Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Tajemnice Czarnej Madonny

26.08.2019 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Królowa Polski. Od wieków pielgrzymują do Niej na Jasną Górę tłumy pątników, zanosząc swoje smutki i radości, prosząc i dziękując... A Matka słucha i wysłuchuje... 26 sierpnia obchodzimy Jej specjalne święto. A Jej cudowny obraz, tak kochany, nie tylko przez Polaków, był świadkiem nieprzeliczonych cudów i kryje wiele tajemnic i zagadek. Spróbujmy je rozszyfrować.

Kiedy i gdzie powstał? W jaki sposób przywędrował na Jasną Górę?

Jedna z legend mówi, że namalował go św. Łukasz Ewangelista na desce stołu, przy którym Święta Rodzina spożywała posiłki. W tradycji prawosławnej istnieje przekaz, że powstał w Jerozolimie, w miejscu nazywanym Wieczernikiem i być może przy nim Chrystus spożywał wraz z uczniami Ostatnią Wieczerzę. Następnie cesarz Konstantyn Wielki przewiózł obraz do Konstantynopola i umieścił w świątyni – tam zasłynął łaskami. Zobaczywszy wizerunek, książę ruski Lew Halicki uprosił cesarza, aby mu go darował. Otrzymawszy zgodę, zabrał obraz do swych posiadłości i bardzo o niego dbał.  W czasie wojny prowadzonej na Rusi przez Ludwika Węgierskiego, obraz został ukryty na zamku w Bełzie. Węgrzy wygrali wojnę, zaś namiestnikiem zdobytych ziem został książę opolski Władysław. Również pokochał Czarną Madonnę, bo podczas późniejszego oblężenia zamku bełskiego przez Litwinów i Tatarów orędownictwo Maryi wymodlone przed Jej wizerunkiem przyniosło mu zwycięstwo nad najeźdźcami. Postanowił przewieźć bezcenny skarb do Opola. Jednak otrzymał znak, że to nie jest dobry kierunek – konie zaprzężone do wozu z obrazem nie chciały ruszyć... Książę domyślił się, że Matka Boża pragnie zamieszkać gdzie indziej i ślubował, że obraz trafi do ufundowanego przez niego klasztoru paulinów sprowadzonych do Częstochowy z Węgier. Tak mówi legenda. Z dokumentów wynika, że klasztor na Jasnej Górze ufundował w 1382 r., na kilka miesięcy przed śmiercią, Ludwik Węgierski, zaś książę Władysław Opolczyk jedynie nadzorował jego budowę. I nie był właścicielem obrazu…

Ile sukienek posiada Czarna Madonna?

Obraz jest przyozdobiony zachowanymi do dzisiaj XV-wiecznymi srebrnymi i złotymi blachami ofiarowanymi przez króla Władysława Jagiełłę, powstałymi w krakowskim warsztacie złotniczym. Blachy te pokrywają zarówno tło, jak i koliste nimby otaczające głowy Maryi i Dzieciątka, które zdobi trybowany i grawerowany motyw chmurkowego fryzu z promienistą glorią i charakterystyczną liczbą promieni. Aureola Maryi ma ich 56, gdyż tyle wynosił jej ziemski wiek, zaś aureola Dzieciątka 33, co odpowiada latom ziemskiego życia Jezusa. Tło górnej części obrazu wypełniają cztery blachy nieregularnego kształtu z rytowanymi scenami: Zwiastowania i Adoracji Dzieciątka oraz dwoma scenami pasyjnymi: biczowania i naigrawania się oprawców z umęczonego Chrystusa. Przystrojenie obrazu nowymi blachami nawiązywało do kształtu bizantyjskiej basmy, czyli zrabowanej w 1430 r. blachy, która zasłaniała pierwotnie wizerunek.

Obecnie istnieje dziewięć sukienek nakładanych na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej: brylantowa (diamentowa) z XVII w., rubinowa (wierności) z XVII w., koralowa z 1910 r., milenijna (tysiąclecia) z 1966 r., koralowa (a dokładnie: koralowo-perłowo-biżuteryjna) z 1969 r., sześćsetlecia (koralowo-perłowa) z 1981 r., sześćsetlecia (złota) z 1982 r., bursztynowo-brylantowa (zawierzenia Totus Tuus) z 2005 r. i  wdzięczności i miłości, cierpienia i nadziei narodu polskiego z 2010 r.

Czy na twarzy Madonny rysy są tylko dwie?

Jasnogórski wizerunek przykuwa uwagę nie tylko niezwykłym bursztynowym kolorem, ale też charakterystycznymi dwiema  równoległymi rysami na prawym policzku Matki Bożej, przecinającymi trzecią na linii nosa. Na szyi występuje sześć cięć, z których dwa są widoczne dość wyraźnie, cztery zaś pozostałe – słabiej. Fakt zniszczenia obrazu jest znany i dobrze opisany w podaniach historycznych. W 1430 r., w Wielkanoc, klasztor został napadnięty przez bandę rabusiów. Po włamaniu się do Kaplicy Matki Bożej pocięli wizerunek mieczami i rozbili go na kawałki. Sam król Władysław Jagiełło nakazał odrestaurowanie obrazu. Sprowadzeni przez niego malarze skleili rozbitą deskę. Nie znano jednak wówczas zasad prawidłowej konserwacji i prawdopodobnie po sklejeniu pociągnięto obraz na nowo farbą. Zapewne dlatego nie wygląda dziś jak typowa ikona. Dlaczego nie usunięto śladów cięć? Według jednej tradycji malarze bezskutecznie próbowali je zamalować. Inna wersja mówi, że rany pozostawiono celowo, na pamiątkę dramatycznego wydarzenia.

Skąd się wzięły lilie andegaweńskie?

Matka Boża ubrana jest w granatową suknię, ozdobioną złocistymi liliami. To symbol czystości, częsty atrybut maryjny. Kwiaty z sukni Matki Boskiej Częstochowskiej mają charakterystyczny kształt, identyczny jak lilie z herbu dynastii Andegawenów, z której pochodziła św. Jadwiga, pierwsza żona Władysława Jagiełły. Umarła w 1399 r. w opinii świętości. Być może król chciał w ten sposób uczcić zmarłą małżonkę i nakazał namalować je podczas renowacji. Ale możliwe jest, że to właśnie Jadwiga –  jak twierdzi inna legenda – przywiozła obraz do Polski już z tym symbolem, zaś kochający mąż zadbał tylko o cenną po niej pamiątkę. Królowa Jadwiga miała otrzymać cudowny wizerunek Maryi w prezencie ślubnym od swojej matki, Elżbiety Bośniaczki. To podobno ona nakazała namalować na sukni herb Andegawenów, wiedząc, że córka zabierze obraz jako dar dla nowej ojczyzny. Niektóre źródła informują, że Jadwiga lubiła się przed nim modlić. Według tej teorii Władysław Opolczyk zajmował się jedynie eskortą obrazu, lecz nie był jego właścicielem. Wydaje się mało prawdopodobne, aby Andegawenowie mogli ofiarować mu tak cenny (wręcz bezcenny) prezent. Z tekstów źródłowych wynika, że opolskiego księcia nie darzono w Polsce sympatią i można się już domyślać przyczyn tej niechęci – lubił sobie przywłaszczać cudze przedmioty i zasługi.

Czarna Madonna, czyli czemu tempera ciemnieje?

Obraz jasnogórski nie przedstawia oczywiście osób czarnoskórych, czego dowodem są też rysy ich twarzy. Ciemny kolor skóry jest wynikiem ściemnienia farby na obrazie. Wrażenie, że twarze i dłonie są ciemne, pogłębia kontrast z błyszczącymi aureolami, koronami (obraz był koronowany trzykrotnie: w 1717, 1910 i 1967 r.), jasnymi sukienkami, a także tłem z dodanych w latach 1430-1434 pozłoconych srebrnych blach. Gdyby ich nie było, można zobaczyć, że pierwotny wizerunek jest utrzymany w bardzo ciemnej tonacji, która stanowi zagadkę dla historyków sztuki. Obraz namalowano bowiem temperą, a ta – w odróżnieniu od farby olejnej – nie ciemnieje. Być może malarze podczas wspomnianej już konserwacji nie zagruntowali odpowiednio podłoża, aby nie zniszczyć resztek oryginału, a na koniec pokryli go ochronnym werniksem. Mieszanka starej i nowej farby zareagowała w ten sposób, że malowidło z czasem ściemniało. Dodatkowo w XVIII w. obraz ponownie konserwowano, pokrywając kolejna warstwą stopniowo ciemniejącego werniksu.

Dorosłe Dzieciątko, czyli dlaczego Jezus ma małą głowę?

Jasnogórski obraz nawiązuje do jednego z typów bizantyńskich ikon. Malarze ikon tworzyli według ściśle ustalonych wzorów i schematów. Uważano bowiem, że ich rękoma kieruje sam Bóg, tak jak kierował Ewangelistami przy pisaniu Ewangelii. Ikona (nazwa pochodzi od greckiego słowa "eikon" czyli znak) za pośrednictwem obrazu wyrażała to, co Pismo Święte przekazało za pośrednictwem słów. Malarze ikon nie odtwarzali więc widzianej rzeczywistości. Tak, jak malowali nad głowami nieistniejące w świecie materialnym aureole, tak również nie zamierzali odtwarzać prawidłowych proporcji ciała. Zwłaszcza, że byłoby to dość trudne, gdyż nie znali zasad perspektywy wykreślnej.
Malarstwo bizantyńskie wypracowało kilka typów wizerunków Matki Bożej. Jednym z nich jest Hodegetria, czyli "wskazująca drogę", od greckiego słowa "hodos" oznaczającego drogę. Do tego typu należy właśnie Matka Boża Częstochowska. Drogą, jaką wskazuje jest Chrystus, którego Maryja trzyma jako Dzieciątko na lewej ręce, pokazując Go prawą ręką.  Dlaczego Jezus wydaje się nieproporcjonalnie mały? Otóż Jego proporcje nie są proporcjami dziecka, tylko dorosłego człowieka. Dziecko ma znacznie większą głowę w stosunku do reszty ciała niż człowiek dorosły. Autor obrazu, choć namalował Chrystusa jako Dzieciątko, to jednocześnie uczynił Go człowiekiem dorosłym. Jezus siedzi wyprostowany, zajmując pozycję właściwą dorosłemu człowiekowi. Prawą ręką błogosławi, a także wskazuje na Maryję, pod opiekę której nas powierza, w lewej ręce zaś trzyma Księgę. Jego Oblicze, chociaż dziecięce, jest pełne wzniosłości i godności. Widzimy, że świadomie występuje w roli Zbawiciela. Jest Drogą, którą wskazuje nam Maryja..

Mariola Wiertek



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij