylko daje nam siebie w naszym istnieniu, ale również daje nam siebie w Jezusie, który nosi na sobie nasze życie. Pierwszym darem jest istnienie, drugim solidarne i dyskretne towarzyszenie. W obu darach tym, co jest dane jest zawsze On sam.

Kościół, w którym Bóg jest darem

Szczególnym miejscem podarowywania się Boga w świecie jest Kościół. Obdarowani istnieniem, zostajemy również obdarzeni Kościołem. W nim i za jego pośrednictwem Bóg chce nam dać życie większe od tego, jakie znamy dzisiaj. W Kościele Bóg podarowuje nam się szczególnie w nauczaniu i sakramentach. Każdy z nich jest skutecznym znakiem boskiej bliskości, Bożego daru dla nas: w chrzcie Bóg daje nam dar życia nadprzyrodzonego, czyni nas swoimi dziećmi, adoptuje nas; w bierzmowaniu obdarowuje nas darami Ducha Świętego, abyśmy mogli kochać Jego, siebie i bliźnich; w Eucharystii zaprasza nas do udziału w swoim własnym stole, karmi nas sobą, podarowuje siebie w ciele i krwi Jezusa; w pokucie sakramentalnej daje nam swoje przebaczenie (per-dono, for-giveness); w namaszczeniu chorych umacnia nas darem swojej obecności i solidarności w cierpieniu i chorobie; w małżeństwie udziela nam daru wiernej miłości, która ma stanowić podstawę stania się jedynym ciałem z ukochaną osobą; w końcu w kapłaństwie podarowuje nam łaskę upodobnienia do Jezusa-sługi.

Jezus i miara daru

Naszą medytację nad prawdą wiary o darze rozpoczęliśmy od górnego C, od prostego spojrzenia w samo wnętrze Boga, które pozwolił nam zobaczyć Jezus. Teraz trzeba popatrzeć na nasze własne życie z perspektywy tego, co odkryliśmy kontemplując boskie sekrety dostępne tylko przyjaciołom Jezusa. W Jego perspektywie każdy chrześcijanin powołany jest do życia logiką daru, jaka wypełnia życie samego Boga. Na myśl przychodzi kilka praktycznych rad.

Po pierwsze, nie zapominajmy o pięknym powiedzeniu Jezusa, przekazanym nam przez Pawła, że „więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35). Nie chodzi o to, żeby nie przyjmować, ale o to, żeby odkryć radość w dawaniu. Ta radość często musi przebijać się przez skorupę, pancerz starego człowieka, który woli otrzymywać i oszczędzać dla siebie. Dawanie jest jednak większą radością niż gromadzenie. To jeden z sekretów życia; doświadczają jego prawdy ci, którzy nie boją się żyć dla innych.

Po drugie, w naszych darach powinniśmy być hojni, tak jak nauczał nas sam Jezus: „Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie” (Łk 6,38). Jezusowi zależy na tym, żebyśmy dawali Jego własną miarą. Chodzi o dawanie siebie, możliwie najwięcej.

Jezus oddał wszystko. W ten sposób stał się na wieki niedoścignioną miarą dawania.

Życie, które otrzymaliśmy od Boga zostało nam dane, abyśmy do tej miary nieustannie dorastali.

Kiedy myślimy o darze, nie powinniśmy myśleć przede wszystkim o tym, co mamy dać, o rzeczach, przedmiotach, pieniądzach, ale o daniu siebie. Dzisiaj mocno zasypujemy się prezentami, ale nie dajemy siebie. Dlatego bywa, że nasze prezenty, nasze dary, są puste, nie posiadają większego znaczenia. Czasami dar, który dajemy, ma służyć nie tyle otwarciu i pogłębieniu więzi, ale jakiemuś odcięciu się od drugiego czy też okazaniu mu swojej wyższości lub uzależnieniu go od siebie. Z drugiej strony, jak w przypowieści o Miłosiernym Ojcu i marnotrawnym synu, jesteśmy jak młodszy Syn, liczy się dla nas jedynie to, co możemy otrzymać od ukochanej osoby, nie zaś ona sama. Jezusowa miara daru uczy nas innej logiki: w niej najważniejsze jest podarowanie siebie.


Artykuł ukazał się na łamach magazynu franciszkańskiego „Posłaniec św. Antoniego z Padwy”. Zapraszamy na stronę pisma: www.poslaniecantoniego.pl.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij